Czy Amoris lætitia jest ekshortacją tomistyczną?

10 września 2017 r. podczas podróży do Kolumbii papież Franciszek, zwracając się do grupy jezuitów, w pewnym momencie oświadczył: „Niektórzy twierdzą, że za Amoris lætitia nie stoi katolicka nauka moralna, a przynajmniej nauka pewna. Chcę wyraźnie powtórzyć, że moralność [głoszona przez] Amoris lætitia jest tomistyczna, [jest to moralność] wielkiego Tomasza”. Te uwagi na temat ekshortacji Amoris lætitia, przytoczone następnie przez jezuicki magazyn „La Civiltà Cattolica” z 28 września br., sprowokowały serię reakcji ze strony filozofów oraz teologów.

Podobną uwagę Franciszek wygłosił już 24 października 2016 r., w trakcie odbywającej się w Rzymie 36. kongregacji generalnej Towarzystwa Jezusowego. Do rzekomego „tomizmu” Franciszka odniósł się wówczas dominikanin Bazyli Cole, wykładowca dogmatyki  i teologii moralnej w Dominican House of Studies w Waszyngtonie. Poniżej prezentujemy klika szczególnie istotnych ustępów z jego studium, zatytułowanego Czy Amoris lætitia jest rzeczywiście tomistyczna?, opublikowanego 16 grudnia 2016 r. na blogu watykanisty Edwarda Pentina z „New Catholic Register”.

Inny jeszcze problem stwarza cytowanie [w Amoris lætitia] wyrwanych z szerszego kontekstu słów Akwinaty czy też [przytaczanie jego wypowiedzi] bez uwzględnienia całości stworzonego przez niego systemu teologicznego, który ma charakter całościowy i jest wewnętrznie spójny. Arbitralne cytowanie jego słów bez uwzględnienia ich kontekstu oraz związku z innymi wypowiedziami w danej kwestii mogłoby być równie niebezpieczne, co posiłkowanie się wyrwanymi z kontekstu ustępami Biblii dla udowodnienia jakiejś konkretnej tezy.

Można by [przykładowo] odnieść mylne wrażenie, że cytowane poniżej słowa Akwinaty stanowią dowód na akceptację przez niego etyki sytuacyjnej. „Natomiast w dziedzinie postępowania nie we wszystkich jest ta sama prawda lub poprawność działania, gdy chodzi o szczegóły, a tylko gdy chodzi o ogólne zasady. A i u tych, w których jest ta sama poprawność w poszczególnych sprawach, nie jest wszystkim znana w równym stopniu. […] A im bardziej schodzi się w szczegóły tym [bardziej] ów wniosek ukazuje się zawodny […]”. Nie znając innych wypowiedzi Akwinaty w tej kwestii można by odnieść błędne wrażenie, że według Doktora Kościoła żadna zasada moralna nie ma charakteru absolutnego, że w każdej konkretnej sytuacji jest konieczne przeprowadzenie rozeznania, aby stwierdzić, czy rzeczywiście można do niej zastosować ogólną zasadę moralną. Nie jest to jednak autentyczny tomizm.

Etyka sytuacyjna pozostaje w sprzeczności z jednoznacznym twierdzeniem św. Tomasza, że istnieją pewne normy moralne, które stosują się do wszystkich: są nimi przykazania Dekalogu (Suma teologiczna I-II, kw. 100, art. 8) oraz podobne im uniwersalne zakazy, gdyż zabraniają one aktów, „które są złe same w sobie i nie mogą stać się dobrymi” (Suma teologiczna II-II, kw. 33, art. 2). Akwinata pisze m.in., że „nie wolno popełniać cudzołóstwa ze względu na żadne [potencjalne] dobro” (De malo, kw. 15, art. 1, 5).

W tym samym duchu św. Tomasz stwierdza, że z niektórymi aktami „związana jest nieodłącznie pewna szpetota, z takimi mianowicie jak stosunki pozamałżeńskie, cudzołóstwo oraz inne tego rodzaju występki, które w żadnych okolicznościach nie mogą stać się moralnie dobrymi” (Quodlibet 9, kw. 7, art. 2). Powodem tych nie dopuszczających wyjątków norm jest fakt, że natura ludzka się nie zmienia, podobnie jak nie zmienia się Ewangelia ani dany Kościołowi nakaz do przekazywania jej nienaruszonej po wszystkie wieki. Pewne konkretne normy muszą być dostosowywane do czasów, takie jak np. stosunek człowieka do środowiska. W takich przypadkach nauczanie Magisterium dostosowuje się do zmieniających się warunków – czyniąc to, nie sprzeciwia się jednak nigdy ani rozumowi, ani też prawdom zdefiniowanym już przez Kościół.

Ostatecznie – stosując tomistyczną teologię moralną można zrozumieć autentyczne stanowisko Akwinaty i w pełni docenić jego spostrzeżenia, mające na celu wyjaśnienie odwiecznie nauczanych przez Kościół prawd wiary. Przykładowo wyjaśnia on relację pomiędzy Najświętszym Sakramentem a sakramentem pokuty. Opiera się przy tym na nauczaniu św. Pawła: „Kto bowiem je i pije niegodnie, sąd sobie je i pije, nie rozróżniając ciała Pańskiego” (1 Kor 11, 29). Św. Tomasz pisze: „Jasne jest, że grzesznikom notorycznym nie należy udzielać komunii nawet w tym wypadku, kiedy o nią proszą. […] Wszakże kapłan wiedząc o czyimś przestępstwie może po kryjomu upomnieć ukrytego grzesznika, lub nawet publicznie upomnieć wszystkich, by nie przystępowali do stołu Pańskiego, zanim się nie wyspowiadają i nie pojednają z Kościołem” (Suma teologiczna III, kw. 80, art. 6).

Ponadto Akwinata stwierdza, że niezależnie od powodów, dla których dany człowiek angażowałby się w pożycie pozamałżeńskie, „czyny wykonywane dla przyjemności są wolne wprost”, tak iż nikt nie może słusznie twierdzić, że do grzechu popchnęły go zewnętrzne naciski (Suma teologiczna II-II, kw. 142, art. 3). Skoro dana osoba regularnie grzeszy w ten sposób przeciwko małżeństwu i popada coraz głębiej w wadę niepowściągliwości, jej rozum zostaje przyćmiony i staje się ona niewolnikiem swych namiętności (Suma teologiczna II-II, kw. 142, art. 4). Człowiek taki nie jest w stanie owocnie przyjąć sakramentów do czasu, aż będzie odczuwać skruchę z powodu swych występków i podejmie stanowcze postanowienie unikania bliskich okazji do grzechu: „Zadaniem pokuty jest wzbudzić nienawiść do grzechów przeszłych oraz postanowienie poprawy swojego życia” (Suma teologiczna III, kw. 90, art. 4). Nauczanie Akwinaty jest jasne: Komunii św. ani rozgrzeszenia nie powinno się udzielać osobie, która nie ma zamiaru odmienić swego życia i zaniechać publicznego grzechu – w tym pożycia z osobą nie będącą jej sakramentalnym współmałżonkiem – grzechu zgorszenia, przez który prowadzi do grzechu również innych (Suma teologiczna II-II, kw. 43, art. 1).

