Przejdź do treści

Polska: Relacja z obozu stacjonarnego dla chłopców

  • Polska
W górach człowiek jest bliżej Boga

W piękne letnie dni lipca i sierpnia ponad setka młodzików z niemal całej Polski zjechała na dwa dziesięciodniowe turnusy obozu, który, podobnie jak w roku ubiegłym, odbył się w położonej w Gorcach Ochotnicy Dolnej, niewielkiej wiosce nieopodal Nowego Sącza. Opiekunem duchowym pierwszego turnusu był ks. Bartosz Tokarski FSSPX, a drugiego – ks. Jakub Wawrzyn FSSPX; nad całością czuwał jak zwykle br. Maksymilian FSSPX.

Każdy dzień rozpoczynał się porannymi modlitwami, a kończył wieczornym rachunkiem sumienia oraz Apelem jasnogórskim. Rankami obozowicze słuchali też Mszy św. – w niedziele były to Msze śpiewane, z pełną „obstawą” ministrancką. Wielu chłopców służyło do codziennej Mszy św., a ci, którzy tego nie potrafili, po odbytym szkoleniu ministranckim mieli zaszczyt pierwszy raz w życiu posługiwać przy ołtarzu jako akolici.

Tematami tegorocznego obozu były dary Ducha Świętego oraz Żołnierze Niezłomni. Zaraz po śniadaniu i skończeniu codziennych porządków obozowicze – w swoich grupach wiekowych – udawali się na katechezy i wykłady głoszone przez kleryków z Seminarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zaitzkofen. Pod koniec obozu przeprowadzono egzamin sprawdzający poziom wiedzy słuchaczy; ku wielkiemu zaskoczeniu wykładowców, wielu chłopców opanowało oba tematy perfekcyjnie, choć przecież nie należały one do najłatwiejszych.

Większość czasu na obozie wypełniały gry terenowe, takie jak: dwie flagi, obrona fortecy, kasztelan, bawarski traktor – i wiele innych. Nie mogło zabraknąć (i nie zabrakło!) okazji do gry w piłkę nożną, badmintona, tenisa stołowego, w szachy wikingów czy różne planszówki; ponadto na pierwszym turnusie często puszczano latawce.

Codziennie po kolacji obozowicze słuchali przygotowanych przez kleryków bądź opiekunów prezentacji o Żołnierzach Niezłomnych. Przedstawiano na nich bohaterów powojennych lat, takich jak rtm. Witold Pilecki, płk Łukasz Ciepliński czy ks. Władysław Gurgacz. Poznając ich życiorysy, chłopcy poznawali też źródło, z którego można czerpać siłę do wielkich czynów – miłość do Boga i ojczyzny.

Na uczestników obozu, położonego w tak pięknej okolicy, czekały dłuższe i krótsze wycieczki. Pewnego dnia chłopcy pod okiem opiekunów zawędrowali na szczyt Lubania, skąd rozciągał się piękny widok na najwyższe polskie góry – Tatry. Wiele emocji przyniósł spływ Dunajcem, meandrującym między malowniczymi masywami skalnymi Trzech Koron i Sokolicy; chłopcy wykazali się siłą i wielką zręcznością w wiosłowaniu. Drugą atrakcją tego dnia był park linowy, istna gęstwina kładek i tyrolek. Jeszcze innym razem obozowicze pojechali do Nowego Sącza, do Sądeckiego Parku Etnograficznego, gdzie poznawali życie polskiej wsi w XIX w. Chłopcy niejednokrotnie zaskakiwali przewodników bystrością i wiedzą na temat różnych praktycznych aspektów życia w dawnych czasach; i tak np. wiedzieli, czym jest „dyscyplina” do „prostowania ucznia” albo jak nazywają się elementy wyposażenia kościoła czy cerkwi greckokatolickiej. Na objaśnienie przewodnika, że kiedyś w kościołach mężczyźni i kobiety siedzieli oddzielnie, jeden z chłopców odpowiedział: „To tak jak dzisiaj!”.

Dzięki łasce Bożej, pięknej pogodzie, dobrym sercom chłopców i bacznym opiekunom obydwa obozy przebiegły pomyślnie. Mamy nadzieję, że ten dziesięciodniowy wypoczynek zaowocuje w młodzikach wzrostem wiary w ich codziennym życiu i że za rok znowu się spotkamy. Zresztą w niektórych już zaowocował: pod koniec obozu mieli oni możliwość przyjęcia szkaplerza karmelitańskiego, co też – Bogu dziękować! – licznie i ochoczo uczynili.

Zobacz też

Galerie zdjęć z I turnusu i II turnusu.

Relację z III turnusu organizowanego przez gdyński przeorat.

Skip to content