List ws. małżeństw: wyjaśnienia i perspektywy

27 marca br. roku kard. Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary oraz przewodniczący Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, w imieniu papieża podpisał list skierowany do biskupów całego świata, a dotyczący „prawa do asystowania przy zawieraniu małżeństw przez wiernych korzystających z posługi duszpasterskiej Bractwa Św. Piusa X”. W niniejszym tekście pragniemy przedstawić kilka refleksji na temat tego listu.

Pochodzenie „zwyczajnej formy” sakramentu małżeństwa

Jak pisze kanonik Raul Naz w Traité de droit canonique (t. 3 par. 417, Letouzey et Ané 1954): „Pragnąc położyć kres nadużyciom w postaci potajemnych małżeństw, Sobór Trydencki wprowadził swym słynnym dekretem Tametsi wymóg, aby ślubowanie małżeńskie było składane w obecności proboszcza lub ordynariusza diecezji, względnie wobec kapłana przez nich delegowanego (…) Z kolei dekret Kongregacji Soboru Ne temere, datowany 2 sierpnia 1907 r., ustanawiał obowiązujące cały Kościół obrządku łacińskiego od niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego 1908 r. prawo, zgodnie z którym dla ważności małżeństwa niezbędna była obecność ordynariusza lub proboszcza miejsca, w którym zawierano umowę małżeńską, względnie innego kapłana posiadającego od nich delegację (…) Część dekretu Ne temere dotycząca małżeństw z drobnymi modyfikacjami i uzupełnieniami została powtórzona w całości [w Kodeksie prawa kanonicznego z 1917 r., dalej: CIC 1917]”, jak również w kodeksie z 1983 r. (dalej: KPK 1983).

Tak więc małżeństwa, poza ściśle określonymi wyjątkami, muszą być zawierane „w obecności proboszcza lub lokalnego ordynariusza, względnie delegowanego przez nich kapłana” (CIC 1917, kan. 1094) nie na mocy KPK 1983 czy nawet CIC 1917, ale w oparciu o dekret Soboru Trydenckiego oraz późniejsze rozporządzenie św. Piusa X.
Czytaj dalej

Opublikowano Analizy, Kazania, przemówienia i listy | Otagowano , , , | Możliwość komentowania List ws. małżeństw: wyjaśnienia i perspektywy została wyłączona

Święcenia kapłańskie w Bractwie Świętego Piusa X

Rankiem 29 czerwca, w święto śś. Piotra i Pawła Apostołów, bp Alfons de Galarreta odprawił pontyfikalną Mszę św. w szwajcarskim Ecône. W jej trakcie udzielił święceń kapłańskich 12 kandydatom: 11 Francuzom i Hiszpanowi.

W sobotę 1 lipca bp Bernard Tissier de Mallerais wyświęcił dwóch kapłanów podczas uroczystości w seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen w Bawarii. W obecności prawie dwóch tysięcy wiernych ks. biskup nałożył ręce na Czecha i Niemca, którzy ukończyli sześcioletni okres formacji, studiów i przygotowania duchowego. W podniosłym wydarzeniu uczestniczyło 69 kapłanów z Bractwa.

W piątek 7 lipca bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, w seminarium św. Tomasza z Akwinu w Dillwyn (USA) udzielił święceń prezbiteratu dziewięciu klerykom oraz święceń diakonatu kolejnym sześciu. Były to pierwsze święcenia po przenosinach seminarium z Winony.

Tego lata podczas trzech uroczystości wyświęcono łącznie 23 kapłanów; Bractwo Św. Piusa X liczy obecnie 635 księży, a ponadto 117 braci zakonnych i 79 sióstr oblatek.

Opublikowano Seminaria FSSPX | Otagowano , , | Możliwość komentowania Święcenia kapłańskie w Bractwie Świętego Piusa X została wyłączona

List kard. Müllera

Palazzo Sant’Uffizio w Rzymie, siedziba Kongregacji Nauki Wiary

Dwa wydarzenia naznaczyły początek lata w Rzymie: list kard. Müllera do bp. Fellaya oraz jego zastąpienie na czele Kongregacji Nauki Wiary przez abp. Ladarię.

26 czerwca 2017 r. kard. Müller po raz kolejny narzucił deklarację doktrynalną z 2012 r.

26 czerwca 2017 r. bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Świętego Piusa X, otrzymał od kard. Gerharda Ludwika Müllera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, list datowany 6 czerwca, w którym niemiecki hierarcha zawarł – za aprobatą papieża Franciszka – warunki, które koniecznie musi zawierać deklaracja doktrynalna, prerekwizyt niezbędny do kanonicznego uznania Bractwa. Oto te trzy warunki:

1. Członkowie Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X koniecznie muszą przyjąć nową formułę professio fidei (‘wyznania wiary’) z 1988 r. W konsekwencji, nie wystarczy już prosić ich o uznanie professio fidei z 1962 r.

2. Nowy tekst deklaracji doktrynalnej musi zawierać paragraf, w którym sygnatariusze wyraźnie potwierdzą akceptację nauczania II Soboru Watykańskiego oraz [nauczania pochodzącego z] okresu posoborowego, udzielając tym oświadczeniom doktrynalnym należnego im stopnia przylgnięcia.

3. Członkowie Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X muszą uznać nie tylko ważność, ale także prawowitość rytu Mszy Świętej i sakramentów [sprawowanych] według ksiąg liturgicznych promulgowanych po II Soborze Watykańskim.

30 czerwa bp Fellay przekazał ów list wszystkim księżom Bractwa z następującym komentarzem: „Jesteśmy znowu w sytuacji podobnej do tej z 2012 r. Tymczasem abp Pozzo, sekretarz Komisji Ecclesia Dei, mówiąc w marcu o kryteriach katolickości, których będzie lub nie będzie się od nas wymagać, używał zupełnie innego języka”.

Następnie przypomniał swoje oświadczenie, wyrażone na zakończenie zebrania wyższych przełożonych Bractwa w Anzère (Szwajcaria) 28 czerwca 2016 r.: Bractwo

nie stawia ponad wszystko uznania kanonicznego, do którego ma prawo, ponieważ jest dziełem katolickim. Rozwiązanie nie jest tylko kanoniczne. Chodzi o pozycję doktrynalną, którą koniecznie trzeba zamanifestować. (…)

Boża Opatrzność nie opuszcza swego Kościoła, którego głową jest papież, wikariusz Jezusa Chrystusa. Oto dlaczego nieomylnym znakiem tej odbudowy będzie wyrażenie przez Ojca Świętego woli udzielenia środków, którymi będzie można przywrócić porządek kapłaństwa, wiary i Tradycji; znak, który ponadto będzie gwarancją niezbędnej jedności rodziny Tradycji.

