Czy I Sobór Watykański zmienił wiarę?

Pius IX i ojcowie soborowi w bazylice św. Piotra

Z okazji 150. rocznicy ogłoszenia dogmatu o nieomylności papieskiej, w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 3 sierpnia br. ukazał się artykuł prof. Huberta Wolfa zatytułowany Wynalazek katolicyzmu. Autor pisze w nim, że I Sobór Watykański „zatwierdził jako prawdę objawioną przez Boga orzeczenie do tamtej pory wprost uważane za fałszywe, jakoby papież samodzielnie, bez wiążącej, jednogłośnej zgody biskupów i przekonania ogółu wiernych Kościoła miał moc wyrażania nieomylnych prawd”. Twierdzenie profesora nie jest niczym innym jak zuchwałym kłamstwem.

Hubert Wolf jest kapłanem rzymskokatolickim, profesorem średniowiecznej i nowożytnej historii Kościoła na Westfalskim Uniwersytecie Wilhelma w Münsterze (Nadrenia Północna-Westfalia – przyp. tłum.) i jako taki winien bronić wiary. Jednak po przeczytaniu jego wywodów nasuwa się wniosek, że na I Soborze Watykańskim Kościół zmienił wiarę, katolicyzm jaki znamy jest wynalazkiem XIX wieku, a dogmat o nieomylności papieskiej nie może być prawdziwy.

„Czy można do 18 lipca uważać coś za nieprawdziwe, a po tej dacie za prawdę?” –prof. Wolf cytuje zdanie jednego z przeciwników dogmatu o nieomylności papieskiej. Naturalnie, z punktu widzenia katolika takie podejście do sprawy jest niedopuszczalne. Gdyby I Sobór Watykański popełnił tego rodzaju naruszenie Tradycji, mógłby zniszczyć Kościół.

Wcześniej prof. Wolf pisze, że zawsze istniało przekonanie, iż wiążącym artykułem wiary może być tylko coś, w co wierzono „zawsze, wszędzie i powszechnie” – jak naucza św. Wincenty z Lerynu. Abstrahując od faktu, że to stwierdzenie zazwyczaj nie jest w ogóle akceptowane przez modernistów, wyraźnie pragnących zmian w katolickiej nauce, I Sobór Watykański opisał rozwój doktryny wiary w konstytucji dogmatycznej Dei Filius słowami bardzo podobnymi do słów św. Wincentego z Lerynu: świadomość wiary i wiedza teologiczna mogą wzrastać, „ale w swoim tylko rodzaju, to jest w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tej samej myśli”. Gdyby nauczanie o papieskiej nieomylności było przeciwieństwem dotychczasowej doktryny kościelnej, jego zdogmatyzowanie byłoby niemożliwe.

Nauczanie I Soboru Watykańskiego nie oznacza, że papież może arbitralnie ogłosić jako dogmat dowolny pogląd, który wcześniej nie był przedmiotem wiary, jak to insynuuje prof. Wolf, ale że Duch Święty chroni go przed błędem w czasie definiowania doktryny wiary lub moralności. Sobór wyraźnie zaznacza: „Następcy Piotra nie mają przyobiecanego Ducha Świętego, aby przez Jego objawienie ujrzało światło dzienne nowe nauczanie, ale raczej ku temu, by z Jego wspomożeniem mogli ukazać objawienie przekazane apostołom albo dziedzictwo świętej wiary zachowane i wiernie wyrozumiane”.

Na I Soborze Watykańskim pojawiły się wnioski, aby w treści dogmatu znalazło się sformułowanie o konieczności zapoznania się papieża z opinią biskupów lub kardynałów przed zdefiniowaniem nowej prawdy wiary. Odrzucono je jednak, nie dopuszczając do wątpliwości prawnej, według której przeciwnicy dogmatu mogliby twierdzić, że papieska konsultacja była niewystarczająca, a zatem ogłoszenie dogmatu jest nieważne. Sobór orzekł nawet, w duchu przeciwnym tym roszczeniom, że orzeczenia biskupa Rzymu są „nieodwołalne same przez się, a nie z powodu zgody Kościoła”.