Opublikowano Analizy | Otagowano , , | Możliwość komentowania Czy Amoris lætitia jest ekshortacją tomistyczną? została wyłączona

Polska: Pielgrzymka do grobu św. Jadwigi Śląskiej

Pątnicy przed wrocławską katedrą

Z inicjatywy młodzieży z wrocławskiej kaplicy Bractwa Św. Piusa X, w sobotę 21 października z Wrocławia wyruszyła piesza pielgrzymka do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Wzięło w niej udział ok. 25 wiernych z południowych kaplic Bractwa, pod duchowym przewodnictwem ks. Łukasza Szydłowskiego FSSPX.

Pielgrzymi wyruszyli o godzinie 8.15 spod wrocławskiej katedry; po drodze modlili się śpiewając różaniec, litanie i pieśni pielgrzymkowe, wysłuchali również żywota św. Jadwigi pióra ks. Piotra Skargi. W kościółku na pielgrzymkowym szlaku uczestniczyli we Mszy św. wotywnej ku czci św. Jadwigi, odprawionej przez ks. Szydłowskiego. Około godziny 16, po przebyciu 28 km grupa pątników dotarła do sanktuarium w Trzebnicy, gdzie u grobu św. Jadwigi, patronki Śląska i Królestwa Polskiego, zanieśli do nieba swoje prośby i podziękowania, a zadowoleni z pielgrzymkowego „debiutu”, wyrazili chęć wyruszenia na szlak w następnym roku, w okolicy święta św. Jadwigi, tj. 15 października.

Św. Jadwiga żyła w latach ok. 1178–1243; pochodziła z Bawarii, a w wieku 12 lat została wydana za mąż za Henryka I Brodatego, przez co została księżną Śląska. Odchowawszy siedmioro dzieci, w 1209 r. Jadwiga razem z mężem złożyła śluby czystości, wiodąc od tego czasu życie pełne umartwień i troszcząc się o lud śląski oraz o klasztory, których ufundowała łącznie 22, m.in. właśnie opactwo cysterek w Trzebnicy. Po śmierci męża w 1238 r. zamieszkała w tamtejszym klasztorze, gdzie jej córka Gertruda była opatką. Jadwiga nie złożyła ślubów ubóstwa, aby móc swobodnie rozporządzać swym majątkiem, rozdając liczne jałmużny ubogim i chorym, a także fundując kościoły i klasztory. Św. Jadwiga zmarła w opinii świętości 14 października 1243 r., a już w 1267 r. została kanonizowana przez papieża Klemensa IV.

Opublikowano Pielgrzymka, Polska | Otagowano , , | Możliwość komentowania Polska: Pielgrzymka do grobu św. Jadwigi Śląskiej została wyłączona

Relacja ze zlotu MI dla chłopców

Uczestnicy zlotu MI przed Bramą Floriańską

W dniach 27–29 października br. w Krakowie odbył się zlot Rycerstwa Niepokalanej dla chłopców. W piątek 27 października wyruszyliśmy do tego pięknego miasta. Podróż odbyła się w bardzo wesołej atmosferze, nasz przedział aż trząsł się od wybuchów serdecznego śmiechu. Gdy dotarliśmy do Krakowa, ruszyliśmy tramwajem do przeoratu, a tam br. Maksymilian sprawił nam miłą niespodziankę: zamówił pizzę na kolację. Wieczorem brat wygłosił prezentację o historii powstania Rycerstwa Niepokalanej; przypomnieliśmy sobie, że RN powstało jako odpowiedź św. Maksymiliana na manifestacje masonów. Prelegent wskazał także, że istotą Rycerstwa jest oddanie się Matce Bożej oraz poruszył bardzo istotną dla rozwoju życia duchowego kwestię, jaką jest rozpoznanie swojej wady głównej i ustawiczna z nią walka. Po prezentacji mieliśmy jeszcze czas na rozegranie turnieju piłkarzyków, który zawsze wzbudza wiele emocji.

Następny dzień rozpoczęliśmy od Mszy świętej; później zjedliśmy śniadanie i wysłuchaliśmy wykładu ks. Szydłowskiego o Kościele Wojującym. Kapłan uświadomił nam, że naszym powołaniem jest walka. Powinna ona mieć początek w nas samych: powinniśmy zacząć od walki z własnymi wadami. Po prezentacji wyruszyliśmy do Wieliczki, żeby zwiedzić kopalnię soli. Mogliśmy tam zmienić się na chwilę w prawdziwych górników: założyliśmy charakterystyczne stroje i kaski, w ręce wzięliśmy latarki. Każdy z nas, jako przedstawiciel jednej z górniczych profesji, otrzymał odpowiednie zadanie do wykonania.

Po wizycie w kopalni wyruszyliśmy na obiad i zwiedzanie krakowskiego Starego Miasta, gdzie byliśmy umówieni z przewodnikiem na zwiedzanie podziemi pod rynkiem. Dowiedzieliśmy się wtedy, że od XIII w. poziom rynku i sąsiednich ulic podniósł się o kilka metrów, m.in. ze względu na wylewy Wisły. Usłyszeliśmy też, jakie prawa panowały niegdyś w Krakowie oraz jakie szlaki handlowe przezeń przebiegały.

W ostatni dzień naszego zjazdu wysłuchaliśmy Mszy świętej, zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy.

Edycja 15.11.2017: poprawiono datę zlotu.

Opublikowano Rycerstwo Niepokalanej | Otagowano , | Możliwość komentowania Relacja ze zlotu MI dla chłopców została wyłączona

Lourdes: Międzynarodowa pielgrzymka Bractwa Św. Piusa X

Ks. Emeryk Baudot FSSPX odprawia Mszę św. w podziemiach bazyliki w Lourdes

W dniach 21–23 października prawie pięć tysięcy wiernych uczestniczyło w Lourdes w corocznej pielgrzymce ku czci Chrystusa Króla. To właśnie w położonym w południowej Francji Lourdes Matka Boża w 1858 r. objawiła się św. Bernadecie Soubirous, wyjawiając jej swoje imię – „Jam jest Niepokalane Poczęcie” – a także wzywając do modlitwy i pokuty.

Tematem przewodnim tegorocznej pielgrzymki było dziękczynienie za otrzymany i zachowany wśród niebezpieczeństw dzisiejszych czasów dar wiary, a także modlitwa o wytrwanie w walce o Tradycję katolicką – „o panowanie Chrystusa Króla, o tryumf Niepokalanego Serca Maryi, za Święty Kościół Rzymski”.