(źródło)

List kardynała Müllera nie dziwi tych, którzy śledzą historię skomplikowanych relacji Bractwa z Rzymem. Już 8 października 2016 r., podczas konferencji w Port-Marly (Francja), bp Fellay podkreślił sprzeczność między słowami kard. Müllera a abp. Pozzo, sekretarza Komisji Ecclesia Dei:

(…) mówi się nam, że dokumenty przyjęte przez sobór nie mają charakteru dogmatycznego, innymi słowy, że akceptacja wszystkich przyjętych wówczas deklaracji – deklaracji wobec świata (niejasne; być może chodzi o konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes – przyp. red. WTK) itd. – nie jest wg abp. Pozzo konieczna, żeby być uznanym za katolika. (…) Abp Pozzo rzeczywiście udzielił kilku wywiadów. Przytoczyłem tu fragment wywiadu z kwietnia, następnie pojawiły się kolejne (4 lipca dla agencji Zenit oraz 28 lipca dla „Christ und Welt”). Pomiędzy tymi dwoma datami, w czerwcu, jego przełożony – kard. Müller – powiedział jednak coś wręcz przeciwnego (por. „Herder Korrespondenz” z czerwca 2016 r.). (…) Kard. Müller upierał się: „Nie, Bractwo musi zaakceptować cały sobór!”. Mówił nawet o nieodwracalności zaangażowania Kościoła w ekumenizm. To jednak nie wszystko… Mówi on [również] o liturgii, o wolności religijnej, a następnie w lipcu jego podwładny twierdzi coś zupełnie przeciwnego. Co za chaos! Komu mamy wierzyć?

(źródło)

Ze swej strony papież, w wywiadzie dla „La Croix” z 16 maja 2016 r. oświadczył, że przed jakimkolwiek rozstrzygnięciem kanonicznym sytuacji Bractwa potrzebna jest „fundamentalna jedność z nimi. II Sobór Watykański ma swoją wartość”. Oznacza to, że tekst doktrynalny jest warunkiem wstępnym. Nie tak dawno, wracając z Fatimy 13 maja 2017 r., papież odpowiadał na pytania dziennikarzy obecnych w samolocie: „Feria quarta Kongregacji Nauki Wiary – nazywa się ją feria quarta, ponieważ zbiera się w środy – rozpatrywała dokument [deklaracji doktrynalnej]. Jeszcze do mnie nie dotarł. Będę go analizował”. Innymi słowy, po raz kolejny deklaracja doktrynalna okazuje się niezbędna przed jakimkolwiek uznaniem kanonicznym. Lecz jaka ma być dokładna treść tej deklaracji? Czy ta, której wymagał kard. Müller, czy ta, którą proponował abp Pozzo?

Tymczasem 2 lipca kard. Müller nie jest już prefektem Kongregacji Nauki Wiary

Prawdziwym zaskoczeniem było nieprzedłużenie kadencji kard. Müllera na tym stanowisku. Po pięciu latach kierowania Kongregacją Nauki Wiary, papież Franciszek zdecydował nie przedłużyć kadencji niemieckiego hierarchy, która skończyła się 2 lipca 2017 r. Jako jego następcę mianował abp. Ludwika Franciszka Ladarię Ferrera, hiszpańskiego jezuitę, który od 2008 r. pełnił funkcję sekretarza kongregacji.

Według doniesienia agencji InfoCatho z 1 lipca, decyzja ta „wpisała się w delikatny i rozstrzygający kontekst. Kardynał Müller publicznie nie zgadzał się na interpretację Amoris lætitia zrywającą z Magisterium. Niektórzy w tym właśnie upatrują przyczyny nieprzedłużenia jego kadencji”.

Jak 1 lipca napisała Zenit: „Na temat jego odejścia przed osiągnięciem kanonicznego wieku emerytalnego wiele już napisano, jako że poprzedni prefekci pozostawali na tym stanowisku przynajmniej do 75. roku życia”. Zaryzykowała ona nowe wyjaśnienie: „To zdarzenie ma miejsce kilka miesięcy po dymisji Irlandki Marii Collins z Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich”. W skierowanym do papieża liście Maria Collins skrytykowała „gorszący” „brak współpracy, zwłaszcza ze strony dykasterii najbardziej zaangażowanej w sprawę nadużyć seksualnych”. Ubolewała nad „ciągłym regresem” spowodowanym „oporem” „pewnych członków Kurii”. „Niektórzy – pisze Zenit – między wierszami odczytują tu krytykę mocno zbiurokratyzowanej Kongregacji Nauki Wiary”.

Jakiekolwiek hipotezy można by snuć na temat przyczyn odejścia kard. Müllera, można stwierdzić jedno: papież uznał, że nie musi zatrzymywać go na tym stanowisku, aby skutecznie przeprowadzić decyzję narzucenia Bractwu Świętego Piusa X deklaracji doktrynalnej w wersji z 2012 r. Biorąc to pod uwagę, można jedynie zadać sobie kilka pytań:

Czy abp Pozzo, otwarcie wyrażając swój punkt widzenia – odmienny od swojego zwierzchnika – na temat „kryteriów katolickości”, działał motu proprio (na własną rękę – przyp. tłum.), czy może czuł wsparcie kogoś wyżej postawionego od kard. Müllera? Jaka jest jego przyszłość w Komisji Ecclesia Dei?

Jaką rolę odegra abp Ladaria, hiszpański jezuita o osobowości znacznie mniej wyrazistej od niemieckiego kardynała? Bardziej skłonny do posłuszeństwa jako członek Towarzystwa Jezusowego, sam siebie określa się mianem „umiarkowanego konserwatysty”. Czy kongregacja pod jego kierunkiem obierze kurs umiarkowanie konserwatywny?

Wobec tych pytań ci, którzy „mają ducha wróżby” (Dz 16, 16) będą snuli proroctwa. Co do nas, zadowolimy się oczekiwaniem na fakty i przyjrzymy ich skutkom.

Opublikowano Analizy, Rozmowy z Rzymem | Możliwość komentowania List kard. Müllera została wyłączona

Polska: Pielgrzymka do Gietrzwałdu

W tym roku pielgrzymowało do Gietrzwałdu prawie 200 wiernych Tradycji

Czerwcowa pielgrzymka do Gietrzwałdu już na trwałe wpisała się w kalendarz Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X w Polsce. Z roku na rok rośnie liczba wiernych Tradycji, którzy udają się do tego miejsca, wspólnie wyruszając z Olsztyna. W tym roku okazja była szczególna: 140. rocznica objawień Matki Bożej.

