„Gdyby wszyscy chrześcijanie wypełniali swoje obowiązki, świat by się nawrócił”

J.E. ks. bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

J.E. ks. bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X

Kazanie J. E. ks. bp. Bernarda Fellaya, przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, wygłoszone 19 lutego br., w Niedzielę Pięćdziesiątnicy, w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie­‑Radości podczas udzielania sakramentu bierzmowania.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Drodzy wierni, umiłowani bierzmowani!

Gdy mówi się o sakramencie bierzmowania, wówczas mówi się o łaskach, o darach, które chce nam ofiarować Pan Bóg. Te dary Boga są niezmierzone i dla nas niepojęte. Nie waham się powiedzieć, że dla Pana Boga udzielić jednemu człowiekowi sakramentu bierzmowania znaczy o wiele więcej, jest czymś o wiele ważniejszym, niż stworzenie całego wszechświata. Pan Bóg przez udzielenie jednego bierzmowania czyni więcej, niż przez stworzenie wszystkich bytów całego uniwersum. Ofiaruje wam dar większy niż wszelkie złoto całego świata. Nie jest to trudne do zrozumienia, gdy uświadomicie sobie, że Bóg daje wam Boga, a Bóg jest większy niż wszelkie stworzenie.

Spójrzcie, oto dziś otrzymujecie Ducha Świętego. Tego Ducha Świętego nazywamy darem Pana Boga. Dokładnie to śpiewaliśmy: „Veni Creator Spiritus… altissimi donum Dei — O, Stworzycielu Duchu, przyjdź… Tyś najwyższego Boga dar”. Sam Duch Święty przychodzi do waszego serca i chce samego siebie wam ofiarować. Dlaczego? To bardzo ważne, byście właściwie to zrozumieli. Najpierw musicie wiedzieć, że przez chrzest św. staliście się świątynią Trójcy Przenajświętszej, tzn. że trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej mieszkają w waszych duszach będących w stanie łaski uświęcającej. Skoro więc Bóg już jest obecny w waszych duszach, to jak można teraz mówić, że dopiero przychodzi? Mówimy przecież, że Duch Święty przychodzi i dziś Go przyjmujecie. Otóż Kościół nie waha się mówić o podwójnym przyjściu Ducha Świętego dlatego, że Duch Święty chce nawiązać z wami nową relację, która powinna zmienić wasze życie.

Spróbuję wytłumaczyć to za pomocą przykładu, obrazowo. Popatrzcie na wielkie, nowoczesne samoloty. We wszystkich znajdują się dwaj piloci. Obaj mają swoje miejsca i jeden i drugi dysponują wszystkim, co jest potrzebne, aby sterować samolotem. My jesteśmy podobni do takiego samolotu. Fotel pierwszego pilota jest w nim zajęty przez nasz rozum, który na naszą komendę np. porusza naszymi rękami: mój rozum wydaje polecenie mojej ręce, aby się poruszała. Ale jest w nas drugi fotel pilota, od chwili chrztu zajęty przez Ducha Świętego. Duch Święty jest jak drugi pilot. Drugi pilot pozwala pierwszemu działać, a od czasu do czasu służy mu pomocą. Od czasu do czasu Duch Święty daje wam dobre natchnienie, dobry pomysł, ale to wy sami pilotujecie wasz samolot. Dzięki sakramentowi bierzmowania w waszej duszy wydarzy się coś niesamowitego. Duch Święty powie wam wówczas: „Od dzisiaj ja jestem kapitanem, a ty jesteś drugim pilotem”.

Przyjrzyjmy się temu. Najpierw chciałbym wam powiedzeń, że dary, których udziela nam Bóg, zupełnie przewyższają nasze zdolności pojmowania. Nie potrafimy ich pojąć z pomocą naszych zmysłów, uczuć, a nawet rozumu, bo są zbyt wielkie. Potrzeba do tego wiary. Jednak Pan Bóg chciał, byśmy mogli choć trochę te dary poznać i dlatego ustanowił sakrament. Sakrament jest znakiem widzialnym, zmysłowym, odczuwalnym — możemy go zobaczyć, a nawet zrozumieć. I ten widzialny znak spowoduje w duszy dokładnie to, o czym świadczy, czego jest znakiem.

