Relacja z obozu wędrownego dla dziewcząt

Uczestniczki obozu na Krywaniu

W sobotę 22 sierpnia rozpoczął się trwający tydzień obóz wędrowny dla dziewcząt, ponownie w słowackich Tatrach Wysokich. Kolejny raz wszystko dopisało i znów pod każdym względem – i towarzyskim, i turystycznym – był to wyjazd udany, który z pewnością na długo utkwi w pamięci jego uczestniczek.

W dzień przyjazdu kadra obozu zorganizowała dla nas wieczór zapoznawczy, podczas którego miałyśmy okazję poznać się i zagrać w gry zręcznościowe. Czas upłynął nam w bardzo wesołej i swobodnej atmosferze.

Następnego dnia była niedziela i ks. Łukasz Szydłowski FSSPX odprawił Mszę świętą w pięknej kaplicy w pobliskiej wsi. Ponieważ pogoda nie zachęcała do wymarszu w góry, pojechaliśmy zwiedzać okoliczne miasteczka, m.in. spiską Lewoczę. Odwiedziliśmy tam bazylikę św. Jakuba, w której znajduje się pięknie zdobiony, a zarazem najwyższy gotycki ołtarz na świecie. Po powrocie do naszej „chaty” (tak nazywał się nasz pensjonat: Chata Felícia) zjedliśmy pyszny niedzielny obiad, a po kilku rundach gier położyłyśmy się spać, żeby mieć siły na następny dzień.

W poniedziałek wcześnie rano – po Mszy świętej i śniadaniu – wraz z przewodnikiem wyruszyliśmy na Krywań. Jest to wyniosła (2495 m n.p.m.) góra w południowo-zachodniej części Tatr Wysokich po stronie słowackiej, z charakterystycznym zakrzywionym wierzchołkiem, od którego wzięła swoją nazwę. Po sześciu godzinach wyczerpującej wędrówki dotarliśmy na szczyt. Niestety, niebo było mocno zachmurzone i dopiero w drodze powrotnej mogliśmy podziwiać piękne widoki. Na miejsce noclegu dotarliśmy dopiero wieczorem – bardzo zmęczeni, ale i bardzo zadowoleni.

Trzeciego dnia pojechaliśmy do Słowackiego Raju. Szlak przez ten park narodowy prowadził wąwozem, po drabinkach poprowadzonych nad rzeczką i wzdłuż wodospadu. Niektóre dziewczęta idąc za przykładem przewodnika zdjęły buty i szły strumieniem. Była to trudna trasa, wymagająca skupienia, i chyba każda uczestniczka obozu dobrze ją zapamiętała.

Wieczorem tego dnia ks. Szydłowski wygłosił nam wykład o szczęściu. Mogłyśmy sobie przypomnieć, że prawdziwe szczęście znajdziemy tylko w niebie; zmysłowe, ziemskie radości szybko przemijają, a prawdziwą i trwałą radość można odnaleźć tylko przez modlitwę i rozmowę z Bogiem.

Następnego dnia poszliśmy do Doliny Wielickiej, urokliwego miejsca z jeziorem i wodospadem, a idąc dalej nad wodospadem przeszliśmy przez kotlinkę zwaną Wielicki Ogród. Parę dziewcząt weszło z przewodnikiem na Polski Grzebień – szeroką przełęcz położoną na wysokości 2200 m n.p.m.

W czwartek, w przedostatni dzień obozu, wcześnie rano wyruszyliśmy na Rysy, szczyt położony na granicy dwóch państw – wchodziliśmy na niego od strony słowackiej, ponieważ to podejście jest łagodniejsze niż droga od strony polskiej. Na szczęście pogoda dopisała i ze szczytu mogliśmy podziwiać widok na Morskie Oko i piękny krajobraz Tatr Wysokich. Zmęczeni, ale i jednocześnie zadowoleni, do chaty dotarliśmy dopiero wieczorem – na ostatnią obiadokolację tego obozu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Apostolat, Polska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.