Francja: „Papież chce nas uznać, ale czy okaże się konsekwentny?”

W Niedzielę Zesłania Ducha Św. bp Bernard Fellay odprawił Mszę św. na trasie pielgrzymki FSSPX do Orleanu

27 maja br., w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, bp Bernard Fellay odprawił Mszę św. w Villepreux, na trasie pielgrzymki kapłanów i wiernych Bractwa do Orleanu z okazji 600­‑lecia urodzin św. Joanny d’Arc. W wygłoszonym kazaniu przełożony generalny Bractwa odniósł się do bieżących wydarzeń związanych z kwestią uzyskania przez FSSPX statusu kanonicznego w Kościele. Biskup Fellay powiedział m.in.:

„Inną, bardzo podobną sprawą jest opłakane, niemal rozpaczliwe położenie — nie kraju [Francji], lecz Kościoła. Kościół, Oblubienica Chrystusa, w takiej sytuacji! Któż mógłby to sobie wyobrazić? Zniszczenie, ciosy, zadane na soborze i po nim — wszystko to widzimy, wszystko to jawi się tuż przed naszymi oczyma. Smutne. Godne ubolewania! Z lękiem pytamy: «W jaki sposób Kościół może się odrodzić?». I po ludzku odpowiadamy, że to koniec. Nie mamy jednak prawa mówić «po ludzku», gdy mówimy o Kościele, bo Kościół wciąż pozostaje Kościołem naszego Pana Jezusa Chrystusa. I nawet jeśli widzimy go w opłakanym stanie, to nie mamy prawa uznać, że Kościół już zawsze będzie w tym stanie, później zaś stwierdzać: «Kościół już nie istnieje». Nie! Kościół trwa, ale jakby zniekształcony, jakby trawiony rakiem, a my mamy tę pewność, że on znów się odrodzi.
Gdy mówimy, że Rzym chce nam przyznać status kanoniczny, to jesteśmy pełni nieufności. Gdy widzimy sposób, w jaki władze traktują Tradycję i wszystkich, którzy mają choć trochę tradycyjne poglądy lub skłonności [ku nim], to jesteśmy pełni nieufności, a nawet strachu. Strachu przed przyszłością. I pytamy: «Ale jak to będzie wyglądało?». Czy jednak mamy prawo myśleć w ten sposób? Czyż takie uczucia, szczere i prawdziwe, nie są nazbyt ludzkie?
Oczywiście, należy działać z wielką roztropnością, analizując zagrożenia, sprawdzając, czy jest to możliwe, czy nie, ale teraz, drodzy bracia, możemy powiedzieć, że sprawy zaczynają iść w dobrym kierunku, możemy powiedzieć, że istnieje ewentualność, iż zostaniemy uznani, że będziemy kontynuować [nasze dzieło] — ale aż do tej chwili ja sam nie mam całej potrzebnej wiedzy, by móc powiedzieć «tak» lub «nie». I tak [sytuacja wygląda] aż do dzisiaj, i, cóż, tak właśnie się sprawy mają… To wszystko. Jeśli będziemy posiadać wiedzę wystarczającą do podjęcia decyzji, że tak, że jest to możliwe, wówczas sprawa będzie mogła zostać zakończona. A jeśli dojdziemy do wniosku, że to nie jest możliwe, że to zbyt niebezpieczne, wówczas [stwierdzimy]: nie, to niemożliwe, tego się nie da kontynuować. I powiemy «nie». To wszystko. Nie będziemy próbować narzucać Panu Bogu naszej decyzji, naszej woli. Wręcz przeciwnie, obserwując przebieg wydarzeń, staramy się rozeznać jaka jest Jego wola, czego On pragnie. To zaskakujące, że dotarliśmy do tego etapu. To nie my tego [etapu] pragnęliśmy.
Dziś przynajmniej ja zyskałem pewność, że osobą, która chce uznać Bractwo, jest sam papież. Widzę też, że w Rzymie nie panuje w tej sprawie jednomyślność. Ani w Rzymie, ani nigdzie indziej. Papież jednak rzeczywiście tego chce. Ale czy będzie konsekwentny? Czy uzna nas, gdy spotka się z naciskami, ze sprzeciwem? (…) Módlmy się, cały czas się módlmy, prośmy o to światło dla wszystkich. Abyśmy pozostali ściśle zjednoczeni. Bo jest prawdą, że taka decyzja — a jest to również jedna z przyczyn tego strachu — oznacza zmianę perspektywy. (…) Z niektórych stron słyszymy pytanie: «Czy to możliwe?». Według mojej najlepszej wiedzy odpowiadam: Tak, mnie wydaje się to możliwe, lecz — co podkreślam po raz kolejny — pod warunkiem, że pozostawi się nam swobodę działania. Wydaje się jasne, że jeśli chce się nas uznać, to w celu — jeśli możemy tak powiedzieć — przywrócenia Tradycji w Kościele. Dlatego nie tylko o nas tu chodzi, ale także o cały Kościół, aby cały Kościół mógł przez to wspaniałe wydarzenie doświadczyć odnowy życia chrześcijańskiego.
Z pewnością jest wiele pytań, które pozostają otwarte, jak choćby brak porozumienia w niektórych kwestiach dotyczących soboru — tutaj brak jest zgody. Właśnie to jest zaskakujące: czemu zatem oferuje się nam tę drogę? Musi istnieć jakaś przyczyna; i jest nią stan Kościoła” (źródło: rorate-caeli.blogspot.com, 28 maja 2012).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kazania, przemówienia i listy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.