Spójrzcie, oto np. w chwili chrztu św. kapłan bierze nieco wody i polewa nią głowę chrzczonego mówiąc: „ja ciebie chrzczę”, czyli „ja ciebie obmywam”. W tym momencie, przez ten znak, następuje oczyszczenie i obmycie nas z grzechu. W chwili bierzmowania biskup jako znak bierze krzyżmo święte, święty olej, który jest mieszaniną oleju z oliwek i balsamu. Zobaczcie, co dzieje się z naszą skórą, jeśli namaścimy ją olejem. Olej bardzo delikatnie, w niezauważalny sposób przenika ją i odświeża. Podobnie Duch Święty przenika naszą duszę. Olej daje naszej skórze, naszemu ciału nową siłę. Olej odświeża je i regeneruje. To samo Duch Święty czyni z naszą duszą. Odświeża ją. Wzmacnia. Kiedyś oleju używano również jako paliwa do lamp. I tak samo Duch Święty będzie nas oświecać.

Bp Bernard Fellay wraz z ks. Karolem Stehlinem. Biskup głosił kazanie w języku francuskim, a ks. Stehlin na bieżąco przekładał je na język polski.

Bp Bernard Fellay wraz z ks. Karolem Stehlinem. Biskup głosił kazanie w języku francuskim, a ks. Stehlin na bieżąco przekładał je na język polski.

Biskup zanurzy swój palec w oleju krzyżma świętego i uczyni nim na waszym czole znak krzyża. W tym momencie powie do bierzmowanego: „znaczę cię znakiem krzyża”. To jest pierwsza część znaku, czyli sakramentu. I w tym oto momencie coś niesamowitego dzieje się w waszych duszach. Od tej chwili wasze dusze są oznaczone. Przyjmują znamię Ducha Świętego, a to znamię jest niezniszczalne — pozostanie na zawsze. Możecie, niestety, stracić łaskę uświęcającą, ale tego znamienia nie stracicie nigdy. To wspaniałe i musimy to jeszcze lepiej pojąć.

Po pierwsze, gdy znajdziemy się — jak mam nadzieję — w niebie, będziemy wówczas widzieć różnicę pomiędzy tymi, którzy noszą to znamię bierzmowania, a tymi, którzy go nie noszą. W niebie tych, którzy są naznaczeni znakiem bierzmowania, można porównać do wielkiego, jaśniejącego słońca, a tych, którzy są jedynie ochrzczeni, do świecącego księżyca. Dla duszy uszczęśliwionej znamię to jest jak korona, jak klejnot, który błyszczy na jeszcze większą chwałę Pana Boga. Natomiast, niestety, dla tych bierzmowanych, którzy idą do piekła, znak ten jest powodem wstydu i nieopisanej hańby. Przede wszystkim jednak znamię to zostało ustanowione dla nas tutaj, na świecie. Przez to znamię dzisiaj stajecie się żołnierzami Chrystusa. Co to znaczy? Spróbujmy to wyjaśnić.

Mówiłem już, że to znamię przenika nasze dusze, że je przemienia. Przemienia wasze dusze, abyście odtąd stali się narzędziami Ducha Świętego. Narzędziami inteligentnymi, rozumnymi, wolnymi. Dlatego otrzymujecie dzisiaj udział w życiu samego Pana Jezusa. Kościół uczy nas — choć jest to bardzo trudne do zrozumienia i dlatego niewiele się o tym mówi — że przez to znamię niejako uczestniczymy w unii hipostatycznej. To dzięki tej unii Jezus Chrystus jest najwyższym kapłanem. Unia hipostatyczna to zjednoczenie Chrystusa jako Boga i człowieka. Bóg jest Bogiem, a zarazem stał się człowiekiem. Pan Jezus, który jest zawsze Bogiem, zechciał stać się człowiekiem po to, aby nas zbawić. A zbawił nas jako kapłan. Kapłan, który składa ofiarę. A ofiarą, którą składa, jest On sam.

W religii katolickiej jest tylko jeden kapłan. To Jezus Chrystus. Zatem konsekwentnie, jeśli Kościół dokonuje przez swoich członków czegokolwiek, co przynależy kapłaństwu, to działa tam Jezus Chrystus. Są różne stopnie kapłaństwa, spośród których najwyższy posiadają ci, których we właściwym sensie nazywamy kapłanami, lecz uczestniczy się w tym kapłaństwie również w inny, skromniejszy sposób. I dlatego święci Apostołowie Piotr i Jan nie wahali się pisać o kapłaństwie wiernych. Jest ważne, abyśmy dobrze rozróżnili te dwa pojęcia, bo to w żadnym razie nie jest to samo. Niemniej jest prawdą, że przez chrzest św. każdy ochrzczony otrzymuje wielką potęgę, wielką władzę, a mianowicie możliwość zjednoczenia się z Chrystusem i oddawaniu przez Chrystusa doskonałej chwały Bogu. Ponieważ jesteście ochrzczeni, możecie rzeczywiście uczestniczyć we Mszy św.