Prof. Wolf przemilczał także fakt zgody niemalże wszystkich ojców soborowych – w tym również przeciwników dogmatu! – na zdefiniowanie prawdy o nieomylności. Przeciwnicy walczyli jedynie z jej dogmatyzacją; wywodzili się oni głównie z krajów rządzonych przez wrogów Kościoła i obawiali się trudności, jakie mogłyby wyniknąć z przyjęcia dogmatu. Tak było również z biskupami narodowości niemieckiej i były ku temu powody. Kanclerz Rzeszy – Otto von Bismarck – wykorzystał ogłoszenie dogmatu jako pretekst do wprowadzenia represji wobec Kościoła. Niemniej nawet wśród biskupów niemieckich byli zwolennicy dogmatu o nieomylności papieża: Konrad Martin – biskup paderborneński czy Ignatius von Senestréy – biskup Ratyzbony.

Przeciwnikiem nowego dogmatu był konwertyta z anglikanizmu Jan Henryk Newman, późniejszy kardynał. W liście z początku 1870 r. wyrażał swój niepokój, pisząc: „Chociaż co do tego jesteśmy spokojni i nie mamy wątpliwości, że – przynajmniej w wymiarze praktycznym, żeby nie powiedzieć doktrynalnym – wierzymy w nieomylność Ojca Świętego, oto naraz wśród czystego powietrza rozlega się grzmot…”1. Newman obawiał się konsekwencji ogłoszenia dogmatu dla sytuacji katolików w anglikańskim Zjednoczonym Królestwie; uznawał dogmat za niepotrzebny, ponieważ, jak twierdził, i tak wszyscy katolicy już podzielają tę wiarę… To wszystko świadczy o tym, że nie było wcale tak, jak prof. Wolf chciałby, abyśmy uwierzyli, ale dokładnie odwrotnie.

Nietrudno, opierając się na Tradycji i słowie pisanym, udowodnić prawdę o nieomylności papieskiej. Pan powiedział Piotrowi: „Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja; a ty kiedyś, nawróciwszy się, utwierdzaj braci twoich” (Łk 22, 32). Od samych początków Kościoła właśnie do następcy św. Piotra na tronie biskupa Rzymu zwracano się w razie wątpliwości i sporów dotyczących wiary. Już na Soborze Chalcedońskim (451) ojcowie soborowi mieli zawołać po odczytaniu dogmatycznego listu papieża Leona: „Poprzez Leona przemówił Piotr!”. Nawet Luter, już po swoim ostatecznym zerwaniu z Kościołem, pisał w liście do papieża: „Twój głos uznaję za głos Chrystusowy, który w Tobie jest obecny i przemawia”.

Herezja gallikanizmu, która począwszy od XVII stulecia dąży do uczynienia Kościoła francuskiego niezależnym, na ile to możliwe, od Rzymu, utrzymuje, jakoby papież potrzebował przy rozstrzyganiu w kwestiach wiary zgody wyrażonej przez cały Kościół. Oto w czwartym artykule gallikańskim (1682) czytamy, że „w sprawach wiary papież ma ostatnie słowo, a jego rozporządzenia dotyczą wszystkich kościołów i każdego kościoła z osobna, ale osąd jego nie jest niewzruszalny, nim nie uzyska zgody Kościoła” (słowo kościół jest tu użyte w pierwotnym znaczeniu wspólnoty lokalnej, a nie schizmatyckiego lub innowierczego związku wyznaniowego – przyp. tłum.). Podobne dążenia występowały w kościołach innych krajów. Czy prof. Wolf zamierza twierdzić, jakoby gallikanizm był tożsamy z nauczaniem Kościoła? Byłoby to całkowitym przeinaczeniem faktów. Prawdą jest jedynie to, że teza, wedle której papież potrzebowałby przy orzekaniu zgody Kościoła powszechnego, nie została formalnie przez I Sobór Watykański potępiona – była nadal tolerowana. I choć wśród ojców soborowych znalazło się kilku gallikanów, nawet oni zaaprobowali decyzję soboru, pospołu ze wszystkimi biskupami.

