Przejdź do treści

Relacja z pielgrzymki do Tuchowa

  • przez

Łaskami słynący obraz Matki Boskiej Tuchowskiej

W sobotę 22 października grupa wiernych wyruszyła na pielgrzymkę z Tarnowa do sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej – Pani Ziemi Tarnowskiej. Była to druga taka pielgrzymka; po raz pierwszy wyruszyliśmy na tę trasę we wrześniu ubiegłego roku, w podzięce za liczne powołania kapłańskie, jakimi zostało obdarzone Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Była to też okazja do podtrzymania więzi łączącej wiernych kaplicy tarnowskiej z Tuchowem, w którym wcześniej znajdowała się ich kaplica.

W tym roku do podjęcia trudów pielgrzymki zmobilizowało nas gorące pragnienie wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny za zniewagi i bluźnierstwa, których dopuszczają się organizatorzy i wykonawcy spektaklu teatralnego w krakowskim Teatrze Proxima. Modliliśmy się również o kolejne powołania kapłańskie i zakonne, nadal pilnie potrzebne dla stale rosnącej liczby wiernych z kaplic Bractwa.

Pielgrzymkę rozpoczęliśmy Mszą świętą; w czasie kazania ks. Hubert Kuszpa FSSPX w przejmujący sposób przypomniał wiernym, jak ogromną cześć winniśmy składać Najświętszej Maryi Pannie i jak wręcz tragicznie na tym tle jawią się wspomniane ohydne bluźnierstwa. Poruszeni słowami kazania, mimo prognozy meteorologicznej zapowiadającej deszcz i chłód, z zapałem wyruszyliśmy w drogę, żeby modlić się o nawrócenie biednych grzeszników.

Wyruszyliśmy ze śpiewem Godzinek, po których ks. Kuszpa prowadził modlitwę i rozważania tajemnic różańcowych.

Pierwszy przystanek w drodze miał miejsce w miejscowości Zawada, gdzie znajduje się drewniany gotycki kościółek z XV w. z barokowym XVII-wiecznym wystrojem. Kościół pw. św. Marcina Biskupa może poszczycić się m.in. sporych rozmiarów (3×2 m) obrazem przedstawiającym patrona świątyni; jego autorstwo jest przypisywane siedemnastowiecznemu włoskiemu malarzowi Tomaszowi Dolabelli.

Niebo wynagrodziło nasz zapał nie zsyłając na nas deszczu, a i słońce nie dało się całkowicie zasłonić ciemnoszarym chmurom, więc podczas kolejnych krótkich przerw na odpoczynek mogliśmy bez przeszkód podziwiać doskonały artyzm Stwórcy. Widok wyjątkowo barwnych o tej porze roku wzniesień malującego się na horyzoncie Pogórza Karpackiego i pogawędki przy pielgrzymkowym posiłku to idealne okoliczności, żeby zacieśniać wspólnotowe więzi. Można było podzielić się swoimi zapasami, ciekawostkami z minionego lata, a także po prostu poznać tych, którzy po raz pierwszy znaleźli się w grupie.

Nieocenionym wsparciem w drodze był p. Jan Nalepka, wierny kaplicy tarnowskiej, ubiegłoroczny przewodnik pielgrzymki, który dodawał ducha pątnikom i co kilka kilometrów sprawdzał, czy ktoś nie potrzebuje pomocy w postaci transportu samochodem.

Trasa marszu, na pierwszy rzut oka niezbyt wymagająca, bo licząca ok. 15 km, niektórym jednak dała się we znaki z powodu kilku mniej lub bardziej stromych wzniesień. Z lekka utrudzeni, radośnie powitaliśmy majaczący na horyzoncie widok wież tuchowskiej świątyni. Mimo zmęczenia i deszczu, który w samym Tuchowie rozpadał się na dobre, z gromkim śpiewem wkroczyliśmy do sanktuarium, by pokłonić się Naszej Pani, podziękować Jej za to, że szczęśliwie doprowadziła wszystkich do celu pielgrzymki, a wreszcie żeby powierzyć Jej wszystkie sprawy, które każdy z pątników przyniósł ze sobą.

Po wspólnym odśpiewaniu Credo i Salve Regina, odmówieniu Aktu poświęcenia Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X Najświętszej Maryi Pannie i Jej Bolesnemu i Niepokalanemu Sercu oraz przyjęciu błogosławieństwa z rąk kapłana przyszedł czas na powrót do domów. Wspaniale wykazali się gościnni wierni kaplicy tarnowskiej – współorganizatorzy pielgrzymki. Kilka osób, które nie mogło wziąć udziału w marszu, przybyło do Tuchowa właśnie po to, żeby przewieźć pielgrzymów do ich samochodów pozostawionych na parkingu w Tarnowie, na stację PKP czy w inne miejsca. Jakiż to był miły i ważny dla umęczonych piechurów gest!

Czas tej pielgrzymki to godziny spędzone na rozważaniu życia, męki i chwały naszego Zbawiciela i Jego Najświętszej Matki, na modlitwie i refleksji na szlaku pięknym, choć miejscami trudnym. Wzniosłym myślom towarzyszyły wyjątkowe widoki Pogórza, a zmienna jesienna aura wzmagała nasze uczucia i pobudzała ducha ofiary. Trudy osładzały życzliwe twarze towarzyszy wędrówki, z których najmłodszy miał niespełna rok, a najstarszy – ponad 80 lat; można by powiedzieć, że nasza grupa składa się ze statystycznie czterdziestoletnich pątników o młodzieńczym zapale.

Wzmocnieni duchowo i niesieni pięknymi wspomnieniami z ostatniej pielgrzymki pragniemy, żeby trasa kilkunastu kilometrów dzielących kaplicę tarnowską od tuchowskiego sanktuarium była przez wiernych pokonywana co roku.

Skip to content