Trzeba dobrze rozumieć, co to znaczy uczestniczyć we Mszy św. Kiedy kapłan składa Ofiarę na ołtarzu, to wówczas Kościół święty mówi wam, że to jest wasza ofiara. Dokładnie to kapłan mówi podczas Ofertorium, kiedy zwraca się do wiernych: „Módlcie się bracia, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Pan Bóg Wszechmogący”. W tym momencie kapłan nie mówi o waszych malutkich ofiarach, ale mówi o Ofierze Chrystusa na Mszy. Wasza Ofiara! I to jest rzeczywiście wasza Ofiara, ponieważ dzięki chrztowi świętemu jesteście naprawdę zjednoczeni z Chrystusem Najwyższym Kapłanem. To nie wy jesteście ofiarnikami, lecz Pan Jezus przez tego kapłana, ale przez tę Ofiarę otrzymujecie od Jezusa Chrystusa moc zjednoczenia się z Nim i ofiarowania przez Niego Bogu Ojcu najdoskonalszej ofiary.

Spójrzcie, jeśli uczestniczycie teraz we Mszy, w Ofierze — przez to możecie oddać Panu Bogu nieskończony hołd, nieskończoną chwałę, o wiele większą niż tę ofiarę, którą moglibyście sami złożyć. Dzięki temu zjednoczeniu Jezus Chrystus daje wam swoją własną Ofiarę i możecie ją złożyć Bogu. Jest to uczestnictwo w kapłaństwie Pana Jezusa Chrystusa, ale oczywiście bardzo ograniczone. Wasze uczestnictwo w Ofierze Jezusa Chrystusa polega — tak uczy nas Kościół — na przyjmowaniu tych wszystkich darów, całej Ofiary Chrystusa, w waszych sercach. Najpierw, aby móc przyjąć te wszystkie nieskończone dary Pana Boga, musicie być naznaczeni znamieniem chrztu, bo jeśli nie, to bylibyście jak małe wiadro, które chce pomieścić górę. Oczywiście wiadro zostałoby całkowicie zmiażdżone. A [wyświęcony] kapłan tym się różni od was, że nie tylko przyjmuje, ale również przekazuje wiernym dary Boga.

Istnieją więc trzy znamiona: znamię chrztu, znamię bierzmowania i znamię kapłaństwa. Co stanie się w waszych duszach dzięki drugiemu znamieniu, czyli bierzmowaniu? Już wam mówiłem, że jest ono związane z kapłaństwem Pana Jezusa. A kapłaństwo Jezusa jest tylko po to, aby nas zbawić. I dlatego mówiłem wam, że przez to znamię otrzymacie uczestnictwo w misji Pana Jezusa Chrystusa Kapłana, która polega na zbawieniu dusz. W jaki sposób można zbawiać dusze? Pan Jezus rzekł Apostołom: „Idąc na cały świat, opowiadajcie ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15). Zatem chodzi o dwie rzeczy: wiarę i sakramenty.

Właśnie mówiłem, że szafowanie sakramentów należy do kapłana, a do was uczestniczenie w tej misji przez wiarę. Wiarę przyjmujemy przez głoszenie, a jej przekazywanie — to znowu zadanie kapłana. Co więc zostanie dla bierzmowanego w dziele zbawienia dusz? To, co nazywamy wyznawaniem wiary. To znaczy, że mamy pokazać na zewnątrz, nie tylko zachować wewnątrz, ale pokazać ludziom naszą wiarę. Jak to zrobić? Na dwa sposoby: bezpośrednio, gdy rozmawia się z ludźmi o sprawach wiary. I możecie robić to na co dzień. Ludzie pytają o sprawy wiary, o sprawy religii, a waszym obowiązkiem jest im odpowiadać. Świadczyć o prawdzie. Najczęściej takie wyznawanie wiary nie rodzi żadnych problemów, ale czasem może grozić śmiercią. Taki właśnie sens mają słowa Jezusa Chrystusa o tym, że sam Duch Święty „o mnie świadectwo dawać będzie. I wy świadectwo dawać będziecie” (J 15, 26–27). Czy wiecie, jak po grecku brzmi słowo „świadek”? Martys, czyli ‘męczennik’. Tak właśnie Pan Jezus wam mówi: wy będziecie świadczyć o Mnie wobec świata. A świat tego nie lubi. I z tego powodu uczniowie Chrystusa cierpią. Święty Paweł idzie nawet dalej, pisząc, że wszyscy, którzy chcą świadczyć o Chrystusie, będą cierpieć. To przekracza ludzkie możliwości, dlatego potrzebujemy szczególnej siły. Duch Święty przychodzi, by was wzmocnić, dlatego Kościół używa słowa „żołnierz” — człowiek silny, człowiek, który ma moc.

