Przejdź do treści

Relacja z „rekolekcji w drodze” (Podlasie)

Bazylika kodeńska – jeden z punktów na trasie podlaskiej pielgrzymki

W ciepły słoneczny poniedziałkowy poranek wyruszyła na szlak około pięćdziesię­cioosobowa grupa rekolektantów. Były to już trzecie „rekolekcje w drodze”, a drugie zorga­nizowane na Podlasiu. Tematem przewodnim była obrona wiary oraz mar­tyrologia unitów podlaskich. Dzięki ks. Jarosławowi Miłkowskiemu, naszemu opieku­nowi duchowemu, poznaliśmy historię, o której dziś mówi się niewiele, a jeśli już, to często bywa przedstawia­na w sposób spłycony, zniekształcony, a nawet zafałszowany. Codzienne wykłady odsłaniały nam ważne fragmenty historii Kościoła, a miejsca, które odwiedzaliśmy, przybliżały postawę tych, którzy w obronie wiary oddawali zdrowie i majątek, a nawet ryzykowali życiem swoim i swoich rodzin.

Domanowo

Pierwszym odwiedzanym miejscem było Sanktuarium NMPanny Matki Zbawiciela Nasze­go Jezusa w Domanowie – osiemnastowieczna perła drewnianej architektury sakral­nej. Historia tego miejsca sięga XV wieku, jednak burzliwe dzieje doprowadziły do zniszczenia świątyni i jej późniejszej odbudowy w XVIII stuleciu. Od tamtej pory trwa ona w niemal niezmienionej postaci. W głównym ołtarzu znajduje się słynący łaska­mi obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, ofiarowany kościołowi w 1648 r. przez Sewery­na Domanowskiego.

Ostrożany

Kolejnym miejscem było Sanktuarium Maryjne w Ostrożanach – również drewniana, zabytkowa świątynia, której głównym obiektem kultu jest słynący łaska­mi obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, będący prawdopodobnie kopią wizerunku Matki Bożej Śnieżnej z bazyliki Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore) w Rzymie. Najstarsze wzmianki o cudownym ostrożańskim obrazie pochodzą z XVII wieku.

Drohiczyn i Pratulin

Dzień zakończyliśmy w Drohiczynie, gdzie po zakwaterowaniu w hotelu przyszedł czas na nauki rekolekcyjne. Po kolacji i wspólnej modlitwie, zmęczeni, ale pełni wra­żeń, udaliśmy się na spoczynek.

Poranek drugiego dnia rozpoczęliśmy Mszą św. odprawioną w zabytkowej, pofran­ciszkańskiej świątyni – kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Dro­hiczynie. Dla wielu z nas było to wyjątkowe przeżycie: oddawać chwałę Panu przed tak pięknym, kilkusetletnim ołtarzem!

Tego dnia odwiedziliśmy Sanktuarium Męczenników Podlaskich w Pratulinie, gdzie tamtejszy kustosz w barwny i przejmujący sposób przedstawił dzieje tych męczenników za wiarę. 26 stycznia 1874 r., w ramach akcji przymusowego przechodzenia na prawosławie, 13 mieszkańców Pratulina zostało zastrzelonych przez żołnierzy, ponieważ nie chcieli oddać w ręce nowego kapłana kluczy do parafialnej cerkwi. Szczątki zamordowanych odnaleziono dopiero po wielu latach. Proces beatyfikacyjny Wincentego Lewoniuka i Dwunastu Towarzyszy, rozpo­częty w 1918 r., zakończył się 6 października 1996 r.

Po powrocie do Drohiczyna udaliśmy się do muzeum diecezjalnego oraz do katedry, gdzie miejscowy ksiądz przedstawił nam zabytkowe przedmioty kultu i opowiedział o rozkwicie Kościoła na tych terenach, a także streścił historię miasta, które jeszcze przed II wojną światową było ważnym ośrodkiem administracyjnym i gospodarczym regionu.

