Spór o II Sobór Watykański: ks. Gleize odpowiada prał. Ocárizowi

ks. Jan Michał Gleize FSSPX

ks. Jan Michał Gleize FSSPX

W bieżącym numerze „Courrier de Rome” (nr 350 z grudnia 2011) ks. Jan Michał Gleize FSSPX, profesor eklezjologii w seminarium w Ecône, odpowiada na artykuł ks. Ferdynanda Ocáriza, opublikowany 2 grudnia 2011 r. w „L’Osservatore Romano” (polski przekład). Obydwaj duchowni uczestniczyli w rozmowach doktrynalnych między Bractwem a Stolicą Apostolską, prowadzonych w Rzymie od października 2009 r. do kwietnia 2011 r. Poniżej przedstawiamy czytelnikom fragmenty tego godnego uwagi studium, zatytułowanego Rozstrzygająca kwestia.

(…) Można by się bez wątpienia cieszyć, że nareszcie teolog Stolicy Apostolskiej dostrzega te wszystkie niuanse i tym samym wyraźnie zaprzecza — choć nie pisze tego wprost — wszystkim jednostronnym ujęciom, które do niedawna przedstawiały II Sobór Watykański z maksymalistycznego punktu widzenia: jako dogmat absolutnie nie do podważenia, „ważniejszy nawet niż Sobór Nicejski” (Paweł VI). Jednak podobna analiza, choć jawi się atrakcyjna dzięki przedstawianym w niej rozróżnieniom i niuansom, w swej zasadniczej treści niesie założenie, którego słuszność wcale nie jest oczywista. Studium ks. prał. Ocáriza unika odpowiedzi na rozstrzygające pytanie, które pozostaje w zawieszeniu między Bractwem Świętego Piusa X a Stolicą Apostolską. A dokładniej, odpowiedź na to pytanie wydaje się księdzu z Opus Dei tak oczywista, jakby nigdy nie trzeba było tego pytania zadawać. Albo jakby spór nie powinien był nigdy zaistnieć.

ks. prałat Ferdynand Ocáriz, wikariusz generalny Opus Dei

ks. prałat Ferdynand Ocáriz, wikariusz generalny Opus Dei

A jednak ta debata wydaje się bardziej potrzebna niż kiedykolwiek w przeszłości. Nie jest bowiem wcale oczywiste, że ostatni sobór obowiązuje we wszystkich kwestiach i dziedzinach oraz że w oczach katolików miałby być wyrazem autentycznego Magisterium, wymagającego posłuszeństwa na różnych wskazanych poziomach. Jeśli przypomnimy sobie tradycyjną definicję Magisterium, to musimy stwierdzić, że dokumenty II Soboru Watykańskiego wcale do niej nie przystają. (…)

Vaticanum II: nowe nauczanie sprzeczne z Tradycją

Przynajmniej w czterech punktach nauczanie soboru jest oczywiście sprzeczne z orzeczeniami wcześniejszego, tradycyjnego Magisterium, tak iż nie można go interpretować w zgodzie z nauczaniem zawartym we wcześniejszych dokumentach Kościoła. Vaticanum II zerwało więc jedność Magisterium, tak jak zerwało jedność jego przedmiotu.

Oto te cztery punkty. Nauczanie o wolności religijnej, wyrażone w 2. punkcie deklaracji Dignitatis humanæ, stoi w sprzeczności z nauczaniem Grzegorza XVI (Mirari vos) i Piusa IX (Quanta cura), Leona XIII (Immortale Dei) i Piusa XI (Quas primas). Nauka o Kościele, wyrażona w 8. punkcie konstytucji Lumen gentium, jest sprzeczna z nauczaniem Piusa XII w Mystici CorporisHumani generis. Tezy o ekumenizmie, wyrażone w 8. punkcie Lumen gentium i 3. punkcie dekretu Unitatis redintegratio, są sprzeczne z nauczaniem Piusa IX, wyrażonym w potępieniu zdań 16. i 17. Syllabusa, ze słowami Leona XIII (Satis cognitum) oraz Piusa XI (Mortalium animos). Doktryna o kolegialności, wyrażona w 22. punkcie konstytucji Lumen gentium, a także w 3. punkcie dołączonej do niej noty (tzw. nota prævia), jest sprzeczna z nauczaniem I Soboru Watykańskiego o jedności przedmiotu najwyższej władzy w Kościele w konstytucji Pastor æternus. (…)

Nowa problematyka

Zgodnie z przemówieniem Benedykta XVI w Kurii Rzymskiej, wygłoszonym 22 grudnia 2005 r., prał. Ocáriz stawia zasadę „hermeneutyki ciągłości”, według której teksty II Soboru Watykańskiego i wcześniejsze dokumenty Magisterium mają się wzajemnie wyjaśniać. Interpretacja nowości nauczanych przez II Sobór Watykański ma więc odrzucać, jak mówi Benedykt XVI, „hermeneutykę nieciągłości i zerwania z przeszłością”, a jednocześnie afirmować „«hermeneutykę reformy», odnowy”. Mamy tu do czynienia z nowym słownictwem, które jasno wyraża nową problematykę. Inspiruje to całą wypowiedź ks. Ocáriza. „Istotną cechą Magisterium — pisze on — jest jego ciągłość i jednorodność w czasie”.