Drugim sposobem publicznego wyznawania wiary jest działanie, czyn, czyli dobry przykład. Zobaczcie, od chwili waszego bierzmowania Pan Bóg będzie używał każdego waszego dobrego uczynku, aby przez niego dać wam i innym dar łaski. Spójrzcie, jak to się dzieje: wykonujecie dobry uczynek, ludzie wokół was widzą go i dotyka ich jakaś niewidzialna łaska, dzięki waszemu dobremu uczynkowi czują się zachęceni, by czynić podobnie albo i lepiej. Z tego powodu Kościół usilnie zachęca, abyście czytali żywoty świętych, bo ich przykład zachęci was do dobrego, do naśladowania ich. Dokładnie tego chce Duch Święty: chce was przemienić, chce was używać, aby uświęcać dusze, aby poruszać je waszym dobrym przykładem i zachęcić je w ten sposób, aby powróciły do Boga. Jedni przyjmują taką łaskę, inni odrzucają. I spójrzcie na tych, którzy odrzucają łaskę płynącą z waszego dobrego przykładu. Spójrzcie, jak oni reagują. Najczęściej będą was wyśmiewać albo obrażać, czasem nawet uderzą. I właśnie dlatego bierzmowany jest nazywany żołnierzem Jezusa Chrystusa. Zdobywanie dusz to walka. Proszę więc, byście się nie zniechęcali, jeśli starając się zbawić jakąś duszę, dostaniecie z tego powodu po głowie — to będzie bardzo dobry znak. Proszę, by wszyscy bierzmowani zrozumieli, że Pan Jezus połączy wasze życie ze sprawą zbawienia lub potępienia pewnej liczby dusz. On tak bardzo wam ufa, że powierzy wam zbawienie pewnej liczby dusz. On sam umarł za te dusze, płacąc wszystkie ich długi, ale teraz również was prosi, abyście podjęli jakiś wysiłek, żeby mogły zostać zbawione. Gdyby wszyscy chrześcijanie wypełniali swoje obowiązki, wówczas świat by się nawrócił. Niestety, zbyt często chrześcijanom brakuje wielkoduszności. Ale Pan Bóg mimo to zwyciężył, bo wiemy, że jest silniejszy, wszechmogący. Oto wielka tajemnica walki, do której prowadzi nas sam Pan Bóg.

Ale dzięki Panu Jezusowi widzimy, że to zwycięstwo przychodzi przez krzyż. Już za chwilę biskup naznaczy was znakiem krzyża Jezusa Chrystusa i wypowie te słowa sakramentu: „Wzmacniam cię (confirmo) krzyżmem zbawienia”. I po raz kolejny coś wielkiego stanie się w waszych duszach. Confirmo znaczy ‘uczynić solidnym, mocnym, silnym’. Co będzie wzmacniane, co stanie się solidne? Dokładnie to, co Pan Bóg rozpoczął w was podczas chrztu świętego. Przez chrzest staliście się dziećmi Bożymi. I nie jest to tylko piękny tytuł. To rzeczywistość. Tak! Naprawdę otrzymaliście życie samego Boga, drugie życie, życie nieskończenie większe niż nasze ludzkie; prawdziwe uczestnictwo w życiu Bożym. I dzięki temu zostaniecie uzdolnieni do czynów, które tylko Bóg może czynić. Bo przecież Pan Bóg jest nieskończenie większy aniżeli my, którzy przed Nim jesteśmy niczym. Pan Bóg kocha nas tak bardzo, że chce nas wywyższyć i wziąć aż do swego własnego porządku. Zobaczcie: On chce, abyśmy mogli przez całą wieczność oglądać Go takim, jak On widzi siebie, i miłować tak, jak On siebie samego miłuje.