Rankiem 24 czerwca, w ostatnią sobotę tego miesiąca (i zarazem w pierwszy dzień szkolnych wakacji), około dwustuosobowa pielgrzymka wyruszyła z pętli autobusowej na olsztyńskich Dajtkach, by przemierzyć kilkanaście kilometrów pięknej trasy prowadzącej przez warmińskie lasy i jeziora. Pogoda zdecydowanie dopisała: Opatrzność oszczędziła pielgrzymom zarówno zapowiadanych deszczy, jak i upałów, które w zeszłym roku znacznie utrudniały marsz. Doskonała aura, gorące serca i powiewające nad pielgrzymką sztandary sprawiły, że po sześciu godzinach wędrówki pielgrzymka Tradycji wmaszerowała do Gietrzwałdu z łacińskim śpiewem na ustach, budząc podziw, ale i zaskoczenie zarówno mieszkańców tej wioski, jak i uczestników innych pielgrzymek.

Niemiłym zgrzytem zakończyła się próba wejścia naszej grupy do gietrzwałdzkiego sanktuarium, bo szybko zostaliśmy stamtąd wyproszeni przez miejscowego księdza z powodu… nagrywania programu telewizyjnego. Nie zraziło to jednak kapłanów Bractwa, którzy poprowadzili wiernych na modlitwę różańcową do miejsca objawień, a następnie do Gminnego Ośrodka Kultury, gdzie – jak co roku – odprawiono Mszę świętą w rycie trydenckim. Mszę św. celebrował ks. Dawid Wierzycki FSSPX, zaś ks. Krzysztof Gołębiewski FSSPX w kazaniu wyjaśnił sens i aktualność objawień Matki Bożej z 1877 roku. W Gietrzwałdzie byli także obecni ks. Hubert Kuszpa FSSPX i ks. Edward Wesołek FSSPX, którego krótkie, ale treściwe konferencje podnosiły na duchu pielgrzymów podczas postojów w marszu.

Po Mszy św. organizatorzy pielgrzymki – wierni z kaplicy w Olsztynie – ugościli przybyszów z całej Polski iście po królewsku: stoły uginały się od smacznych wędlin i ciast, co sprzyjało wzajemnej integracji ludzi Tradycji reprezentujących chyba wszystkie kaplice w kraju. Wydawnictwo Te Deum przygotowało na tę okazję specjalną ofertę: pamiątkowe koszulki oraz kubki.

Chyba nikt z obecnych nie miał wątpliwości, że za rok trzeba będzie wrócić do Gietrzwałdu, zachęcając kolejnych wiernych do udziału w tym wspaniałym wydarzeniu!

Pamiątkowe kubki oraz koszulki na 140-lecie objawień w Gietrzwałdzie (we wszystkich rozmiarach, zarówno męskie, jak i damskie), a także koszulki na 100-lecie objawień w Fatimie, można nabyć w warszawskiej księgarni Te Deum (ul. Garncarska 32), zamówić telefonicznie (tel. 22 615 28 60) lub mailowo (tedeum@tedeum.pl). Ceny: 15 zł za kubek oraz 30 zł za koszulkę.

Galerię fotografii z pielgrzymki można obejrzeć na stronie Google+.

Opublikowano Galerie fotograficzne, Polska | Otagowano , | Możliwość komentowania Polska: Pielgrzymka do Gietrzwałdu została wyłączona

Lublin: Spotkanie integracyjne wiernych (galeria fotograficzna)

Niedziela 18 czerwca – dzień integracji wiernych lubelskiej „parafii” Bractwa – rozpoczęła się Mszą świętą, odprawioną XVII-wiecznym kościółku znajdującym się na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej. Wierni z przyjemnością oglądali drewnianą świątynię – maleńką, ale zaopatrzoną we wszystko, co potrzebne: ołtarz, odpowiednie miejsce do przyjmowania Komunii św., piękne obrazy, a nawet ambonę. Opiekun lubelskiej kaplicy, ks. Hubert Kuszpa, właśnie z tej ambony przypomniał o celach, jakie powinny były wszystkich zebranych przyprowadzić; te cele to oddanie chwały Panu Bogu oraz własne uświęcenie. Po Mszy św. wierni oddali cześć Najświętszemu Sercu Pana Jezusa podczas zwyczajowego nabożeństwa czerwcowego.

Cel poboczny, czyli integrację, zaplanowano tuż po nabożeństwie. Zapachniały pieczone na grillu i ognisku kiełbaski, a stoły ugięły się pod ciężarem sałatek i ciast, przygotowanych przez zapobiegliwe gospodynie. Liczni zebrani – około stu osób – spędzili kilka miłych godzin na rozmowach poważnych i niepoważnych, na wspominaniu przeszłości i planowaniu przyszłości. Nie obyło się bez omówienia aktualnej sytuacji FSSPX, ale także wymiany informacji lokalnych, zazwyczaj optymistycznych, bo związanych z ciągłym rozwojem społeczności lubelskiej kaplicy. Ks. Kuszpa jako prawdziwy gospodarz wędrował od stołu do stołu, by osobiście zamienić parę słów z każdym gościem.

Na zakończenie spotkania zebrani znów mogli sobie przypomnieć o najważniejszym celu tej niedzieli. Wszyscy uklękli na trawie przed figurką Matki Bożej i odmówili część chwalebną różańca. Niełatwo było się rozstać, ale czas płynął nieubłaganie. Udało się odnaleźć wszystkie porcelanowe półmiski pozostałe po uczcie oraz radośnie buszujące w krzakach dzieci, po czym nastąpiło serdeczne pożegnanie – i tak zakończyło się spotkanie integracyjne w Lublinie.

Opublikowano Galerie fotograficzne, Polska | Otagowano , , | Możliwość komentowania Lublin: Spotkanie integracyjne wiernych (galeria fotograficzna) została wyłączona

Warszawa: Procesja Bożego Ciała (galeria fotograficzna)

15 czerwca br. kilkuset wiernych uczestniczyło w uroczystej procesji Bożego Ciała, która wyruszyła z kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny przy ul. Garncarskiej i zatrzymywała się przy czterech ołtarzach przygotowanych w okolicach przeoratu św. Piusa X: przed domem należącym do jednej z rodzin Tradycji, przed leśnym krzyżem, przed figurą Matki Bożej stojącą u wejścia do przeoratu oraz przed budynkiem Szkoły Podstawowej im. Świętej Rodziny. Procesja po raz pierwszy mogła przejść nową, wyasfaltowaną ulicą Garncarską.

Monstrancję z Przenajświętszym Sakramentem niósł ks. Konstantyn Najmowicz FSSPX, a towarzyszyli mu ks. Łukasz Weber FSSPX, ks. Dawid Wierzycki FSSPX i o. Witold Pobiedziński. Ks. Najmowicz wygłosił również kazanie, w którym podkreślił kluczowe znaczenie wiary w Przenajświętszy Sakrament; kaznodzieja zauważył, że utrata tej wiary daje początek wszystkim grzechom, w jakie popada współczesny świat.

Na czele procesji tradycyjnie płatki kwiatów sypały dziewczynki, które w ostatnich latach przystąpiły do I Komunii św. Jak zwykle nie zawiedli też ministranci oraz członkowie chóru kościelnego, nadający ton pieśniom śpiewanym przez uczestników procesji.