Pielgrzymka rozpoczęła się w sobotę 21 października uroczystą Mszą św., sprawowaną w podziemiach bazyliki św. Piusa X przez ks. Patryka Troadeca FSSPX, rektora seminarium św. Proboszcza z Ars we francuskim Flavigny. Następnie zostały odprawione równolegle dwie drogi krzyżowe – jedna dla chorych i niepełnosprawnych w dolinie, druga na wzgórzu Espélugues. Obfity deszcz nie ostudził gorliwości uczestników, wiernych wezwaniu Matki Bożej do św. Bernadety: „Pokuta! Pokuta! Pokuta!”. Po zachodzie słońca uczestnicy pielgrzymki – duchowieństwo i wierni – zebrali się na procesji różańcowej z lampionami: tysiące świec utworzyło niekończący się łańcuch światła otaczający okolice groty, podczas gdy bezchmurne niebo wypełniał śpiew „Zdrowaś Maryjo”. Przy samej grocie miało również miejsce całonocne czuwanie.

W niedzielę 22 października wierni udali się ponownie do bazyliki na Mszę św., celebrowaną przez ks. Emeryka Baudota FSSPX, pierwszego asystenta dystryktu Francji i proboszcza kościoła św. Mikołaja w Paryżu. Następnie wszyscy udali się procesyjnie do groty, aby zmówić różaniec i odnowić poświęcenie Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X Niepokalanemu Sercu Maryi. Po południu, po uroczystych nieszporach, wyruszyła procesja z Najświętszym Sakramentem ku czci Chrystusa Króla; zakończyła się ona rytem stanowiącym jakby serce corocznej pielgrzymki do Lourdes: Pan Jezus, niesiony w monstrancji przez jednego ze swych kapłanów, błogosławił każdego chorego z osobna. Małe Siostry od św. Jana Chrzciciela, troszczące się o chorych i niepełnosprawnych w czasie pielgrzymki (to tradycyjne zgromadzenie m.in. prowadzi w Lourdes dom pielgrzyma, gdzie codziennie jest odprawiana Msza św. wszech czasów sprawowana przez kapłanów z Bractwa), a także wszyscy obecni łączyli się z chorymi w modlitwie wg poruszających wezwań: „Panie, pozwól, abym przejrzał! Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić; niech Twoja wola się dzieje!”. Choć nie wszyscy wracają z Lourdes do domu uzdrowieni, to przecież wszyscy opuszczają to miejsce objawień Maryi umocnieni, z głębszą nadzieją oraz sercami orzeźwionymi pocieszeniem spotkania z Boskim Mistrzem.

W poniedziałek 23 października uroczystą Mszę św. sprawował ks. Filip Brunet FSSPX, przełożony Bractwa w Hiszpanii i Portugalii. Po Mszy św. różańcowa procesja do groty wraz z odnowieniem aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi, odczytanym przez przełożonego dystryktu Francji, ks. Krystiana Bouchacourta FSSPX i jego dwóch asystentów, zakończyła tegoroczną pielgrzymkę. Przy tej okazji, dziękując jej wszystkim uczestnikom i organizatorom, ks. Bouchacourt zachęcił ich do gorliwości w wypełnianiu wezwań Matki Bożej w Lourdes i Fatimie do odmawiania różańca i czynienia pokuty.

Galerie fotograficzne

Na witrynie fsspx.news: sobota Isobota IIniedzielaponiedziałek Iponiedziałek II

Na witrynie dystryktu francuskiego (12)

Opublikowano Pielgrzymka | Otagowano , | Możliwość komentowania Lourdes: Międzynarodowa pielgrzymka Bractwa Św. Piusa X została wyłączona

Film o św. Maksymilianie w stulecie Rycerstwa Niepokalanej

Sto lat temu, 16 października 1917 r., w Międzynarodowym Kolegium Franciszkańskim w Rzymie sześciu młodych zakonników – wśród nich znajdował się polski subdiakon, br. Maksymilian Maria Kolbe – odbyło zebranie. Pod wrażeniem bluźnierczych manifestacji, zorganizowanych przez masonerię pod oknami apartamentów papieskich, a także mając w pamięci smutną rocznicę 400-lecia protestanckiej reformacji, postanowili podjąć – na miarę swoich skromnych możliwości – kroki zaradcze. Efektem narady była decyzja powołania Militia Immaculatæ – Rycerstwa Niepokalanej, organizacji, której celem miało być osobiste uświęcenie oraz nawrócenie wrogów Kościoła, szczególnie masonów, za pośrednictwem Niepokalanej.

Działalność Rycerstwa szybko zaczęła się rozprzestrzeniać po całym świecie, najpierw wśród franciszkanów, potem również wśród osób świeckich. Wydawany w Polsce od stycznia 1922 r. miesięcznik „Rycerz Niepokalanej” osiągnął w okresie międzywojennym nakład miliona egzemplarzy. Aby rozwijać działalność Rycerstwa, w 1927 r. o. Maksymilian w miejscowości Paprotnia, odległej o ok. 40 km od Warszawy, założył Niepokalanów, który szybko stał się najliczniejszym klasztorem na świecie – przed wybuchem wojny mieszkało w nim 760 zakonników; był to także duży ośrodek wydawniczy prasy katolickiej. W 1930 r. św. Maksymilian wyjechał zdobyć dla Niepokalanej kraje Dalekiego Wschodu; w Nagasaki w Japonii założył kolejny Niepokalanów (nazwany Mugenzai no Sono, czyli „Ogród Niepokalanej”), a także zaczął wydawać „Rycerza” w języku japońskim; pismo osiągnęło nakład 60 tys. egzemplarzy. Po powrocie do Polski w 1936 r. o. Kolbe został gwardianem Niepokalanowa. Po wybuchu wojny jego działalność religijna spowodowała, że niemieckie władze okupacyjne uznały go za wroga III Rzeszy. Osadzony w obozie koncentracyjnym Auschwitz w maju 1941 r., 14 sierpnia tego samego roku zginął w bunkrze głodowym (do którego zgłosił się dobrowolnie w zamian za innego więźnia), dobity zastrzykiem fenolu.

Po II Soborze Watykańskim Rycerstwo Niepokalanej, jak wszystkie inne instytucje kościelne, uległo wpływowi aggiornamento. Z tego powodu w 2000 r. ks. Karol Stehlin FSSPX, ówczesny przełożony Bractwa Św. Piusa X w Polsce, powołał do życia Rycerstwo Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji, które kontynuuje dzieło o. Maksymiliana w jego pierwotnym duchu.

Z okazji stulecia założenia Rycerstwa Niepokalanej życie i dzieło św. Maksymiliana Kolbego zostały przedstawione w fabularyzowanym filmie dokumentalnym zatytułowanym Dwie korony, który 13 października br. trafił na ekrany polskich kin. Film składa się z wywiadów ze świadkami oraz badaczami życia o. Kolbego, licznych, zazwyczaj nieznanych fotografii oraz fabularyzowanych scen z życia świętego (w którego wcielił się Adam Woronowicz), a także z kilku scen, w których występuje reżyser filmu, Michał Kondrat.

