Bp B. Fellay FSSPX: Diabeł zerwał się z łańcucha i działa (uzupełnienie)

Bp Bernard Fellay, przełożony generalny FSSPX

W czwartek 17 maja br. przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X ks. bp Bernard Fellay udzielił sakramentu bierzmowania grupie wiernych w Stuttgarcie. Przy tej okazji odniósł się w kazaniu do bieżącej sytuacji FSSPX w kontekście spodziewanej papieskiej decyzji dotyczącej zawarcia porozumienia doktrynalnego i regularyzacji kanonicznej. Biskup Fellay powiedział m.in.:

„Jestem pewien, moi drodzy wierni, że chcielibyście dowiedzieć się czegoś o tym, jak mają się sprawy w Rzymie. To delikatny temat. Wiecie, że ta rzecz dotyczy przyszłości i dlatego nie jest prosta. Co się stanie? Zostaniemy przyjęci czy też nie?

Wiem, jak wiele jest obaw. Przecież widzieliśmy już tak wiele! Boimy się właśnie tego, że sprawy mogą pójść w złym kierunku. Obawy te są jak najbardziej zrozumiałe. Nie zrobimy tego kroku ot tak, po prostu, z zamkniętymi oczami.

To jest oczywiste. Jednak w tej chwili nie mogę nawet powiedzieć, czy to się stanie, czy nie! Ponieważ nie jest to jeszcze jasne. Musimy mieć pewność, że będziemy mogli kontynuować to, co robiliśmy do tej pory. I pod tym względem nie wszystko zostało jeszcze wyjaśnione. Po prostu nie wiadomo.

To mogę wam powiedzieć: diabeł zerwał się z łańcucha! Działa naprawdę wszędzie. Zatem jedna rzecz jest dla nas oczywista: modlić się! Musimy się modlić, jak nigdy dotąd. W przeszłości zawsze powierzaliśmy się Matce Bożej i Ona z pewnością nas nie opuści, zwłaszcza jeśli tak dużo się modlimy i jeśli pragniemy jedynie tego, by wypełniła się wola Boża. Dlatego nadal będziemy się modlić pokładając ufność w Bogu. To właśnie. Nie pozwólmy, by zachwiały nami nasze namiętności, nieuzasadnione obawy…

Powiadam wam, diabeł naprawdę działa. I to wszędzie. W samym Bractwie i w całym Kościele. Tam naprawdę są ludzie, którzy nas nie chcą — moderniści i progresiści. I również oni wywierają dużą presję, by nie stało się to, co słuszne, by nie dokonała się sprawiedliwość, abyśmy znów nie zostali oficjalnie uznani za katolików. Nie oznacza to oczywiście, że nagle zaakceptujemy to, co wyrządziło w Kościele tak wiele szkód. Trzeba mieć świadomość, że nie o to w tym wszystkim idzie. To, że zostaniemy uznani takimi, jakimi jesteśmy, mamy w zasięgu ręki — że będziemy mogli kontynuować Tradycję, że będziemy mogli ją innym nie tylko pokazać, ale także przekazać.

W tej chwili nie mam nic więcej do powiedzenia poza tym. Zatem nie ustawajmy w modlitwie, powierzajmy dobremu Bogu te wielkie, wielkie intencje. On nas nie opuści! Musimy mieć tę nadzieję! Kto prosi w imię Jezusa Chrystusa o Jego pomoc, nie zostanie przez niego opuszczony!” (źródło: rorate­‑caeli.blogspot.com, pius.info, 21 maja 2012).

Uzupełnienie: Fragmenty kazania wygłoszonego przez bp. B. Fellaya w dniu 20 maja br. w kościele FSSPX w Wiedniu, gdzie udzielił sakramentu bierzmowania grupie tamtejszych wiernych.

„Z pewnością słyszeliście, że Rzym w ostatnich miesiącach zaoferował nam rozwiązanie — możemy raczej powiedzieć: uznanie.

Struktura kanoniczna, którą zaproponowano Bractwu, jest rzeczywiście najzupełniej odpowiednia. Oznacza to, że jeśli to faktycznie nastąpi, nie odczujecie żadnej różnicy między obecnym a przyszłym stanem. Pozostaniemy — że tak powiem — tacy, jacy jesteśmy. Problem leży w zabezpieczeniach: czy to rzeczywiście będzie działać w ten sposób? Istnieje wielka obawa o to, że ulegniemy zmianom…

Jest oczywiste, że ta propozycja budzi naprawdę wielkie kontrowersje w całym Kościele. Mogę was zapewnić, że jest to wola papieża. Nie może być co do tego wątpliwości. Ale z pewnością nie jest to wola wszystkich w Kościele.

Czy cała rzecz dojdzie do skutku, zależy od warunków, które nie są jeszcze jasne. Niektóre punkty wciąż są niedoprecyzowane. Może się zdarzyć, że w ciągu najbliższych dni, tygodni — bardzo trudno to stwierdzić — papież podejmie decyzję. Możliwe, że skieruje sprawę do Kongregacji Nauki Wiary. W Rzymie wywiera się dużą presję, dlatego nie mogę powiedzieć więcej niż to. Tak wygląda obecny stan rzeczy.

Niech nikt nie myśli, że później wszystko będzie już łatwe. Aby użyć słów papieża, który całkiem dobrze ujął tę sytuację: „Wiem — powiedział — że byłoby łatwiej, zarówno dla Bractwa, jak i dla mnie, aby zachować status quo”. To bardzo dobry opis sytuacji, a zarazem dowód na to, że papież wie, iż kiedy podejmie decyzję, zostanie zaatakowany. I wie, że ta sytuacja nie będzie łatwa również dla nas. To, co z tego wyniknie, będzie oznaczało pójście z Rzymem lub przeciw niemu. Obie decyzje będą trudne.

Ale pokładamy ufność w Bogu, który dotychczas dobrze nas prowadził. Nie wolno nam myśleć, że mimo naszej gorliwej modlitwy On nas porzuci w momencie największego niebezpieczeństwa. Sprzeciwiałoby się to nadziei. Liczymy na pomoc Bożą. Jesteśmy gotowi do ponoszenia ofiar. Niech się dzieje Jego wola” (rorate-caeli.blogspot.com, gloria.tv,  21 maja 2012)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kazania, przemówienia i listy, Rozmowy z Rzymem i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.