Polska: Relacja z wakacyjnego obozu dla dziewcząt

Uczestniczki wakacyjnego obozu dla dziewcząt na tle ruin zamku w Ogrodzieńcu

W ostatnich latach wakacyjne obozy dla dziewcząt organizowane przez Bractwo Św. Piusa X były do siebie bardzo podobne. Mogło się to wydawać nudne – aż do momentu, gdy z powodu COVID-19 organizacja tegorocznego obozu stanęła pod znakiem zapytania. Dzięki Bogu, w tym bardzo ciekawym roku 2020 obóz jednak odbył się i… znów był podobny do poprzednich.

Tym razem dziewczęta pojechały do Domaniewic, zatrzymując się w gościnnym Dworku Jurajskim położonym w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Wśród trzydziestu siedmiu uczestniczek pojawiło się sporo nowych osób, jednak jedną postać widuje się niezmiennie od kilku lat – ks. Szymona Bańkę FSSPX, który ponownie został duchowym opiekunem obozu i jak co roku uwiecznił go na fotografiach.

Po raz pierwszy codzienne Msze św. stały się wyzwaniem, gdyż musiały być odprawiane na wolnym powietrzu. Za klęczniki służyły małe kamienie, a komary cięły niemiłosiernie, jednak uczestniczki zgodnie podkreślały, że to właśnie dzięki codziennej Mszy taki obóz różni się od zwykłych kolonii.

Ks. Bańka w codziennych kazaniach mówił o duchu ofiary, który powinien cechować uczestniczki obozu. Powiedział m.in., że kwiaty zdobiące ołtarz muszą być cięte, ponieważ w pewnym sensie symbolizują ofiarę. Nawiązał również do wdzięczności za okazane dobro, gdy właściciel pobliskiego parku rozrywki pozwolił dziewczętom spędzić w nim czas niemalże za „Bóg zapłać”.

Codzienne katechezy miały z kolei charakter bojowy – ks. Szymon Bańka zgrabnie wykorzystywał obozowe zabawy („pif-paf!”) do nabijania naszych głów treściami katechetycznymi.

Nie tylko duchowy opiekun nie zmienił się – kadra obozu, choć w mniejszym niż poprzednio składzie, z wielkim zaangażowaniem organizowała ciekawe zajęcia. Uczestniczki mogły pograć w scrabble na żywo, nauczyć się wielu nowych układów tanecznych, wziąć udział w konkursie na najdokładniejszą kolorowankę i – przełamując nieśmiałość przed kamerą – zagrać w reklamie obozu.

W scenkach teatralnych, w których trzeba było przedstawić postać Matki Bożej, dziewczęta mogły popisać się talentem aktorskim, a podczas pieszej wycieczki do zamku w Smoleniu i zawodów survivalowych – sprawdzić swe siły i wytrwałość. Okazało się, że drzemie w nich prawdziwy bojowy duch: topory i miecze uchodziły za najlepsze pamiątki z obozu. Z kolei ulubioną częścią zmagań survivalowych okazało się przejście boso przez… klej. Udały się również podchody, których uczestniczki mogły udzielić pomocy postaciom ze znanych bajek.

Naturalnie zagrano też w kultowe już „Dwie flagi”. Rywalizacja była zacięta, ale udało się zachować ducha prawdziwie sportowej walki.
To oczywiście tylko niektóre zajęcia, w których brały udział dziewczęta, gdyż nie sposób ich wszystkich wymienić. Co roku najbardziej cieszy prawdziwa, niezmącona radość uczestniczek, które zgodnie twierdzą, że „na obozie jest świetnie!”. Choć pod koniec kadra wykazywała już oznaki wyczerpania, to jednak z niecierpliwością oczekuje, żeby w przyszłym roku znów móc ujrzeć uśmiechnięte twarze dziewczynek.

Tegoroczny wyjazd potwierdził prawdę, że najlepsze obozy to te, które są do siebie bardzo podobne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Apostolat, Polska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.