Chociaż od strony technicznej i muzycznej obraz prezentuje się bardzo dobrze i z pewnością może wielu widzom dopomóc w poznaniu życia i dzieła św. Maksymiliana, to jednak nie jest wolny od wad. Choć sceny fabularne zostały zgrabnie wplecione do filmu w zasadzie dokumentalnego i nie powodują dysonansu, to jednak styl mówienia i zachowania występującego w filmie reżysera znacznie odbiega od tonu całości – choćby wtedy, gdy w krótkich spodniach, jak pierwszy lepszy turysta, zwiedza japoński Niepokalanów. Ten drobny zgrzyt jest jednak niczym wobec znacznie poważniejszego braku: młody Rajmund Kolbe (chrzcielne imię o. Maksymiliana) jest mało autentyczny. Bardzo ważna scena, w której Mundek zwierza się matce z objawienia Matki Bożej, dającej mu do wyboru białą koronę czystości lub czerwoną męczeństwa (stąd zresztą tytuł filmu) po prostu razi sztucznością. W rzeczywistości Mundek relacjonował matce to zdarzenie z wielkim wzruszeniem, wręcz ze łzami, gdy tymczasem młody aktor wypowiada tę kwestię tak, jakby udzielał odpowiedzi na pytanie nauczyciela w szkole. Razi nieuprawniony w filmie dokumentalnym (zresztą w fabularnym również) ahistoryzm: nieprzemyślane przeniesienie posoborowych zwyczajów i języka w czasy św. Maksymiliana, co widać np. w scenie, w której – wobec groźby amputacji kciuka – młody franciszkanin pyta lekarza: „Jak ja będę mógł sprawować Eucharystię?” (przed soborem mówiło się po prostu: odprawiać Mszę świętą). Drażni, gdy spowiadający w Auschwitz o. Kolbe udziela rozgrzeszenia, posługując się niepełną formułą łacińską, w dodatku z błędami. (Niestety, praktycznie każdy film o przedsoborowym katolicyzmie zawiera jakieś błędy merytoryczne: językowe, liturgiczne lub teologiczne.) Dziwi stylizacja kapłanów z tamtych czasów, jak to ma miejsce w przypadku ks. Jakowskiego (w tej roli Paweł Deląg): było wówczas wprost nie do pomyślenia, żeby ksiądz nosił kilkudniowy zarost! W pewnym momencie narrator mówi o „adoracji” figurki Maryi; to kolejny błąd, wszak św. Maksymilian używał poprawnych, precyzyjnych terminów: „cześć” i „kult”, podczas gdy „adoracja” jest zarezerwowana dla Najświętszego Sakramentu. W filmie o. Maksymilian cytuje w Auschwitz słowa św. Pawła: „Wszystko mogę w tym, który mię umacnia” (Fil 4, 13), ale scenarzysta najwyraźniej nie wiedział, że zakonnik zwyczajowo dodawał na końcu słowa „przez Niepokalaną” – „Wszystko mogę w tym, który mię umacnia przez Niepokalaną”.

Adam Woronowicz jako o. Maksymilian Kolbe (fotos pochodzi ze strony producenta, http://www.dwie-korony.com/)

Trzeba też niestety wskazać na kilka poważnych usterek teologicznych. Film wprawdzie mówi o uświęceniu się przez Niepokalaną, o walce dobra ze złem, o zwycięstwie godności człowieka nad okrucieństwem, ale nie wspomina ani o tym, że Najświętsza Maryja Panna pośredniczy w przekazywaniu wszystkich łask, ani o Jej całkowitej uległości wobec Ducha Świętego – a te dwie prawdy były przecież fundamentem całej maryjności o. Maksymiliana i bez nich nie da się zrozumieć, dlaczego tak mocno pragnął, aby wszyscy uznali panowanie Niepokalanej. Zabrakło też wzmianek o jego walce o zbawienie dusz, co było przecież motorem całej jego działalności, nie pojawiły się również – wręcz same narzucające się w tym kontekście – pojęcia „łaski uświęcającej” czy „grzechu”.
Wymienione wyżej błędy nie przekreślają znacznego pożytku, który mogą odnieść widzowie tego filmu, jednak pod warunkiem, że nie potraktują go jako jedyne i wystarczające źródło informacji o św. Maksymilianie Kolbe i jego dziele. Niech projekcja kinowa będzie dla nich raczej zachętą do pogłębienia swojej wiedzy o tym wielkim świętym i polskim patriocie, a także do rozważenia przystąpienia do Rycerstwa Niepokalanej – lub odnowienia w sobie jego ducha.

Na koniec ostrzegam widzów, którzy nie znają realiów polskiego kina, że seans zazwyczaj poprzedza 15 minut ogłupiających, a nieraz gorszących reklam, w tym wypadku tak bardzo kontrastujących z przedstawionymi w filmie staraniami o. Maksymiliana o czystość dusz.

Autorem recenzji jest p. Franciszek Malkiewicz.

Opublikowano Apostolat, Rycerstwo Niepokalanej | Możliwość komentowania Film o św. Maksymilianie w stulecie Rycerstwa Niepokalanej została wyłączona

Nasza nadzieja jest zwrócona do Boga, który daje nam Serce swojej Matki

Bp Bernard Fellay głosi kazanie w Fatimie

Podczas Mszy św., odprawionej 20 sierpnia 2017 r. w Fatimie, bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Św. Piusa X, w pięciu językach zwrócił się do wiernych przybyłych z całego świata. Przedstawiamy tłumaczenie kazania wygłoszo­nego w języku francuskim; zachowano styl mówiony.

Czcigodni Księża Biskupi, Drodzy Kapłani, Seminarzyści i Bracia, Drogie Siostry, Drodzy Wierni!

Fatima napawa lękiem. Matka Boża, wysłanniczka nieba, przybywa, żeby przemówić do trojga małych pastuszków. Nasza dobra Niebieska Matka nie waha się; Ona, która jest tak słodka i łagodna, która jest mistrzynią niebiańskiej psychologii, niebiańskiej pedagogiki, ani przez chwilę nie waha się pokazać małym dzieciom piekła – rzeczywistości, która staje się udziałem niezmierzonej liczby istot ludzkich. Wieczne potępienie jest czymś strasznym, tym bardziej, że jest jasne, iż piekło nie jest puste. Jest to konsekwencja życia ludzkiego, które nie dostosowuje się do Bożych wymogów, wyrażonych w Bożych przykazaniach.

Fatima napawa zbawczą bojaźnią

Fatima napawa lękiem, gdy patrzymy również na doczesne konsekwencje grzechu. Wojna napawa lękiem. Matka Boża nie waha się ogłosić: „Jeśli świat się nie nawróci, nastąpi kolejna wojna, jeszcze straszniejsza niż pierwsza”, niż pierwsza wojna światowa. Nie waha się objawić dzieciom fatimskim, że całe narody zostaną unicestwione. Można się zastanawiać nad znaczeniem tych słów; jednak najwyraźniej Najświętsza Maryja Panna mówi tu dosłownie. Całe narody zostaną starte z powierzchni ziemi. W przesłaniu fatimskim jest bardzo jasne, że te kary są konsekwencją grzechu.