Jeśli mówimy o „ciągłości” czy o „zerwaniu”, to powinno się to rozumieć w tradycyjnym, obiektywnym znaczeniu, związanym z przedmiotem nauczania Kościoła. Oznacza to w istocie rozważanie zespołu prawd objawionych, które głosi i zachowuje Kościół, nadając im jednocześnie to samo znaczenie, tak by obecne nauczanie nie mogło zaprzeczać nauczaniu z przeszłości. Zerwanie oznaczałoby naruszenie niezmiennego charakteru pojmowanej obiektywnie Tradycji i byłoby synonimem logicznej sprzeczności między dwoma zdaniami, które nie mogą być jednocześnie prawdziwe.

Musimy jednak zdać sobie sprawę, że najwyraźniej słowo „ciągłość”, używane obecnie przez hierarchów Kościoła, nie ma już tego tradycyjnego znaczenia. Wciąż mówi się o ciągłości, ale dotyczy ona podmiotu, który zmienia się w czasie. Nie chodzi już więc o ciągłość przedmiotu (czyli dogmatu lub doktryny), którą Magisterium Kościoła miałoby dziś podtrzymywać, nadając mu takie samo znaczenie, jaki miało w przeszłości. Chodzi jedynie o ciągłość podmiotu — Kościoła. Benedykt XVI, ściśle biorąc, nie mówi zresztą o ciągłości, ale o „odnowie zachowującego ciągłość jedynego podmiotu­‑Kościoła, który dał nam Pan; ten podmiot w miarę upływu czasu rośnie i rozwija się, zawsze jednak pozostaje tym samym, jedynym podmiotem — ludem Bożym w drodze”. Papież dodaje natychmiast, że „hermeneutyka nieciągłości może doprowadzić do rozłamu na Kościół przedsoborowy i Kościół posoborowy”. To oznacza, że zerwanie musiałoby się sytuować na tym samym poziomie: byłoby to zerwanie między dwoma podmiotami, w tym sensie, że Kościół, jako jedyny podmiot ludu Bożego, nie byłby tym samym przed i po soborze. (…)

Sedno sporu

W paradygmacie II Soboru Watykańskiego i przemówienia papieskiego z grudnia 2005 r. przedmiot jest względny w stosunku do podmiotu. W paradygmacie Vaticanum I i całego tradycyjnego nauczania Kościoła podmiot rozpatruje się względem przedmiotu. Tych dwóch systemów nie da się pogodzić.

Magisterium w każdej epoce winno pozostawać w służbie depozytu wiary. Wynaturza się ono w miarę oddalania się od tego depozytu. Błędem jest twierdzić, że zasady wynikające z Boskiego objawienia i podawane przez wcześniejsze Magisterium już nie obowiązują jakoby dlatego, że podmiot, czyli Kościół, doświadcza ich w odmienny sposób w rezultacie meandrów historii. Błędem jest też uważać, że lud Boży zmierza ku nowej relacji między wiarą a światem współczesnym. Zasady, które znajdują zastosowanie w zmieniających się warunkach (na przykład te, które są źródłem całej społecznej doktryny Kościoła), pozostają niezmienne. Bez wątpienia istotna niezmienność prawdy objawionej nie jest absolutna, gdyż pojęciowy i słowny wyraz tej prawdy może zyskiwać na precyzji. Ale ten postęp w żadnym razie nie oznacza kwestionowania znaczenia prawdy, która staje się jedynie wyraźniej sformułowana. Zasady są zawsze takie same, niezależnie od tego, jakie jest ich konkretne zastosowanie. W przemówieniu Benedykta XVI do Kurii Rzymskiej z 2005 r. ujawnia się wyraźnie nienaturalny charakter rozróżnienia między zasadami a konkretnymi formami w dziedzinie społecznego nauczania Kościoła. Próżno papież, chcąc usprawiedliwić deklarację Dignitatis humanæ, odwołuje się do tego rozróżnienia.

Wracając do Vaticanum II — zasadnicze pytanie brzmi: jaka jest pierwsza zasada, która musi się stać ostateczną regułą działania Magisterium? Czy jest nią obiektywne objawienie Boże, wyrażane w swym najważniejszym zrębie w nauczaniu Chrystusa i Apostołów, którego Magisterium kościelne jest jedynie spadkobiercą? Czy jest nią raczej wspólne doświadczenie ludu Bożego, depozytariusza (a nie tylko odbiorcy) daru prawdy, posiadacza zmysłu wiary? W pierwszym przypadku Magisterium służy Tradycji i zależy od objawienia publicznego Chrystusa i Apostołów jako od swojej obiektywnej reguły. Pytanie brzmi wówczas: czy nauczanie II Soboru Watykańskiego jest tym samym, co niezmienne Magisterium Tradycji? W drugim przypadku Magisterium kościelne jest wyrazem wspólnej świadomości ludu Bożego, mającym za zadanie ustanowić czasoprzestrzenną spójność zmysłu wiary; Vaticanum II jest wówczas dla podmiotu, czyli Kościoła, środkiem wyrazu zmysłu wiary, przeżywanego i odnawianego z uwzględnieniem zmiennych warunków współczesnej epoki.