Nieprawdziwe jest również twierdzenie prof. Wolfa, jakoby nie wyłącznie dogmaty, ale „wszystkie orzeczenia urzędu nauczycielskiego papieża” miały być „niepodważalne”. I Sobór Watykański ograniczył wyraźnie nieomylność papieską do nielicznych przypadków, kiedy wypowiada się on uroczyście ex cathedra. Było kilku biskupów, którzy życzyliby sobie dalszego rozszerzenia przedmiotu dogmatu o nieomylności tak, aby na przykład wszelkie wypowiedzi dotyczące wiary uznawać za nieomylne. Sobór nie przyjął tego stanowiska. Z całą pewnością katolik musi wszystkie wypowiedzi papieskie przyjmować z poważaniem i w duchu posłuszeństwa dyktowanego religijnością, jeśli jednak istnieją poważne powody, dla których wypada wątpić w słuszność papieskich stwierdzeń lub wręcz uznać je za fałszywe, nie popełnia się grzechu.

Nawet według I Soboru Watykańskiego papież nie jest bynajmniej bezwzględnym autokratą panującym w Kościele katolickim i mogącym uczynić z nim wszystko, co zechce, zatem wypada zgodzić się z kard. Józefem Ratzingerem, który – nim jeszcze sam został papieżem – pisał w Duchu liturgii (str. 142): „W rzeczywistości […] Watykan wcale nie określił papieża jako monarchy absolutnego, lecz przeciwnie, jako gwaranta posłuszeństwa Słowu: jego autorytet jest związany z tradycją wiary”.

Historia nie potwierdziła obaw niektórych przeciwników nieomylności, że papież po soborze zacznie mnożyć liczbę nowych dogmatów. Od I Soboru Watykańskiego papież skorzystał z możności ogłoszenia dogmatu jeden jedyny raz – Pius XII potwierdził uroczyście cielesne wstąpienie Matki Bożej do nieba. Nie była to prawda nowa, wszak święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest najstarszym świętem maryjnym Kościoła! Pius XII ogłosił dogmat po zasięgnięciu opinii wszystkich biskupów świata. I Sobór Watykański nie zabronił papieżowi radzić się innych biskupów przed jego ogłoszeniem, określił jedynie, że taka procedura nie jest konieczna dla ważności dogmatu.

Poza wszystkim, jak się zdaje, prof. Wolf nie czyni należnego rozróżnienia między wniebowzięciem a niepokalanym poczęciem Najświętszej Maryi Panny, ponieważ pisze, że w 1854 r. Pius IX ogłosił dogmat o wniebowzięciu. To niewiarygodne, biorąc pod uwagę, kim jest autor tego stwierdzenia. Pius IX ogłosił dogmat o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny 16 lat przed I Soborem Watykańskim! W owym czasie panowało przekonanie, że dogmat ten jest ważny tylko z powodu aprobaty przez Kościół powszechny.

Prof. Wolf kończy swoją publikację słowami Ignacego von Döllingera – kapłana i naukowca, który po I Soborze Watykańskim odłączył się od Kościoła – że „został stworzony nowy Kościół” i że po tym soborze Kościół nie jest już taki, jak był przed nim. Ponieważ prof. Wolf to stwierdzenie von Döllingera najwyraźniej popiera i nie przyjmuje dogmatu o nieomylności papieskiej, sam niejako również odpadł od Kościoła, co jednak nie przeszkadza mu rozpowszechniać heretyckich tez wśród studentów teologii.

ks. Maciej Gaudron FSSPX

  1. C. Butler, Das I. Vatikanische Konzil, wyd. 2, Josef Kösel Verlag, München 1961, s. 190.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Analizy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.