Nie jest rzeczą trudną, nie trzeba być naukowcem ani teologiem, żeby porównać sytuację świata i narodów – tych narodów katolickich z 1917 r., których zachowanie doprowadziło do drugiej wojny światowej – z naszą sytuacją sto lat później. Czy świat się nawrócił? Czy obecnie państwa stanowią prawa bardziej zgodne z przykazaniami Bożymi?… I wydaje się Wam, że wszystko będzie w porządku? Tak, to napawa strachem. I słusznie odczuwamy lęk.
Istotnie, spójrzcie na Ewangelię. Jedną z rzeczywistości, o której Pan Jezus najwięcej mówił w Ewangelii, jest piekło. To fakt. To Pan Jezus powiedział, że istnieje szeroka droga, którą zdąża wielu. To łatwa droga tych, którzy tu na ziemi głoszą używanie przyjemności i rozkoszy. I Pan Jezus przepowiada im zgubę. Nalega, ucząc nas, że droga do nieba – albowiem niebo istnieje! – jest trudna, niewygodna, że niewielu odnajduje ciasną bramę, idzie wąską drogą (por. Mt 7, 13–14).

Ten lęk, Drodzy Bracia, jest lękiem zbawiennym. Również Pismo święte głosi, że bojaźń Boża jest początkiem mądrości (Ps 110, 10; Przyp 9, 10). Innym razem, przez usta św. Pawła, Pan Bóg mówi nam, że trzeba zabiegać o własne zbawienie „z bojaźnią i z drżeniem” (Fil 2, 12). I ci, którzy dzisiaj – mężowie Kościoła – uspokajają sumienia, wskazują drogi, które nie istnieją – otóż, z całą pewnością, nie wypełniają oni swoich obowiązków. Zasługują na miano morderców dusz.

Fatima tchnie nadzieją

Ale Fatima jest również przesłaniem nadziei. Pamiętajcie, że nadzieja ma swój przedmiot, a jest nim coś przyszłego, coś możliwego, choć trudnego do osiągnięcia. Nie żywi się nadziei odnośnie do rzeczy łatwych do osiągnięcia, zaś droga [do nieba] człowieka na ziemi jest trudna, ale możliwa do przebycia. Jest ona możliwa, gdy Bóg przychodzi nam z pomocą. I Bóg posyła nam swoją Matkę, Serce swej Matki jako środek zbawienia.

Rzeczywiście, bojaźń jest niedoskonałym stanem wewnętrznym, ale odpowiada sytuacji upadłego stworzenia, tej szczególnie niedoskonałej sytuacji, w której się znajdujemy, a mianowicie istot skłonnych do zła. Jeśli pozostawimy upadłą naturę samą sobie, pociągnie nas ku grzechowi. Dlatego też potrzebujemy tego zbawczego lęku. Bojaźń sprawia, że zwracamy się do Boga, aby prosić o Jego pomoc i należycie przyjąć rękę, którą wyciąga do nas z samego nieba. Ci, którzy będą praktykować to nabożeństwo, nabożeństwo, którego Bóg sobie życzy – [albowiem Matka Boża w Fatimie mówiła:] „mój Syn chce zaprowadzić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca” – ci będą zbawieni. Nie ma tu nawet żadnych dodatkowych warunków: „Ci, którzy będą praktykowali to nabożeństwo, będą zbawieni”.

Oto nasza nadzieja, nadzieja całkowicie zwrócona ku niebu, całkowicie zwrócona ku Bogu, który daje nam Serce swej Matki.

Fatima zachęca do wynagradzania

A więc co czynić? Na czym polega to nabożeństwo, które prowadzi nas prosto do nieba? Czym jest ta niesłychana opieka w tak trudnych czasach, tak nieprawdopodobnych czasach jak obecne? To bardzo proste, chodzi o zastosowanie Ewangelii. I pierwsza rzecz, o której często zapominamy, to wynagradzanie. Aby uwolnić się od grzechu, trzeba zadośćuczynić. Powiedział to sam Pan Jezus: „jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy […] zginiecie” (Łk 13, 5). Jest to bardzo jasno powiedziane, a słowa te wyszły z ust Zbawiciela: „jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy […] zginiecie”. Tak więc życie pokutą, umartwieniami, jest obowiązkiem chrześcijanina. Można powiedzieć, że od strony ludzkiej to jakby pierwsza odpowiedź na te złe skłonności, które mamy w sobie: trzeba je uśmiercać! Stąd też bierze się słowo umartwienie. A Matka Boża zachęca nas do tego w dwojaki, pełen podziwu sposób.

Po pierwsze, prosząc nas o wynagradzanie za grzechy popełniane przeciw Niej. W ten sposób prowadzi nas do tego, abyśmy Ją kochali. Uświadamia nam, że nie tylko samych siebie mamy miłować. Albowiem pierwszym przykazaniem bożym jest miłowanie Boga, nie samych siebie. Miłowanie Go z całego serca, ze wszystkich sił, z całej duszy. Następnie miłowanie bliźniego – nadal nie nas samych. Tymczasem mówi się, że dobrze uporządkowana miłość zaczyna się od nas samych, ale przecież kiedy zapominamy o samych sobie i miłujemy Boga, wówczas miłujemy należycie również samych siebie.

Zadośćuczynić, zadośćuczynić aby pocieszyć, pocieszyć Niepokalaną Dziewicę, Jej bolesne i Niepokalane Serce, a nawet pocieszyć Boga! To była główna troska, wręcz obsesja małego Franciszka, która w przeciągu dwóch, trzech lat doprowadziła go do nieba, uczyniła zeń świętego! Właśnie ta myśl: wynagrodzić, pocieszyć Boga, który jest tak bardzo obrażany przez grzech.

Jest również druga intencja związana z tym umartwieniem. Tyle dusz idzie do piekła, gdyż nikt nie czyni za nich ofiar! Stąd też nasze małe zmartwienia, nasze duże udręki, nasze ofiary, nasze umartwienia, przeciwności, które nas spotykają, wszystkie te cierpienia, od których staramy się uciec – wszystkie je możemy w bardzo prosty sposób zamienić w środki zbawienia. Wystarczy przyjąć je z rąk Bożych. Wystarczy ofiarować te trudy, spoglądając na Pana Boga. A wówczas, Drodzy Bracia, zbawiają one dusze i prowadzą je do nieba. Dzięki nim unikną one piekła. Kto wobec takiej perspektywy stroniłby od czynienia podobnych ofiar? Kto byłby na tyle egoistą, aby powiedzieć: „Trudno, niech ta dusza idzie do piekła”, podczas gdy mógłby w tak prosty sposób pociągnąć ją [do zbawienia], bez narażania się, po prostu przez zwykłą akceptację tych małych rzeczy, tych małych przeciwności, które wypełniają nasze dni. Nie chodzi o to, aby marzyć o rzeczach nadzwyczajnych i bohaterskich – chodzi o „małe rzeczy”. Najświętsze Serce Jezusowe powiedziało s. Łucji: „pokuta, której oczekuję dzisiaj, to aby ludzie wypełniali swoje obowiązki stanu”. A nasze obowiązki stanu to coś, co i tak mamy obowiązek wypełniać.