Opublikowano Galerie fotograficzne, Polska | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Warszawa: Procesja Bożego Ciała (galeria fotograficzna) została wyłączona

Jedność wiary z papieżem Franciszkiem a kanoniczne uznanie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

W niniejszym artykule, opublikowanym za zgodą Domu Generalnego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, ks. Paweł Robinson (profesor dogmatyki w seminarium Świętego Krzyża w Goulburn w Australii – przyp. red. WTK) zajmuje się kwestią, czy papież musi być tradycjonalistą, żeby Bractwo postąpiło słusznie, przyjmując z jego rąk rozwiązanie kanoniczne.

Wprowadzenie

W debacie dotyczącej tego, czy Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X powinno zaakceptować prałaturę personalną w trakcie pontyfikatu papieża Franciszka, pojawiły się opinie, że nie powinno ono zajmować się kwestią, czy uznanie kanoniczne jest rzeczą stosowną lub roztropną. Rzeczywiste pytanie, które należałoby postawić, powinno raczej dotyczyć tego, czy Bractwo i Franciszek mają wspólny cel oraz czy wyznają tę samą wiarę. Jeśli nie, to wówczas czymś złym z zasady byłoby nawet samo rozważanie przyjęcia uznania kanonicznego. Jeśli tak, to wtedy i tylko wtedy takie rozważania byłyby z zasady słuszne, można byłoby więc się zastanawiać, czy akceptacja prałatury personalnej jest roztropna.

Ci, którzy wyrażają tę opinię, milcząco zakładają, że papież Franciszek nie ma tej samej wiary ani tego samego celu, co Bractwo, zatem akceptacja uznania kanonicznego podczas pontyfikatu papieża Franciszka byłaby rzeczą złą co do zasady. Więcej nawet, byłoby to nielogiczne, gdyż „ustanowienie jedności prawnej bez rzeczywistej jedności […] wprowadzałoby sprzeczność”1.

Celem niniejszego artykułu będzie wykazanie, że przyjęcie uznania kanonicznego od modernistycznego papieża nie jest czymś złym z zasady oraz próba ustalenia kryterium pozwalającego określić stopień, w jakim współpraca z modernistycznym papieżem jest możliwa do zaakceptowania. Przedmiotem tego artykułu nie będzie [natomiast] rozważanie tego, czy w obecnych okolicznościach przyjęcie przez Bractwo prałatury personalnej od papieża Franciszka jest rzeczą roztropną.

Historia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

Pierwszym faktem, na który należy zwrócić uwagę, jeśli chodzi o wyrażone powyżej stanowisko, jest to, że sprzeciwia się ono duchowi przenikającemu całą historię Bractwa. Pozwólmy sobie dokonać krótkiego przeglądu tej historii, aby zobaczyć, że tak właśnie ma się sprawa w omawianym przypadku.

Wydaje się, iż bez specjalnego trudu można wykazać, że papież Paweł VI przejawiał silne tendencje modernistyczne – a jednak Bractwo zostało erygowane kanonicznie właśnie za jego pontyfikatu i w latach 1970–1975 miało status stowarzyszenia pobożnego (łac. pia unio – przyp. red. WTK). Zatem, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, współpraca z modernistycznym papieżem, polegająca na posiadaniu podległej mu struktury kanonicznej, nie mogła być – przynajmniej w opinii abp. Lefebvre’a – uznawana za rzecz złą.

Zdarzenia prowadzące do tego, co dokonało się w roku 1988, są w tym względzie nawet bardziej pouczające. Gdy ktoś rozumie, że abp Lefebvre czekał na znaki, iż powinien konsekrować biskupów, i że po otrzymaniu dwóch takich znaków (w postaci modernistycznych skandali wywołanych przez Rzym) udał się do Rzymu, aby uzyskać uznanie kanoniczne, powinien wyprowadzić z tego ogólną zasadę: „modernistyczne skandale same w sobie nie stanowią przeszkody do przyjęcia uznania kanonicznego z rąk tych, którzy są odpowiedzialni za ich wywołanie”.

Wkrótce potem Arcybiskup wycofał swój podpis z protokołu mającego być podstawą nadania struktury kanonicznej, ponieważ utracił zaufanie do osób, z którymi negocjował. Po zakończeniu tej ciężkiej przeprawy uznał on, że większy tradycjonalizm – pod względem doktrynalnym – po stronie przedstawicieli Rzymu zapewniłby solidny fundament zaufania. Zatem ocena wiary papieża stanowiła dla niego punkt wyjścia do dokonania oceny [ewentualnej] akceptacji uznania kanonicznego – nie w tym znaczeniu, czy jest ono możliwe, lecz raczej czy jest ono roztropne. Jeśli można zaufać papieżowi, że pozwoli Bractwu pozostać „takim, jakim jest” i sprawować własną posługę – „eksperyment Tradycji” – z wystarczającym stopniem autonomii, wówczas uznanie kanoniczne dobrze przysłuży się Kościołowi i powinno zostać przyjęte.

Bractwo przyjęło tę samą linię postępowania w swoich obecnych kontaktach z hierarchią rzymską. Bractwo nigdy nie poszło do Rzymu prosząc, aby papież i biskupi nawrócili się na tradycjonalizm, zanim kwestia uznania kanonicznego w ogóle miałaby zostać rozważona. Bractwo nigdy nie domagało się złożenia przez papieża wyznania wiary, wyparcia się herezji, [sformułowania] syllabusa błędów ani temu podobnych rzeczy. Podobne żądania oznaczałyby, że Bractwo jest nadrzędne w stosunku do papieża i że to papież ma uzyskać legalne uznanie od Bractwa, a nie na odwrót. Krótko mówiąc, byłyby przejawem ducha schizmatyckiego.

Bractwo tymczasem stawiało jedynie takie wymagania, jakie pozostają w zgodzie z jego właściwym stanowiskiem; w szczególności chodzi o wymóg, aby pozostawić je „takim, jakim jest”. Na kapitule generalnej, zwołanej w 2012 r., Bractwo sformułowało sześć warunków – z których żaden nie dotyczył wiary papieża – aby zagwarantować, że pozostanie ono nietknięte i będzie się cieszyć wystarczającym stopniem autonomii po hipotetycznym uznaniu kanonicznym.

Nie oznacza to jednak, że wśród członków Bractwa, nawet tych bardzo wysoko postawionych, co pewien czas nie pojawiała się pokusa utrzymywania, że prawdziwy duch Arcybiskupa – a zatem i Bractwa – wymaga, aby papież wyznawał doktrynalny tradycjonalizm (doctrinal traditionalism), zanim będzie mogło nastąpić jakiekolwiek uznanie kanoniczne. Właśnie takie jest stanowisko tej luźnej grupy byłych kapłanów Bractwa, która określa się jako „ruch oporu” („The Resistance”), a w której gronie znajduje się także nie należący już do Bractwa biskup.