Teraz mały przykład, byście to lepiej zrozumieli. Idziecie z psem na spacer, oglądając piękny zachód słońca. Gdy roztacza się przed wami taki wspaniały widok, wasze serca wypełnia podziw i chwalicie Pana Boga za tę feerię barw i za to piękno. Gdy widzicie coś niesamowicie pięknego, wspaniałego, to zapraszacie wszystkich wokół, mówiąc: „zobaczcie, jakie to piękne!”. A teraz powiedzcie swojemu psu: „piesku, zobacz!”. Pies nie zareaguje i nie okaże żadnej radości. Dlaczego? Przecież widzi. Ma oczy. Ale nie ma ducha! Piękno może dostrzec tylko duch. Tylko nasza inteligencja, nasz rozum dostrzegają harmonię i piękno barw.

Albo na przykład jakieś piękne malowidło. Stoimy przed takim dziełem sztuki ze swym psem i mówimy: „Popatrz, mój piesku, jaki ten obraz jest piękny”. Widzicie więc, że trzeba inteligencji, rozumu, aby dostrzec piękno i czerpać z niego radość. Ponieważ pies nie ma duszy nieśmiertelnej, nie jest w stanie dostrzec tego piękna i nie może się nim cieszyć. A między Bogiem a nami różnica jest o wiele większa niż między wami a waszym psem. Abyśmy mogli patrzeć na wspaniałość, szczęśliwość nieba, powinniśmy mieć serce i oczy samego Pana Boga. Dokładnie to daje wam On w chrzcie św., obdarzając was łaską uświęcającą. Tę łaskę możecie — jeśli nieszczęśliwie ją utraciliście — odzyskać w sakramencie pokuty, a przez każdy sakrament ta łaska wzrasta, powiększa się.

Dzisiaj otrzymujecie pełnię łaski uświęcającej. Tego uczy nas św. Tomasz [z Akwinu]. Niezbyt często mówi się o tym podczas nauk o bierzmowaniu. Wiele mówi się o darach Ducha Świętego, o łasce Ducha Świętego, o umocnieniu, ale o pełni łaski mówi się dosyć rzadko. Przez to, że otrzymacie dzisiaj obfitość łaski, również wszystkie wasze dobre uczynki i wasze cnoty, otrzymają ogromne wzmocnienie, ogromne powiększenie. Bardzo trudno to zrozumieć. Wyobraźcie sobie jednak, że w niebie różnica pomiędzy kimś, kto umarł tuż przed przyjęciem sakramentu bierzmowania a tym, kto umarł tuż po jego przyjęciu, jest niemal nieskończona. Gdy zatem teraz otrzymacie sakrament bierzmowania, będziecie mogli tutaj, na świecie, ale także przez całą wieczność kochać Pana Boga, chwalić Pana Boga, widzieć Pana Boga o wiele, wiele intensywniej niż wcześniej.

Możecie powiedzieć, że dostaliście już tak wiele darów, że macie dosyć. Pan Bóg jednak nie ma dosyć. Chce dać wam jeszcze więcej. I znów spróbujmy to właściwie pojąć.

Wyjaśnia nam to św. Paweł w Liście do Rzymian, pisząc, że „ci są synami bożymi, którzy Duchem Bożym są rządzeni” (Rz 8, 14). Aby być doskonałym dzieckiem i synem Bożym, nie wystarczą tylko te dary i te łaski, których Pan Bóg udziela przy chrzcie św. Oczywiście wystarczą, by pójść do nieba, ale Pan Bóg chce nam dać o wiele więcej. Chce, abyśmy byli prowadzeni przez Ducha Świętego. Dlaczego? Widzicie np. małe dziecko, które otrzymuje od swoich rodziców bardzo piękne narzędzie, bardzo drogocenne narzędzie o wspaniałych możliwościach. Wiemy przecież, że to małe dziecko nie będzie z niego doskonale korzystać. Znany przykład: dajecie dziecku najpiękniejsze wieczne pióro, najdoskonalsze na świecie i napełnione złotym atramentem. Dziecko zacznie nim rysować, ale jego praca nie będzie doskonała. To, co powstanie, nazwiemy „graffiti”. Można niestety powiedzieć, że najczęściej życie człowieka, życie chrześcijanina w świecie daje rezultat w postaci graffiti. Ale Ojciec niebieski oczekuje więcej od swoich dzieci. A tego nie możemy osiągnąć o własnych siłach.