Oto pierwszorzędny element tego nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi: wynagrodzić; spojrzeć na krzyż. Drodzy Bracia, to właśnie to uważne spojrzenie na krzyż stanowi pierwszorzędne lekarstwo na grzech. Spojrzenie na Pana Jezusa ukrzyżowanego, na to, co dla nas uczynił. A Jego Matka stała u stóp krzyża: stabat Mater.

Maryjna pobożność i poświęcenie Rosji

Oto ostatni punkt tej homilii, być może najważniejszy.

Matka Boża przedstawia nam to nabożeństwo do swego Niepokalanego Serca mówiąc nam, tak jak mówiła s. Łucji: „Moje Serce będzie twoim schronieniem i drogą prowadzącą cię do Boga”. Trzeba więc, abyśmy pracowali, żeby to matczyne Serce stało się dla nas schronieniem. Trzeba, abyśmy się w nim schronili. Ona ze swej strony daje nam to Serce, otwiera je przed nami. Od nas zależy, czy weń wstąpimy, praktykując to nabożeństwo jak dziecko wobec swej matki, z całą możliwą ufnością, oczekując wszystkiego od tej matczynej opieki, przewodniczki: nie tylko będzie Ona naszym schronieniem, ale również drogą, która poprowadzi nas do Boga. Ta obietnica jest jak przepustka, jak list żelazny na drodze przez ten piekielny świat.

Jesteśmy chronieni w sposób szczególny przez Serce Maryi, do którego nabożeństwo Bóg chce dać dzisiejszemu światu jako środek zbawienia. Przyswójmy sobie te niebiańskie słowa, traktujmy je poważnie. Nie praktykujmy tego nabożeństwa w sposób powierzchowny. Wymaga się od nas pewnych dzieł, jak np. pięć pierwszych sobót miesiąca; bardzo dobrze, spełnijmy je, tylko nie w sposób mechaniczny, automatyczny, tak jakbyśmy mieli powiedzieć: oto wypełniłem moje pięć pierwszych sobót miesiąca, wszystko jest teraz w porządku, żyję dalej. Nie, nie tego oczekuje niebo. Niebo zachęca nas do wstąpienia w prawdziwą relację osobową z tym Niepokalanym Sercem. Kiedy mówi się o duchowym dziecięctwie, to jest to coś, co powinno stać się naszą jakby drugą naturą. To coś, co powinno przeniknąć całe nasze życie.

Kiedy Najświętsza Maryja Panna mówi o poświęceniu, mówi w bardzo precyzyjny sposób o konsekracji Rosji. Poświęcić – to znaczy dać, dać całkowicie, tak że samemu przestaje się posiadać daną rzecz. Własność zostaje przekazana osobie, której poświęca się tę rzecz. Kiedy Matka Boża prosi Ojca Świętego, aby poświęcił Rosję, to prosi przedstawiciela Pana Jezusa na ziemi, aby ofiarował Jej w sposób specjalny, w imię władzy, którą otrzymał od samego Pana Jezusa, jako Jego przedstawiciel na ziemi – a więc obdarzony odpowiednią władzą, którą jako jedyny posiada – Matka Boża prosi go, aby poświęcił Jej ten kraj, niewątpliwie okazując przez to szczególną miłość do tego ludu, który już tak dawno temu oddalił się od Kościoła.

Siostra Łucja mówiła jak najbardziej serio: ten akt, który jest czymś bardzo prostym – albowiem cóż to może kosztować papieża, aby go spełnić, spełnić zgodnie z prośbą Najświętszej Maryi Panny? – ten akt w jednej chwili dokona nawrócenia Rosji. Nawrócenie to precyzyjne słowo, które oznacza, że Rosja stanie się na nowo katolicka. Twierdzić, że już doszło do nawrócenia bez tego elementu, to kpić sobie z ludzi.

Bóg jest wszechmocny. W pewnym sensie złożył tę wszechmoc w ręce swojej Matki, tę moc łask zdolną czynić cuda; nie tylko takie jak cud słońca, ale cud jeszcze bardziej zachwycający: nawrócenie całego kraju tylko z powodu prostego poświęcenia dokonanego przez Ojca Świętego, w łączności z biskupami z całego świata. Wówczas ten kraj zostanie ofiarowany Matce Bożej.

Tę ideę poświęcenia musimy również stosować do nas samych, do każdego z nas. Nic tego nie zabrania; wręcz przeciwnie, jesteśmy zachęcani, aby żyć poświęceni Matce Bożej. Można powiedzieć, że to najdoskonalszy aspekt nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi. Matka Boża nie tylko chce użyczyć nam ochronnego płaszcza, Ona sama chce być naszym schronieniem; schronieniem, do którego się wchodzi, w którym się mieszka i które prowadzi nas do Boga, prowadzi nas do nieba. Niech to będzie naszą odpowiedzią, według naszych możliwości, naszych skromnych możliwości, na to wezwanie nieba.

Na koniec tej Mszy zwrócimy się do Najświętszej Maryi Panny i odnowimy poświęcenie Rosji w sposób można powiedzieć antycypowany – tak jak 30 lat temu uczynił to właśnie tutaj abp Lefebvre. Ten akt poświęcenia jest w pewnym sensie wyrazem naszego protestu, [świadectwem,] że z naszej strony pragniemy – według naszych sił, świadomi naszych ograniczeń – poświęcić ten kraj tak, jak Ona o to prosiła. Wiemy, że to nie wystarczy, ale jeśli ten akt może wyjednać łaski dla tego, który winien to zrobić, to czynimy to ochoczymi sercami.

Jednocześnie ofiarujemy Jej całą naszą krucjatę różańcową, wszystkie owoce tej modlitwy. Pozwólcie, że Wam to powiem: nie sądźcie, że teraz, kiedy skończyła się krucjata, wszystko się kończy… Jeśli prosiliśmy Was o zmówienie tylu różańców, o życie w tym duchu ofiary, to po to, aby to trwało. Krucjata się oficjalnie kończy, Wasza praktyka winna jednak trwać. To przecież Matka Boża prosiła o tę pokutę i o modlitwę różańcową.
Bądźmy więc wierni prośbom Najświętszej Maryi Panny. Wołamy z całego serca o Jej tryumf, który nastąpi, gdy Bóg zechce, tak jak zechce, ale z pewnością nastąpi. Amen.