Twierdzę natomiast, że pogląd, zgodnie z którym „ścisła jedność wiary ma poprzedzać uznanie kanoniczne” nigdy, w żadnym momencie, nie był oficjalnym stanowiskiem Bractwa: ani w czasach, gdy żył Arcybiskup, ani też po jego śmierci.

Współpraca jest możliwa

Co do zasady pewna forma współpracy z modernistycznym papieżem jest zatem możliwa. Tymczasem odsuńmy nieco na bok zagadnienie rozmów Bractwa z Rzymem, aby zrozumieć fakt, który ma znaczenie fundamentalne dla całej tej dyskusji: Bractwo zawsze do pewnego stopnia współpracowało z posoborowymi papieżami. Trzy zasady pomogą doprecyzować, że tak właśnie ma się sprawa z papieżem Franciszkiem.

Pierwsza zasada brzmi: Bractwo uznaje papieża Franciszka za papieża. O ile abp Lefebvre wykazywał pewną dozę tolerancji wobec poszczególnych sedewakantystów, o tyle zawsze odrzucał sedewakantyzm jako rozwiązanie dla bractwa kapłańskiego, które założył. Po dziś dzień kandydaci do święceń wyższych w Bractwie w wieczór poprzedzający święcenia muszą oświadczyć przed Najświętszym Sakramentem, że uznają aktualnego papieża za papieża.

Druga zasada mówi, że papież Franciszek jest papieżem Kościoła katolickiego. Oznacza to, że sprawuje on najwyższy urząd w instytucji, którą założył nasz Pan, Jezus Chrystus. Jako taki, papież nie decyduje i nie może decydować o celu (finality) tej instytucji. Kościół jest Kościołem niezależnie od jego osobistych odczuć w tym względzie. Jest to zapewne jedna z tych rzadkich sytuacji, gdy papież Franciszek mógłby zasadnie zapytać: „Kimże jestem, aby decydować?”2.

O tym właśnie należy pamiętać, gdy rozważamy pewne kierunki, w których papież Franciszek zdaje się prowadzić Kościół. Wydaje się na przykład, że chce on, aby Kościół był rzecznikiem ideologii ekologicznej w jej nowoczesnej, antyludzkiej formie, reprezentowanej przez takie osoby jak Jeffrey Sachs3 czy Paul Ehrlich4. Nie trzeba dodawać, że promowanie „celów zrównoważonego rozwoju”5 nie należy do misji Kościoła, zwłaszcza wtedy, gdy pociąga to za sobą drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie. Jest to prawdą niezależnie od tego, czy papież Franciszek wierzy, że stanowi to część misji Kościoła bądź też chce, aby część tej misji stanowiło.

Po trzecie wreszcie, zarówno członkowie Bractwa, jak i związani z nim wierni są już członkami rzeczywistej społeczności Kościoła katolickiego, którego widzialną głową jest papież Franciszek. Innymi słowy, są oni w realny sposób zjednoczeni z papieżem Franciszkiem (nie chodzi tu o papieża Franciszka wraz z jego „osobistym magisterium”, lecz o papieża Franciszka jako papieża). Uznają oni, że jest on sprawującą władzę głową Kościoła, umieszczają jego wizerunek w swoich kaplicach, wymieniają jego imię podczas Mszy świętej i w trakcie błogosławieństw. Wymienione akty nie są ani obłudnym pozerstwem, ani pustymi symbolami – wskazują one na rzeczywistą jedność, jaka istnieje między Bractwem a papieżem. Wskazują na to, że Bractwo, mając na względzie dobro Świętej Matki Kościoła, współpracuje – przynajmniej do pewnego stopnia – z papieżem Franciszkiem.

Uznanie kanoniczne, a nie przyłączenie

To, że realna jedność Bractwa z papieżem Franciszkiem już ma miejsce, uświadamia nam drugi, kluczowy fakt często pomijany przez przeciwników akceptacji prałatury personalnej: w kanonicznym uznaniu Bractwa przez papieża Franciszka nie chodzi o to, że Bractwo się do czegoś przyłącza. Chodzi natomiast o to, że Bractwo otrzymuje status prawny w ramach instytucji, której już faktycznie jest częścią.

Nazbyt często przeciwnicy akceptacji uznania kanonicznego starają się przedstawiać dyskusję dotyczącą relacji między Bractwem a Rzymem tak, jak gdyby Bractwo miało uzyskać członkostwo w „Kościele Franciszka”. Tymczasem w ogóle nie ma mowy o tym, aby Bractwo miało się przyłączyć do czegoś, do czego wcześniej nie należało. Bractwo przyłączałoby się do jakiejś organizacji wtedy i tylko wtedy, gdyby:

1◦ miało obecnie charakter schizmatycki, znajdując się poza Kościołem – jest to twierdzenie, któremu z całą stanowczością zaprzeczamy;

2◦ władze Rzymu tworzyły nie-katolicki Kościół w ściśle organizacyjnym znaczeniu tego słowa – temu również zaprzeczamy.

Wielu z nas, należących do Bractwa, w trakcie rozmów z naszymi krewnymi i przyjaciółmi przywiązanymi do Kościoła posoborowego było przez nich oskarżanych – na podstawie pozorów – o to, że znajdujemy się „poza Kościołem”, ponieważ nasze parafie (to słowo należy tu rozumieć w sensie potocznym, a nie ściśle kanonicznym – przyp. red. WTK) nie są uznawane przez diecezje [w których się znajdują]. A my, rzecz jasna, wyjaśnialiśmy im, że to oddzielenie jest jedynie pozorne, ponieważ w pełni uznajemy władzę papieża i biskupów. Lecz tak jak wspomniane „oddzielenie” od władz kościelnych spowodowane brakiem struktury kanonicznej jest tylko pozorne, tak też i „połączenie się” z czymś poprzez uznanie struktury kanonicznej będzie miało charakter jedynie pozorny. Gdyby papież nadał Bractwu prałaturę personalną, niektórym mogłoby się wydawać, że tym samym Bractwo osiągnęło jedność z Kościołem („pełną jedność” w ich nomenklaturze!). W rzeczywistości jednak, biorąc pod uwagę jedność Bractwa z Kościołem, nic by się nie zmieniło. Jedność ta istniałaby bowiem w sposób integralny zarówno przed, jak i po nadaniu struktury kanonicznej.

Ten punkt jest ważny z powodu tych, którzy utrzymują, że uznanie kanoniczne jest złe w każdej sytuacji, gdy papież inaczej rozumie Kościół katolicki niż tradycjonaliści, bowiem wówczas tradycjonaliści staraliby się zjednoczyć swe wysiłki z osobą, z którą nie łączy ich wspólny cel. Jest faktem, że z konieczności tradycjonaliści muszą do pewnego stopnia jednoczyć swoje wysiłki z papieżem Franciszkiem, po prostu uznając go za papieża i starając się działać dla dobra instytucji, której on jest widzialną głową. Modernistyczna wiara papieża Franciszka nie może zatem być przeszkodą całkowicie uniemożliwiającą podjęcie z nim współpracy.