Popatrzcie: Pan Jezus podczas kazania na górze, mając przed sobą tak wielu ludzi, nie wahał się powiedzieć im: „Bądźcie doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5, 48). To jest przykazanie, to jest rozkaz Pana Jezusa. Bądźcie doskonali, jak Bóg jest doskonały. Jeśli powiedziałbym wam teraz, że jestem doskonały jak Bóg, pomyślelibyście, że oszalałem. Jeśli jednak Pan Bóg daje przykazanie, to daje również środki, aby to przykazanie wypełnić. I bierzmowanie daje wam środki, abyście mogli realizować to przykazanie. Dlatego ten sakrament nazywa się sakramentem chrześcijańskiej doskonałości.

Wiedzcie, że dzisiaj Pan Bóg daje wam wszystko, co będzie wam potrzebne, abyście stali się święci. Jak to się dzieje? Jeszcze raz spójrzcie na dziecko z piórem napełnionym złotym atramentem. Teraz przychodzi prawdziwy artysta, chwyta dziecko za rękę i prowadzi ją podczas rysowania. Jeśli dziecko da się prowadzić artyście, wówczas stworzy arcydzieło. To takie łatwe, bo działał tam artysta. A kto namalował obraz? Kto trzymał pióro? Dziecko. Ale nie samo. Artysta to Duch Święty. Dziś Duch Święty nie chce prowadzić tylko waszych rąk, lecz wszystko: rozum, wolę, ciało, zmysły… A dary, które otrzymujecie od Niego, przyjmujecie po to, aby być uległymi kierownictwu Artysty — Ducha Świętego, aby was prowadził, abyście doskonale rysowali. Możecie powiedzieć: to zbyt trudne, to nie może być prawda. Ale czy dla małego dziecka trudno jest dać się prowadzić ręce artysty? Nie. Np. Pan Bóg daje nam dobry pomysł, dobre natchnienie, aby odmówić jakąś modlitwę, pomóc bliźniemu, uczynić cokolwiek dobrego. Jeśli odpowiecie temu natchnieniu, jeśli będziecie mu posłuszni, to będziecie jak dziecko, które daje się prowadzić ręce artysty. Nie ma nic łatwiejszego.

Najważniejsze to oczywiście słuchać. Dostrzegać natchnienia, którymi Pan Bóg nas prowadzi. Dlatego musi zapanować cisza. Od czasu do czasu trzeba wołać, wzywać Ducha Świętego, aby mieć pewność, że tak się właśnie dzieje. Teraz, gdy już wiecie, jak wspaniałe rzeczy Pan Bóg chce uczynić każdemu z was, On przyjdzie, by udzielić wam wszystkiego, co ma, wszystkich swych darów. Chce was przemienić, abyście w oczach Bożych stali się o wiele piękniejsi. Święty Paweł mówi nam, że „za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (1 Kor 3, 18).

Te wspaniałe rzeczy przekraczają możliwości naszego pojmowania. Dzięki wierze przyjmujemy je, ale zobaczyć będziemy mogli dopiero w niebie. Wszystko to jednak prawda, więc gdy za chwilę zbliżycie się, aby otrzymać sakrament bierzmowania, przystąpcie z bardzo wielką wiarą i z bardzo wielkim pragnieniem. Powierzymy was Matce Najświętszej, którą nazywamy Oblubienicą Duch Świętego i która teraz działa, przygotowując wasze dusze, wasze serca, abyście godnie, coraz lepiej przyjmowali te dary. Będziemy prosić o łaskę nie tylko dla dziś bierzmowanych, lecz dla wszystkich pośród nas, którzy już otrzymali sakrament bierzmowania; o łaskę wierności, abyśmy byli ulegli natchnieniom Ducha Świętego, byśmy w naszych codziennych sprawach, w wykonywaniu obowiązków stanu zachowywali się nie jak dzieci tego świata — dzieci, które są oddane grzechowi i duchowi świata — ale jak prawdziwe dzieci Boże, które chcą we wszystkim podobać się Bogu i sprawiać Mu radość.

I tak na końcu naszego życia będziemy mogli otrzymać to, co Ojciec niebieski rezerwuje i przygotowuje dla swoich wiernych dzieci i przez całą wieczność uczestniczyć w Jego własnej szczęśliwości w niebie razem z Ojcem, Synem i z Duchem Świętym. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kazania, przemówienia i listy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.