Opublikowano Kazania, przemówienia i listy, Pielgrzymka | Otagowano , , | Możliwość komentowania Nasza nadzieja jest zwrócona do Boga, który daje nam Serce swojej Matki została wyłączona

Polska: Wyjazd integracyjny w Góry Świętokrzyskie

Uczestnicy wyjazdu przed Pałacem Biskupim w Kielcach

W dniach od 27 września do 1 października br. grupa młodzieży ze środowiska Tradycji katolickiej po raz kolejny udała się na wyjazd integracyjny, już tradycyjnie zorganizowany przez ks. Łukasza Szydłowskiego FSSPX.

Uczestniczy wyjazdu – ok. 25 osób z różnych części Polski – tym razem mieli możliwość odkrywania uroków Gór Świętokrzyskich. Mieszkając w schronisku w Świętej Katarzynie, codziennie urządzali stamtąd wypady do pobliskich miejscowości, by odwiedzać muzea i kościoły. I tak w czwartek 28 września oglądali w Bodzentynie ruiny zamku biskupów krakowskich, a także podziwiali ufundowany przez Zygmunta Starego bogaty ołtarz główny z katedry wawelskiej, który w połowie XVII w. trafił najpierw do Kielc, a następnie do kościoła pw. Wniebowzięcia N.M.Panny w Bodzentynie.

Następnego dnia w Wąchocku zwiedzili zabytkowy klasztor oo. cystersów wraz z muzeum klasztornym, przechowującym unikatowe pamiątki po niepodległościowych zrywach XIX i XX w. W tym dniu uczestnicy wzięli także udział w polowej Mszy św., odprawionej przez ks. Szydłowskiego w kaplicy na Wykusie, partyzanckiej bazie w lasach świętokrzyskich. Po Mszy nawiedzono wieś Michniów, w której w 1943 r. w odwecie za działania partyzantów hitlerowcy wymordowali ponad 200 mieszkańców, wielu z nich paląc żywcem. Następnie w Skarżysku-Kamiennej zwiedzono Muzeum im. Orła Białego, obfitujące w sprzęt wojskowy najróżniejszego rodzaju.

Sobota upłynęła na całodniowej wędrówce przez Góry Świętokrzyskie do sanktuarium Św. Krzyża na Łysej Górze, w którym są przechowywane relikwie Krzyża Pańskiego, najprawdopodobniej ofiarowane Królestwu Polskiemu w XI w. przez św. Emeryka, syna króla Węgier św. Stefana. Wieczorem strudzeni wędrowcy cieszyli się ogniskiem w Św. Katarzynie.

W niedzielę po Mszy św., na zakończenie pobytu w województwie świętokrzyskim, młodzi ludzie zwiedzili Muzeum Pamięci Narodowej w Kielcach, mieszczące się w dawnym więzieniu – najpierw carskim, potem nazistowskim, a jeszcze później sowieckim, a także zamek królewski w Chęcinach.

Wyjazdowi integracyjnemu towarzyszyły konferencje patriotyczne na temat słynnej Brygady Świętokrzyskiej NSZ oraz rotmistrza Witolda Pileckiego, a także przegląd krajoznawczy autorstwa jednego z uczestników wyjazdu.

Opublikowano Galerie fotograficzne, Polska | Otagowano , | Możliwość komentowania Polska: Wyjazd integracyjny w Góry Świętokrzyskie została wyłączona

Poznań: Rowerowa Pielgrzymka Tradycji (galeria fotograficzna)

Dąbrówka Kościelna. Pielgrzymi przed kościołem.

7 października, w uroczystość Matki Bożej Różańcowej i zarazem pierwszą sobotę miesiąca, o godz. 8.15 spod poznańskiej kaplicy FSSPX pw. św. Józefa sześcioro kolarzy wyruszyło na liczącą ok. 37 km trasę I Rowerowej Pielgrzymki Tradycji do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Dąbrówce Kościelnej.

Kaplica leży w południowo-zachodniej części Poznania, a Dąbrówka Kościelna na północno-wschodnim krańcu Puszczy Zielonki, już w diecezji gnieźnieńskiej, tak więc ok. 1/3 część drogi wiodła przez miasto – drogami rowerowymi, bocznymi ulicami, a w większości parkami i laskami miejskimi. Potem jeszcze podpoznańskie: Koziegłowy, Kicin i Czerwonak i można się było zagłębić w borach porastających Dziewiczą Górę. Jednak żeby nie było za łatwo, na łąkach pomiędzy Czerwonakiem a Kicinem pielgrzymów zmoczył niezaplanowany deszcz i wtedy zaczęły się pierwsze przygody: jednej z rowerzystek spadł łańcuch i została z tyłu; czołówka, pozbawiona przewodnika (który zakładał łańcuch) pobłądziła na bezdrożach podmiejskiego lasku; ks. Wierzycki złapał gumę – niestety, w tylnym kole. Na szczęście wóz wsparcia technicznego czekał na następnej ulicy. Chociaż skomplikowana operacja rozebrania tylnego zawieszenia roweru ks. Wierzyckiego zajęła trochę więcej czasu niż na wyścigach Formuły I, to ostatecznie udało się zmienić dętkę i kapłan nie został wyeliminowany z peletonu. Tymczasem zaświeciło słońce.

Z powodu opóźnienia przewodnik podjął decyzję, żeby nie zdobywać Dziewiczej Góry (jest to najwyższe wzniesienie Wielkopolski, mierzące 144 m n.p.m.), ale objechać ją u jej podnóża. Następnie w miejscu zwanym „Maruszką” pielgrzymka wjechała na historyczny trakt gnieźnieński i zagłębiła się w lasach Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka – i tam dopiero rozpoczął się prawdziwy rajd przełajowy. Puszcza po przejściu w nocy z czwartku na piątek orkanu „Ksawery”, czyli zaledwie 35 godzin wcześniej, była zdewastowana: trakt na całej szerokości był zalany olbrzymimi kałużami i co rusz przegradzały go przewrócone w poprzek drzewa. Wóz wsparcia technicznego musiał się wycofać na szosę i lepiej utrzymaną drogą przez wieś Zielonkę pojechał od razu do Dąbrówki. Pielgrzymi byli odtąd zdani tylko na siebie i na Opatrzność.

W żółwim tempie kolarze dotarli do traktu Tuczno–Zielonka i już szybciej przejechali przez wieś Czernice, nad rezerwatem jez. Czarne. Tam niektórych dopadło wyczerpanie z powodu trudów przedzierania się przez puszczę. Łatwa droga na północ nie trwała długo i trzeba było skręcić na północny wschód, na trakt gnieźnieński – już ostatnią prostą do celu. Niestety, ta ostatnia prosta okazała się najtrudniejszym etapem drogi… Jednej z cyklistek zaczęło schodzić powietrze w tylnym kole; obyło się bez zmiany dętki, ale co jakiś czas trzeba ją było dopompowywać. No i zaczął siąpić „zaplanowany” deszcz…
Dopiero ok. godz. 13 puszcza zaczęła rzednąć i pielgrzymi ujrzeli wieżę kościoła w Dąbrówce.