Jeśli zgodzimy się na to, że całkowita jedność wiary z Ojcem Świętym nie jest sama w sobie konieczna do współpracy, pojawi się pytanie: czy kanoniczne uznanie Bractwa stanowi jeden z tych obszarów, w których współpraca z modernistycznym papieżem jest możliwa? Innymi słowy: czy modernizm wyraźnie wyklucza taką możliwość, skoro współpraca dotyczy [przyjęcia] struktury kanonicznej?

Poziomy współpracy

Gdybyśmy mieli podjąć próbę ustalenia ogólnej zasady dotyczącej okoliczności, w jakich współpraca z legalnie wybranym papieżem, którego wiara jest wątpliwa, jest rzeczą dobrą, a kiedy nią nie jest, byłaby ona następująca: współpraca z takim papieżem jest dobra wtedy, gdy jest rzeczą moralnie pewną, że sprawuje on swoją posługę dla dobra Kościoła, natomiast zła, kiedy jest moralnie pewne, że tego nie robi.

Wydaje się, że w oparciu o taką właśnie zasadę działał abp Lefebvre. W swoim kazaniu, zawierającym krytykę sedewakantyzmu, a wygłoszonym podczas święceń w 1982 r., oświadczył on:

„[…] mimo ran Kościoła, mimo trudności, które piętrzą się przed nami, mimo prześladowań, jakich wszyscy doznajemy, nawet ze strony tych, którzy sprawują władzę w Kościele, kochajmy naszą Matkę, Kościół Święty, zawsze mu służmy – pomimo władz, jeśli to konieczne […] chcemy wspierać święty rzymski Kościół katolicki” (Apologia pro Marcel Lefebvre, t. III, ss. 415–416).

Gdy Arcybiskup mówi „pomimo władz, jeśli to konieczne”, to zarazem daje do zrozumienia, że „z władzami, jeśli to możliwe”. Cokolwiek się zdarzy, Bractwo musi służyć Kościołowi, a nie jego hierarchii. Gdy duchowni działają przeciwko Kościołowi – i widać to wyraźnie – Bractwu nie wolno z nimi współpracować. W przypadku konsekracji biskupich z 1988 r. Bractwo musiało wręcz posunąć się do tego, aby działać w opozycji do władz kościelnych po to, aby dobrze służyć Kościołowi. Z drugiej strony, gdy duchowni działają dla dobra Kościoła, wówczas – rzecz jasna – Bractwo musi z nimi współpracować; uczynienie czegoś przeciwnego byłoby działaniem przeciwko Kościołowi. Jest to prawdą niezależnie od tego, czy ci duchowni działający dla dobra Kościoła są modernistami, czy też nie, a także niezależnie od tego, czy ich wiara pokrywa się z wiarą tradycyjnych katolików, czy nie.

W odniesieniu do prałatury personalnej osobiste magisterium papieża Franciszka samo w sobie nie jest przeszkodą, żeby Bractwo mogło posłużyć się tą prałaturą dla dobra Kościoła. Papież nie musi być zagorzałym zwolennikiem encykliki Pascendi, żeby jego hipotetyczne uznanie Bractwa przyniosło owoce. Wszystko, co musi zrobić, to respektować warunki umowy ustanawiającej prałaturę.

Przykład

Aby zrozumieć, dlaczego współpraca z modernistycznym papieżem nie byłaby czymś złym, gdyby działał on w prawdziwym interesie Kościoła, rozważmy następujący przykład. Załóżmy, że we Francji za czasów socjalistycznego rządu Françoisa Hollande’a funkcjonowała organizacja o nazwie „Stowarzyszenie Ratowniczek Życia”: grupa kobiet, starających się uchronić matki w stanie błogosławionym i ich nienarodzone dzieci przed aborcją. To stowarzyszenie już istnieje we Francji, działając w interesie wspólnoty. A jednak jego członkinie mogłyby uczynić jeszcze więcej dobra, gdyby zostały zarejestrowane jako organizacja (tzn. gdyby uzyskały status prawny). Zakładając, że rząd Hollande’a jest prawowity, [należy uznać, że] otrzymał on władzę od Boga i to w celu krzewienia wspólnego dobra. Jeśli sam Hollande słyszy o prośbie „Stowarzyszenia Ratowniczek Życia”, mając świadomość, czym się ono zajmuje, i postanawia nadać związkowi tych wspaniałych kobiet osobowość prawną, wówczas będzie promował dobro wspólne czynem i – przynajmniej w tym przypadku – kobiety te będą współpracowały z władzami dla dobra kraju.

Czy wspomniane kobiety powinny mieć jakieś skrupuły w przyjęciu tej formy prawnego uznania ze strony takiej władzy, mówiąc sobie: „Hollande nie ma tej samej idei dobra wspólnego, co my, i dlatego nie możemy z nim współpracować dla dobra ogółu”? Z pewnością nie, ponieważ w tym konkretnym przypadku Hollande działa obiektywnie dla wspólnego dobra. Co więcej, Hollande posiada władzę, która nie opiera się na nim samym, lecz ostatecznie na Bogu. A Bóg określił cel wszystkich społeczności i stowarzyszeń, przekazując władzę głowom państw, aby one ten cel wspierały. Kiedy więc „Ratowniczki Życia” współpracują z Hollande’em dla dobra Francji, w gruncie rzeczy współpracują z Bogiem.

Oczywiście, koniecznie należałoby się upewnić, że Hollande nie próbuje zwabić tych kobiet w pułapkę, przyznając ich grupie status prawny tylko po to, aby ją później zniszczyć – lecz jest to kwestia roztropności, a więc zagadnienie, które nie stanowi przedmiotu analizy w niniejszym artykule – nie zaś kwestia samej zasady. Co do zasady, to w opisanej sytuacji nie można byłoby niczego zarzucić „Stowarzyszeniu Ratowniczek Życia”, gdyby przyjęły status prawny od socjalistycznego rządu.

Powyższy przykład nie został przytoczony po to, żeby sugerować, że Kościół jest pod każdym względem równoważny rządowi świeckiemu; mamy tu raczej do czynienia z pewną analogią. Jedną z podstawowych różnic między nimi jest na przykład to, że jako instytucja Kościół nigdy nie może upaść. Nasz Pan obiecał, że pozostanie z nami aż do końca czasów – czegoś podobnego nie obiecał żadnemu rządowi świeckiemu. Zatem nigdy nie mogłoby dojść do sytuacji, w której katolik byłby usprawiedliwiony odrzucając władzę kościelną jako taką.

Z drugiej strony, w pewnych przypadkach katolicy zostali upoważnieni do zakwestionowania władzy rządów świeckich; przykładowo św. Pius V radził angielskim katolikom, aby ci nie uznawali władzy królowej Elżbiety I podczas jej niegodziwego panowania.