Hermeneutyka i ponowna interpretacja

Zdaniem prał. Ocáriza dokumenty II Soboru Watykańskiego stanowią nowość „w tym sensie, że objawiają nowe aspekty, niesformułowane jeszcze przez Magisterium, które jednak nie zaprzeczają na poziomie doktrynalnym poprzednim dokumentom Magisterium”. Właściwa egzegeza tekstów soborowych pozornie zakłada więc zasadę niesprzeczności. Jest to jednak tylko pozór, gdyż zasadzie niesprzeczności nie nadaje się już tego samego znaczenia, co niegdyś.

Magisterium Kościoła zawsze pojmowało tę zasadę jako brak logicznej sprzeczności między dwoma obiektywnymi twierdzeniami. Sprzeczność logiczna to niezgodność, która występuje między dwoma zdaniami, z których jedno potwierdza, a drugie neguje to samo orzeczenie dotyczące tego samego podmiotu. Według zasady niesprzeczności, jeśli zachodzi sprzeczność, to dwa zdania nie mogą jednocześnie być prawdziwe. Ta zasada jest prawem poprawnego myślenia i wyraża tylko jedność jego przedmiotu. Ponieważ wiarę definiuje się jako intelektualne przylgnięcie do prawdy przekazanej przez Boga, do niej także odnosi się zasada niesprzeczności. Obiektywna jedność wiary wymaga również braku sprzeczności w zdaniach dogmatycznych.

Hermeneutyka Benedykta XVI stosuje odtąd zasadę niesprzeczności nie w jej obiektywnym, ale subiektywnym znaczeniu, nie intelektualnym, ale zależnym od woli. Brak sprzeczności jest synonimem ciągłości wyłącznie podmiotowej, sprzeczność zaś jest synonimem zerwania na tym samym poziomie. Zasada ciągłości nie wymaga najpierw i przede wszystkim integralności prawdy. Wymaga najpierw i przede wszystkim jedności podmiotu, który się rozwija i wzrasta w czasie. Jest to jedność ludu Bożego, w takim stanie, w jakim żyje on w chwili obecnej, „we współczesnym świecie”, by odwołać się do sugestywnego tytułu konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes. Jest to jedność, która wyraża się jedynie w autentycznych słowach współczesnego Magisterium, ale tylko o tyle, o ile jest to Magisterium współczesne. Ksiądz Ocáriz podkreśla: „Prawowita interpretacja tekstów soborowych może być dokonywana tylko przez samo Magisterium Kościoła. Dlatego przy teologicznej pracy interpretacyjnej fragmentów tekstów soborowych, które budzą znaki zapytania i wydają się nastręczać trudności, trzeba mieć przede wszystkim na uwadze sens, w jakim kolejne wystąpienia Magisterium rozumiały takie fragmenty”. Nie dajmy się temu zwieść: Magisterium, które ma służyć jako reguła interpretacji, jest nowym Magisterium czasów obecnych, Magisterium, które ma swoje źródło w II Soborze Watykańskim. Nie jest to Magisterium wszystkich wieków. Jak słusznie zauważono, Vaticanum II należy rozumieć w świetle samego Vaticanum II, reinterpretującego wedle własnych reguł subiektywnej i życiowej ciągłości całe nauczanie niezmiennego Magisterium.

* * *

Magisterium Kościoła nigdy dotąd nie kompromitowało się w podobny sposób, próbując udawać, że problem nie istnieje. Zawsze w przeszłości chciało być wierne misji strzeżenia depozytu wiary. Jego głównym uzasadnieniem było zawsze odwoływanie się do świadectwa obiektywnej, jednogłośnej i stałej Tradycji. Jego wyrazem była zawsze jedność prawdy. (…)

Dlatego właśnie nikt nie powinien się zadowalać rzekomą „przestrzenią wolności teologicznej”, tkwiąc w samym środku sprzeczności wywołanej przez II Sobór Watykański. Głębokim pragnieniem każdego chrześcijanina wiernego obietnicom własnego chrztu jest synowskie poddanie się odwiecznemu Magisterium. Ta sama wierność wymaga również — a jest to potrzeba coraz bardziej nagląca — zaradzenia poważnym brakom, które paraliżują działanie Magisterium od czasu ostatniego soboru. To w tym celu Bractwo Świętego Piusa X bardziej niż kiedykolwiek pragnie autentycznej reformy, rozumianej jako wierność Kościoła wobec samego siebie, tak by zachowując jedność wiary mógł on być nadal tym, czym jest w istocie (źródło: DICI 247 z 23 grudnia 2011).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmowy z Rzymem i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.