Ks. Jan Küng: Przez pojednanie z FSSPX papież popadnie w schizmę

Ks. Jan (Hans) Küng

Ksiądz Jan (Hans) Küng, choć może się to wydawać niemożliwe, wciąż nie przestaje zaskakiwać. Tym razem na łamach „Südwest Presse”, dziennika wydawanego w niemieckim Ulm, opublikował ostrzeżenie dla Ojca Świętego Benedykta XVI przed możliwością popadnięcia przez niego w schizmę. Według niemieckiego teologa mogłoby do tego dojść w konsekwencji zawarcia porozumienia z Bractwem Kapłańskim Św. Piusa X.

Z treścią artykułu ks. Künga warto zapoznać się choćby dlatego, by naocznie się przekonać, jak wielkie braki w dziedzinie katolickiej sakramentologii i eklezjologii może mieć współczesny teolog szczycący się tytułem profesorskim — i niewiele zmienia tu fakt, że został pozbawiony prawa nauczania w imieniu Kościoła.

„Zarówno podczas oficjalnych, jak i nieoficjalnych wydarzeń związanych z Dniami Katolickimi (Katholikentag) w Mannheim dominującym uczuciem, które towarzyszyło ich uczestnikom, było oburzenie i frustracja wywołane zahamowaniem reform w Kościele.

Papież Benedykt XVI przygotowuje (najwyraźniej na Zesłanie Ducha Świętego) coś skrajnie przeciwnego — ostateczne pojednanie tradycjonalistycznego Bractwa Św. Piusa X, jego biskupów i księży, z Kościołem katolickim.

Nawet jeśli Bractwo nadal będzie odrzucać kluczowe dokumenty soborowe, to zapewne i tak, dzięki zręcznym sztuczkom kanonicznym, zostanie włączone do Kościoła. Jednak zanim papież to uczyni, musi zostać należycie ostrzeżony — nie tylko przez biskupów — ze względu na to, co następuje:

1. [Poprzez taką decyzję] Papież włączyłby do Kościoła biskupów i kapłanów, którzy są zdecydowanie nieważnie wyświęceni. Według konstytucji apostolskiej papieża Pawła VI Pontificalis Romani recognitio z 18 lipca 1968 r. święcenia biskupów i księży udzielone przez abp. Lefebvre’a są nie tylko nielegalne, ale także nieważne. Pogląd ten podziela m.in. związany z omawianą sprawą członek „komisji doktrynalnej” Karol Józef Becker SI, obecnie będący kardynałem.

2. Podejmując tak skandaliczną decyzję, papież Benedykt — będący już i tak w całkowitej, godnej ubolewania izolacji — zostałby jeszcze bardziej oddzielony od Ludu Bożego. Klasyczne nauczanie dotyczące schizmy powinny stanowić dla niego przestrogę. Otóż schizma w Kościele następuje, gdy dochodzi do oddzielenia od papieża, ale także, gdy ten oddziela się od ciała Kościoła. «Nawet papież może zostać schizmatykiem, jeśli nie będzie strzec jedności i komunii właściwej całemu ciału Kościoła» (Franciszek Suárez, największy hiszpański teolog XVI i XVII stulecia). Zgodnie z tym samym nauczaniem o naturze Kościoła schizmatycki papież traci swój urząd, a przynajmniej nie może oczekiwać posłuszeństwa. Papież Benedykt ośmieliłby zatem i tak już powszechny pośród ludu ruch «nieposłuszeństwa» wobec hierarchii, która jest nieposłuszna nakazom Ewangelii.

3. To on poniósłby wyłączną odpowiedzialność za wywołanie poważnego rozłamu i sprowokowanie sporów wewnątrz Kościoła. Zamiast godzić się z ultrakonserwatywnym, antydemokratycznym i antysemickim Bractwem papież powinien raczej zadbać o katolicką większość popierającą reformy, pogodzić się z Kościołami [wyrosłymi z] reformacji i całym ruchem ekumenicznym. W ten sposób jednoczyłby, a nie dzielił” (źródła: swp.de, rorate­‑caeli.blogspot.com, 23 maja 2012).

Wypowiedź ks. Künga w zasadzie należałoby potraktować jako satyryczną i pozostawić bez komentarza, skoro jednak – jak się okazuje – część środowisk, które niemiecki teolog nazwał z emfazą „katolicką większością popierającą reformy”, przyjęła te słowa ze śmiertelną powagą, to trzeba odnieść się do zarzutu nieważności sakr biskupich i święceń kapłańskich w FSSPX. Rzecz jasna nie chodzi o udowadnianie, że biskupi Bractwa posiadają sukcesję apostolską, a księża przez nich wyświęceni są rzeczywiście kapłanami, ale raczej o wyjaśnienie czytelnikom, co legło u źródeł całkowicie błędnego przekonania ks. Künga, że tak nie jest.

Autor tekstu powołuje się na Konstytucję Apostolską Pontificalis Romani Recognitio, w której papież Paweł VI zatwierdził nowe obrzędy święceń diakonów, kapłanów i biskupów, i zdaje się twierdzić, że ówczesny Wikariusz Chrystusa czyniąc to, jednocześnie nie tylko zniósł, ale wręcz w jakiś magiczny sposób unieważnił obrzędy stosowane wcześniej. Równie dobrze można twierdzić, że nieważne są wszystkie Msze św. sprawowane według mszału papieża Jana XXIII po tym, gdy Paweł VI promulgował novus ordo Missae – i to nie tylko Msze sprawowane przez księży FSSPX, ale również „indultowe”. Podobne twierdzenia ze strony modernistów są jednakże strzałem do ich własnej bramki, bo nikt inny, jak właśnie oni twierdzą, że im wcześniejsze pochodzenie ma dany obrzęd czy zwyczaj, tym bardziej jest autentyczny – i w imię tej ideologii gotowi są nawet tworzyć „starożytne” zwyczaje liturgiczne (jak np. udzielanie Komunii na rękę).

Nie trzeba być absolwentem wydziałów filozofii Gregorianum i Sorbony, profesorem teologii fundamentalnej i teologii ekumenicznej uniwersytetu w Tybindze, by rozumieć absurdalność tezy, na której zostały oparte kolejne ostrzeżenia przed możliwością popadnięcia papieża Benedykta XVI w schizmę (i doprawdy trudno dać wiarę informacji, że podobne poglądy podziela kard. Becker!). Ordynarna manipulacja nie może być narzędziem walki teologa zatroskanego o jedność Kościoła, wobec czego rodzi się pytanie, czy ks. Küng nie działa po prostu ze złą wolą.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.