Taki scenariusz nie jest możliwy w przypadku Kościoła, ponieważ Kościół nie może upaść ani w swej widzialnej strukturze, ani w wypełnianiu swojego celu. Zatem katolicy – a przynajmniej ci spośród nich, którzy wierzą w doskonałość Kościoła – nie mogą spodziewać się, że przyjdzie im stanąć przed koniecznością rozeznania, kiedy i w jakiej sytuacji mieliby odrzucić jego władze.

Zastosowanie

Wspomnieliśmy powyżej, że papież nie posiada władzy zmieniania misji Kościoła. To nie on ustanowił swój urząd, gdyż ten pochodzi od naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Urząd ten został przez Niego przeznaczony do wspomagania realizacji celu Kościoła, którym jest zbawienie dusz – taki jest powód, dla którego Pan Jezus ustanowił swój Kościół. Papież sam w sobie, z samej natury swego urzędu, jest narzędziem Jezusa Chrystusa i – o ile nie nadużywa swego urzędu – pracuje dla celu wytyczonego przez Jezusa Chrystusa. W rzeczywistości akty prawne papieża mają powagę i moc tylko o tyle, o ile służą interesom Jezusa Chrystusa.

Zatem, gdy papież Franciszek podejmuje działania, służące interesom Kościoła, Bractwo również służy Kościołowi, gdy te działania wspiera. Z pewnością ma to miejsce wtedy, gdy Bractwo z wdzięcznością przyjmuje z rąk papieża Franciszka jurysdykcję zwyczajną w celu udzielania rozgrzeszenia i przyjmowania przysięgi małżeńskiej.

Ta sama zasada ogólna ma zastosowanie do zagadnienia uznania kanonicznego. Jeśli służy ono interesom Kościoła, Bractwo powinno współpracować; jeśli nie służy, Bractwo nie powinno współpracować. Dla Arcybiskupa odpowiedź na to pytanie była taka sama, jak odpowiedź na pytanie następujące: czy Bractwo będzie w stanie pozostać takim, jakim jest i kontynuować swoją działalność, ciesząc się odpowiednią dozą wolności? Czy też zostanie ono przez uznanie kanoniczne zniszczone?

Ci, którzy uważają, że to zagadnienie sprowadza się do pytania o wiarę papieża, zdają się mylić go z Kościołem, popadając tym samym w pewną postać papolatrii6. Zdają się sądzić, że dobro Kościoła może zależeć tylko od osobistego magisterium papieża. Gdy to magisterium jest ortodoksyjne, wówczas uznanie kanoniczne umacnia dobro Kościoła; gdy w pewnych punktach sprzeciwia się ortodoksji, wówczas dobro Kościoła nie może być krzewione przez uznanie kanoniczne [Bractwa]. Albo papież w doskonały sposób realizuje obowiązki wynikające ze swego urzędu, albo bogobojni katolicy nie mogą z nim współpracować.

Wprost przeciwnie: można sobie wyobrazić wiele sytuacji, w jakich uznanie kanoniczne Bractwa faktycznie służyłoby dobru Kościoła, niezależnie od osobistej wiary papieża, a zatem powinno zostać zaakceptowane, jeśli naprawdę chce się służyć Kościołowi. Jednak rozstrzyganie, czy taka sytuacja właśnie teraz ma miejsce, nie stanowi przedmiotu niniejszego artykułu. A jednak to, iż wspomniana sytuacja mogłaby rzeczywiście zaistnieć, powinno być oczywiste dla wszystkich. Przez sam fakt, iż mogłoby dojść do czegoś takiego, stanowisko, wedle którego przyjęcie uznania kanonicznego mogłoby być osądzane tylko na podstawie czyjejś jedności z wiarą papieża, okazuje się fałszywe.

Podsumowanie

Uznanie, że współpraca [z Rzymem] jest możliwa tylko wówczas, gdy zachodzi pełna jedność wiary z papieżem, nigdy nie było stanowiskiem osób kierujących Bractwem – ani w czasach, gdy żył Arcybiskup, ani potem. Współpraca między Bractwem a papieżem do pewnego stopnia zawsze miała miejsce; także w chwili obecnej mamy do czynienia z pewnym poziomem współpracy. Mówiąc ogólnie, należy odmówić współpracy, gdy sprzeciwia się ona interesom Kościoła, a podjąć ją, gdy dokonuje się ona w interesie Kościoła. W szczególności zatem uznanie kanoniczne powinno być przyjęte, jeśli jest dobre dla Kościoła, i odrzucone, jeśli takim nie jest – niezależnie od tego, jaka jest wiara papieża.

  1. Autor artykułu polemizuje tu ze zdaniem ks. Patryka de La Rocque’a FSSPX.
  2. Aluzja do słynnych słów Franciszka podczas konferencji prasowej 28 lipca 2013 r., zorganizowanej w trakcie powrotu z XXVIII Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro. Papież powiedział wtedy m.in.: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga, i ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby go osądzać?” – przyp. red. WTK
  3. Jeden z najbardziej znanych na świecie ekonomistów, rzecznik terapii szokowej jako remedium na kryzysy gospodarcze; autor założeń „planu Balcerowicza”, czyli programu transformacji polskiej gospodarki w latach 90. XX wieku – przyp. red. WTK.
  4. Amerykański biolog i demograf; zajmuje się prognozowaniem zmian w środowisku naturalnym pod wpływem wzrostu liczby ludności Ziemi – przyp. red. WTK.
  5. Sustainable Development Goals, przyjęty w 2015 r. przez ONZ globalny plan zawierający siedemnaście celów, do których realizacji zobowiązały się dążyć państwa członkowskie. Zawiera godne pochwały postulaty (walka z ubóstwem, głodem i chorobami, edukacja, ochrona środowiska naturalnego, innowacyjność w gospodarce itd.), jednak są one z założenia (oczywiście) areligijne, zaś niektóre z nich są interpretowane wbrew katolickiej nauce moralnej, a nawet prawu naturalnemu (np. postulat 3.7 zapewnienia „powszechnego dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego” oznacza w praktyce postulat powszechnej dostępności aborcji na życzenie) – przyp. red. WTK.
  6. Przypisywanie urzędowi papieskiemu większej roli i prerogatyw, niż ma je w rzeczywistości – przyp. red. WTK.
Opublikowano Analizy, Rozmowy z Rzymem | Otagowano | Możliwość komentowania Jedność wiary z papieżem Franciszkiem a kanoniczne uznanie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X została wyłączona

Bawaria: Święcenia diakonatu w seminarium FSSPX w Zaitzkofen

Bp Bernard Fellay udziela święceń diakonatu

3 czerwca, w wigilię Zesłania Ducha Świętego, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, bp Bernard Fellay, udzielił święceń diakonatu pięciu klerykom seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen w Bawarii, wśród których – obok Austriaka, Niemca, Rosjanina i Szwajcara – był nasz rodak, kl. Jakub Wawrzyn FSSPX.

