Przejdź do treści

Polska: Relacja z obozu wędrownego dla chłopców w Bieszczadach

Uczestnicy obozu na Bukowym Berdzie

Późnym niedzielnym popołudniem 24 sierpnia w Stacji Edukacji Ekologicznej Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Suchych Rzekach, czyli części położonej z dala od uczęszczanych szlaków komunikacyjnych wsi Zatwarnica, zaroiło się od młodych ludzi. Budynek stacji stał się pierwszym miejscem noclegowym dla prawie trzydziestu chłopaków w wieku od 14 do 17 lat, pozostających pod opieką duszpasterską księży Bractwa św. Piusa X. Młodzieńcy postanowili wziąć udział w obozie wędrownym, którego trasa w tym roku wiodła przez Bieszczady.

Uczestnicy codziennie pokonywali od 11 do 20 km, maszerując od jednej bazy noclegowej do drugiej i podziwiając górskie krajobrazy Polski, Słowacji i Ukrainy. Codziennie mieli też okazję do poszerzenia swojej wiedzy przyrodniczej i historycznej na temat przemierzanych terenów, a to za sprawą wykwalifikowanego przewodnika beskidzkiego, który od siedmiu lat towarzyszy wędrówkom górskim organizowanym przez Bractwo. Idąc, chłopcy rozmawiali o swoich zainteresowaniach, nie stroniąc przy tym od trudnych tematów, takich jak historia czy polityka. Nie zabrakło również śpiewu, który umilał marsz i pozwalał zapomnieć o zmęczeniu, dzięki czemu łatwiej było dotrwać do kolejnego postoju.

Opiekę duchową nad uczestnikami obozu sprawował ks. Sebastian Koliński FSSPX, który oprócz codziennego sprawowania Mszy św. i słuchania spowiedzi w przygodnych konfesjonałach wygłaszał wieczorem pogadanki na temat cnót pokrewnych cnocie sprawiedliwości. Dzięki temu chłopcy poznali odpowiedzi na pytania dotyczące wdzięczności, niewdzięczności, chełpliwości i przyjaźni. Niezastąpiony br. Maksymilian FSSPX dbał o właściwy, bezpieczny i sprawny przebieg wszystkich etapów dnia, a w ostatni wieczór wygłosił wykład zachęcający do wstąpienia do założonego przed rokiem Bractwa Najświętszego Sakramentu, przeznaczonego dla młodzieży do 18. roku życia i będącego propozycją kontynuacji formacji prowadzonej w Krucjacie Eucharystycznej. Oprócz br. Maksymiliana rolę wychowawców pełniło dwóch kleryków z seminarium w Zaitzkofen, którzy troszczyli się o ład, punktualność i zgodę wśród podopiecznych.

Plan każdego dnia wyglądał podobnie: Msza św., modlitwy poranne i wieczorny rachunek sumienia oraz cząstka różańca podzielona na cały dzień stanowiły ramy duchowe obozu. Po Mszy św. wspólne, syte śniadanie, a po nim staranne porządki, żeby zostawić pokój w takim stanie, w jakim się go zastało poprzedniego dnia, wypełniały czas do wymarszu. Po zbiórce ok. godz. 10:00 ruszano w trasę. Na każdym z postojów, oprócz wzmocnienia sił i krótkiego odpoczynku, każdy z uczestników mógł napawać się pięknymi widokami Beskidu Wschodniego i słuchać objaśnień przewodnika. W godzinach popołudniowych grupa docierała na miejsce noclegu; raz były to domki letniskowe, innym razem schronisko studenckie, jeszcze innym – dom rekolekcyjny. Po przydziale pokoi nadwątlone siły można było uzupełnić pożywną obiadokolacją, żeby następnie spędzić wieczór na grze w szachy, karty czy bilard – czyli na szeroko pojętej integracji, której koniec wyznaczała godzina 22:00.

Podczas pierwszego dnia wędrówki uczestnicy mieli okazję sprawdzić swoje przygotowanie do wędrówki górskiej i wejść na Smerek, by z niego zejść do Wetliny. Kolejnego dnia ruszyli w kierunku granicy polsko-słowackiej, aby przejść szlakiem granicznym i zdobyć Małą oraz Wielką Rawkę; u stóp tego pierwszego szczytu znaleźli nocleg w bacówce. W środę 27 sierpnia wyruszyli dalej, mając za cel zdobycie i przewędrowanie Połoniny Caryńskiej. W kolejnym dniu, po wyjściu ze schroniska studenckiego Koliba i przejechaniu zamówionym busem do Mucznego, trasa została wyznaczona na Bukowe Berdo, a następnie na najwyższy szczyt Bieszczad po stronie polskiej – Tarnicę; po dłuższym odpoczynku ruszono w kierunku Szerokiego Wierchu, by w końcu zejść do Ustrzyk Górnych, na nocleg w domu rekolekcyjnym. W ostatni dzień wędrówki grupa zrobiła wielką, liczącą ok. 18 km pętlę: Wołosate – Przełęcz Bukowska – Rozsypaniec – Halicz – Wołosate. W tym dniu najwytrwalsi mieli okazję po raz drugi wejść na Tarnicę; z tej możliwości skorzystało około dziesięciu chłopaków. Pogoda podczas wędrówek była wyśmienita, a widoczność bardzo dobra, dlatego codziennie można było podziwiać widoki rozciągające się na odległość ok. 100 km.

Bogu niech będą dzięki za ten ostatni sierpniowy tydzień! Dzięki niemu wielu uczestników nabrało samodzielności i męstwa, więzi przyjaźni mogły się zawiązać i zacieśnić, miłość do Boga i bliźniego wzrosnąć, a pamięć – wzbogacić się o kolejne piękne wspomnienia. Mamy nadzieję, że br. Maksymilian nie zawiedzie naszej młodzieży i w następne wakacje zorganizuje kolejne wspaniałe możliwości aktywnego, prawdziwie męskiego wypoczynku.

Skip to content