Na miejscu czekał już wóz techniczny i jeszcze jeden, „pieszy” pielgrzym. W sanktuarium, przed obrazem Pani Dąbrowieckiej, ks. Wierzycki poprowadził III część różańca. Po skromnym posiłku kapłan odjechał do Poznania, gdzie czekała na niego katecheza dla dzieci, a reszta pielgrzymów załadowała swoje rowery na przyczepkę i „wesołym autobusem”, czyli wozem technicznym wróciła nieśpiesznie do kaplicy na nabożeństwo pierwszosobotnie i wieczorną śpiewaną Mszę św.

Opublikowano Galerie fotograficzne, Pielgrzymka, Polska | Otagowano , , | Możliwość komentowania Poznań: Rowerowa Pielgrzymka Tradycji (galeria fotograficzna) została wyłączona

Reakcja papieża Franciszka na Correctio filialis

Spotkanie papieża Franciszka z jezuitami w Kolumbii

10 września br., w trakcie swej pielgrzymki do Kolumbii, w sanktuarium św. Piotra Klawera w Cartagenie papież Franciszek spotkał się z trzystoma przedstawicielami wspólnoty afro-kolumbijskiej wraz z towarzyszącymi im jezuitami; następnie Ojciec Święty rozmawiał prywatnie z 65 członkami Towarzystwa Jezusowego. Relacja z tej rozmowy, autorstwa ks. Antoniego Spadaro, bliskiego współpracownika papieża, ukazała się 28 września 2017 r. w jezuickim dwutygodniku „La Civiltà Cattolica”.

Papież powiedział m.in.:

Wykorzystam to pytanie, żeby powiedzieć coś innego, co, jak wierzę, należy powiedzieć z [poczucia] sprawiedliwości, a także miłosierdzia. Słyszę wiele komentarzy – są one godne szacunku, gdyż pochodzą od dzieci Bożych, ale mylne – na temat posynodalnej ekshortacji apostolskiej. Żeby zrozumieć Amoris lætitia, trzeba ją przeczytać od początku do końca. Zacząć od pierwszego rozdziału, potem drugi i tak dalej… i przemyśleć. I przeczytać wystąpienia na synodzie.

Druga sprawa: niektórzy twierdzą, że za Amoris lætitia nie stoi katolicka nauka moralna, a przynajmniej nauka pewna. Chcę wyraźnie powtórzyć, że moralność [głoszona przez] Amoris lætitia jest tomistyczna, tą wielkiego Tomasza.

źródło: Grace is not an ideology: Pope Francis’ private conversation with some Colombian Jesuits

Uwagi papieża odnosiły się z konieczności także do Correctio filialis, gdyż ten dokument został mu doręczony do rąk własnych już 10 sierpnia, a upubliczniony 24 września 2017 r.

26 września 2017 r. w rozmowie z FSSPX.News bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Św. Piusa X, tłumaczył, że wydanie Correctio filialis to inicjatywa „grupy duchownych i świeckich intelektualistów, zaniepokojonych heterodoksyjnymi tezami zawartymi w Amoris lætitia”, po czym dodał: „Nauczanie Chrystusa o małżeństwie nie może być w zakamuflowany sposób zmieniane pod pretekstem, że czasy się zmieniły i że praktyka duszpasterska powinna się [do tego] dostosować, poprzez proponowanie rozwiązań ignorujących doktrynę”.

Komentarz redakcji WTK

Pod adresem papieża są formułowane zarzuty, że nie odpowiada on na krytykę swojej ekshortacji apostolskiej, są to jednak zarzuty nietrafne: Franciszek odpowiada na nie czynem, a nie słowem. Odpowiedział w ten sam sposób również na Correctio filialis, z którym mógł się zapoznać, przypomnijmy, już 10 sierpnia. Oto 19 września zostało opublikowane motu proprio Summa familiæ cura, ogłaszające powstanie Papieskiego Instytutu Teologicznego Jana Pawła II dla Nauk o Małżeństwie i Rodzinie (w miejsce rozwiązanego Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną), z nowym statutem i nowymi zadaniami. Papież uzasadnił swoją decyzję zmianami, jakie się dokonały w Kościele na skutek dwóch synodów o rodzinie oraz posynodalnej ekshortacji Amoris lætitia. „Zmiany antropologiczno-kulturowe wywierają dziś wpływ na wszystkie aspekty życia i wymagają podejścia analitycznego i zróżnicowanego. Dlatego też nie wolno nam się ograniczyć do praktyk duszpasterskich, które odzwierciedlają formy i wzorce z przeszłości” – napisał Franciszek. Jak podaje serwis Radia Watykańskiego, „nowy instytut nadal będzie związany z Papieskim Uniwersytetem Laterańskim. Ze względu na swój papieski charakter ma on być punktem odniesienia dla całego Kościoła powszechnego”. Jak podsumował całą rzecz znany korespondent watykański, Edward Pentin z „National Catholic Register”, sensem istnienia nowego instytutu jest „kontynuacja nauczania Amoris lætitia i uniemożliwienie jego odrzucenia [w przyszłości]”.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Możliwość komentowania Reakcja papieża Franciszka na Correctio filialis została wyłączona

38 nowych kandydatów do kapłaństwa w seminariach Bractwa

Nowi seminarzyści we Flavigny AD 2017

W sobotę 7 października 2017 r., w święto Matki Bożej Różańcowej, seminaria Bractwa Św. Piusa X na półkuli północnej przyjęły nowych kandydatów do kapłaństwa. Jeśli Bóg zechce, po sześciu latach życia modlitwy i nauki zostaną oni wyświęceni na kapłanów na wieki.

Seminarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zaitzkofen (Bawaria) przyjęło siedmiu nowych seminarzystów: dwóch Polaków, Austriaka, Czecha, Niemca, Szwajcara i Rosjanina.

Seminarium św. Proboszcza z Ars we Flavigny (Francja) przyjęło 19 nowych alumnów: 15 Francuzów, Gabończyka, Kanadyjczyka, Szwajcara i Włocha, a także czterech postulantów do nowicjatu braci.

Z kolei do Seminarium św. Tomasza z Akwinu w Dillwyn (USA) wstąpiło 12 nowych alumnów: 10 Amerykanów, Argentyńczyk i Kanadyjczyk, a także 42 przedseminarzystów, którzy przed rozpoczęciem właściwych studiów kapłańskich otrzymają dodatkową formację o charakterze humanistycznym.
W bieżącym roku do wszystkich seminariów Bractwa Św. Piusa X (tj. łącznie z seminariami na półkuli południowej, w których rok akademicki rozpoczyna się w marcu) wstąpiło 47 młodych ludzi, rozpoczynając tzw. rok duchowości.

Pamiętajmy o nich w modlitwie!

Opublikowano Seminaria FSSPX | Otagowano , , | Możliwość komentowania 38 nowych kandydatów do kapłaństwa w seminariach Bractwa została wyłączona