W kazaniu bp Fellay przypomniał obowiązki diakona: musi on służyć przy ołtarzu i głosić Ewangelię; następnie wskazał na potrójny związek, zachodzący między diakonem a Duchem Świętym, Kościołem i diabłem. Diakon ma być napełniony Duchem Świętym, Jego światłem, mocą i świętością; został ustanowiony sługą Kościoła, mającym głosić Ewangelię i prowadzić przez to dusze do zbawienia. Wreszcie, jak to wyraża liturgia święceń, musi on przeciwstawiać się szatanowi, a także jego narzędziom, w tym światu, który odpadł od Boga.

Wśród licznych wiernych, uczestniczących w uroczystości, wyróżniała się spora grupa młodych osób z Polski.

Nazajutrz, w Zielone Świątki, bp Fellay udzielił sakramentu bierzmowania kilku kandydatom, by następnie odprawić Mszę św. pontyfikalną.

Seminarium przygotowuje się teraz do obchodów uroczystości Bożego Ciała, a także do święceń kapłańskich, które będą miały miejsce 1 lipca.

Opublikowano Bez kategorii, Galerie fotograficzne | Możliwość komentowania Bawaria: Święcenia diakonatu w seminarium FSSPX w Zaitzkofen została wyłączona

Prawdziwe oblicze Lutra – promocja książki ks. Gleize’a FSSPX

Pod koniec maja, na zaproszenie Katolickiego Instytutu Apologetycznego im. św. Tomasza z Akwinu, gościł w Polsce ks. Jan Michał Gleize FSSPX, wykładowca eklezjologii i apologetyki w Międzynarodowym Seminarium św. Piusa X w Écône (Szwajcaria). Francuski duchowny, znany już polskiemu czytelnikowi m.in. z wydanej w ubiegłym roku analizy II Sobór Watykański w pytaniach i odpowiedziach, tym razem przedstawił pracę Prawdziwe oblicze Lutra – popularnonaukową syntezę życia i doktryny niemieckiego reformatora, wydaną nakładem Instytutu.

Wykład w Krakowie sprowokował do wielu pytań i wywołał ciekawą dyskusję

20 maja ks. Gleize wygłosił wykład w sali krakowskiej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, przedstawiając główne zasady protestantyzmu oraz skutki, do których doprowadziły. W dyskusji, która rozgorzała po wykładzie, wziął udział m.in. pewien pastor; pozwoliło to prelegentowi na jeszcze bardziej dobitne ukazanie podziałów wewnątrz protestantyzmu, a nawet samego luteranizmu. Magister teologii protestanckiej oskarżył ks. Gleize’a o szerzenie kłamstw na temat luterańskiej interpretacji dekalogu; prelegent bronił się mówiąc, że przedstawił analizę autorstwa pastora z Lozanny. „To ten pastor jest heretykiem!” – skwitował Polak, wzbudzając wesołość na sali. Ks. Gleize podkreślił, że każdy protestant jest heretykiem i że protestantyzm, pozbawiony Magisterium Kościoła, jest z góry skazany na podziały, ponieważ brakuje mu autorytetu rozstrzygającego, które interpretacje Pisma Świętego są ortodoksyjne, a które nie.

Wykład x. Gleize’a w Warszawie

Z kolei 21 maja, po sumie w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia N.M.Panny, ks. Gleize spotkał się z wiernymi z Warszawy. W swojej prelekcji francuski gość dużo uwagi poświęcił jednemu z aspektów doktryny Lutra, a mianowicie negacji możliwości dostąpienia świętości oraz odrzuceniu środków uświęcania się, oraz współczesnej „religii świeckości”.

Zachęcamy do obejrzenia nagrań obu wykładów na kanale Instytutu na YouTube. Książkę Prawdziwe oblicze Lutra autorstwa ks. Gleize’a można nabyć m.in. w księgarni Te Deum.

Opublikowano Polska | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Prawdziwe oblicze Lutra – promocja książki ks. Gleize’a FSSPX została wyłączona

Polska: Zlot Rycerstwa Niepokalanej

Uczestnicy II Ogólnopolskiego Zlotu Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji

W sobotę 20 maja 2017 r. przeorat Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X w Warszawie gościł ponad 120 uczestników II Ogólnopolskiego Zlotu Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji. Podobnie jak rok wcześniej, i tym razem pogoda dopisała: przez cały dzień świeciło słońce i nie pojawiła się ani jedna chmurka na niebie.

Spotkanie rozpoczęło się modlitwą różańcową; po niej ks. Krzysztof Gołębiewski FSSPX, duszpasterz Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji w Polsce, odprawił Mszę św. oraz wygłosił dwa wykłady o Niepokalanej i Jej roli w zbawieniu. Ks. Gołębiewski mówił o niebie, czyśćcu i piekle oraz o konsekwencji naszych wyborów. Podkreślił, że „nikt nie przychodzi do Chrystusa inaczej niż przez Maryję”. Przypomniał, że Matka Boża w Fatimie dała nam swoje Niepokalane Serce jako ostatni ratunek dla dusz. Maryja obiecała zbawienie tym, którzy będą mieli nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca.

W przerwie między wykładami ks. Gołębiewski prowadził indywidualne rozmowy z wiernymi oraz zachęcał ich do jeszcze większego zaangażowania w służbę Niepokalanej według idei św. Maksymiliana. Rycerze z Warszawy jak zwykle okazali swoją niezwykłą gościnność, częstując przybyłych domowymi wypiekami i wyśmienitymi sałatkami.

Uczestnicy zlotu mieli możliwość zaopatrzenia się w nowe materiały do szerzenia apostolatu: ulotki informacyjne, poświęcone cudowne medaliki, a także kolejne numery „Triumfu Niepokalanej”. Przez cały dzień była otwarta księgarnia Te Deum, w której można było nabyć nowe publikacje książkowe wydawnictwa.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się nowe ulotki informacyjne MI: o Niepokalanej jako Pośredniczce Wszystkich Łask, o Niepokalanym Sercu Maryi oraz o objawieniach Matki Bożej w Fatimie. W przygotowaniu są jeszcze ulotki o różańcu oraz druga ulotka o objawieniach Maryi w Fatimie.
O godz. 15.30 odbyła się uroczysta ceremonia przyjęcia 12 nowych członków do Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji; po niej w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny rozbrzmiał hymn Rycerstwa Niepokalanej.

Aktualizacja 30.05.2017: poprawiono liczbę nowych członków, przyjętych tego dnia do Rycerstwa Niepokalanej.

Opublikowano Polska, Rycerstwo Niepokalanej | Otagowano , , | Możliwość komentowania Polska: Zlot Rycerstwa Niepokalanej została wyłączona