Również tego dnia towarzyszyła nam piękna pogoda. Po wyjściu z katedry, podziwialiśmy z pobli­skiego wzgórza malowniczy przełom Bugu, ciesząc się promieniami słońca. Po krótkim spacerze wróciliśmy do hotelu, gdzie kontynuowaliśmy nauki re­kolekcyjne, po których przyszedł czas na odpoczynek.

Drelów

W środę, po Mszy św. odprawionej w kościele franciszkańskim, udaliśmy się w dal­szą drogę. Pierwszym celem był Drelów. Historię walki i męczeństwa wier­nych unickich przekazał nam proboszcz miejscowego kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Odwiedziliśmy również niewielką leśną kapliczkę – dziś poświęconą kultowi św. Onufrego, a w XIX wieku będącą miejscem tajnych spotkań prześladowanych przez Moskali katolików, którzy z narażeniem życia uczestniczyli tam w ofierze Mszy św.

Kodeń i Kostomłoty

Po przyjeździe i zakwaterowaniu się w pięknym i gościnnym Domu Pielgrzyma w Kodniu oraz po wysłuchaniu wykładu rekolekcyjnego, udaliśmy się do Kostomłotów, gdzie znajduje się ostatnia w Polsce czynna parafia unicka. Drewniana cerkiew pw. św. Nikity Męczennika została wzniesiona ok. 1631 r. Z tego czasu pochodzi także jej najcenniejszy za­bytek – ikona św. Nikity. Zarówno piękna architektu­ra, jak i wykład księdza kustosza zrobiły na nas duże wrażenie.

Orchówek i Włodawa

Po Mszy św. odprawionej w pięknej bazylice kodeńskiej ruszyliśmy na południe, do Orchówka, w którym wyjątkowo go­ścinni ojcowie kapucyni opowiedzieli nam o historii tego miejsca. Parafia rzymskokatolicka istnieje tutaj od 1507 r. Dwie pierwsze świątynie uległy zniszczeniu, zaś w trzeciej ‒ pod wezwaniem św. Jana Jałmużnika, powstałej pod koniec XVIII wieku ‒ do dziś kró­luje Matka Boża Pocieszenia. W tym pięknym miejscu i przy słonecznej pogodzie znaleźliśmy również czas na podziwianie Bugu, nad którego brzegiem wznosi się sanktuarium.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się we Włodawie. Po krótkiej modlitwie w kościele pw. św. Ludwika, z powodu upalnej, niemal letniej pogody, poszliśmy do włodawskiej cukierni. Ochłodzeni pysznymi, tradycyjnie wyrabianymi lodami i pokrzepieni mocną kawą, ruszyliśmy w dalszą drogę.

Hanna

W drodze do Kodnia zatrzymaliśmy się w Hannie. Najcenniejszym zabytkiem tej wsi jest otoczony starymi lipami zespół dawnej cerkwi unickiej, dziś kościół rzymskokatolicki pw. śś. Piotra i Pawła. Jest to drewniana barokowa świątynia z trzema kopułami, powstała w latach 1739‒1742. Obok niej znajduje się dzwonnica, wznie­siona wraz z cerkwią, oraz plebania z 1844 r. Ściany kościoła zdobi polichromia z połowy XVIII wieku, malowa­na na płótnie naklejonym na deski. Miejscowy proboszcz przedstawił nam historię związaną z kultem cudownego obrazu Matki Bożej Han­neńskiej.

Po powrocie do Kodnia, ks. Miłkowski w wykładzie podsumowującym reko­lekcje uporządkował naszą nowo nabytą wiedzę, przy oka­zji korygując pewne informacje podawane przez kustoszy nawiedzanych miejsc.

W piątek rano spadł długo oczekiwany przez wszystkich deszcz (słyszeliśmy o wielkim pożarze lasów, który wybuchł w przeddzień naszego przyjaz­du). Dotychczasowa upalna pogoda zmieniła się w rześką wiosenną aurę, co bardzo pomagało przy pakowaniu się przed powrotną drogą.

Leśna Podlaska

Wracając do Warszawy, zatrzymaliśmy się jeszcze w Leśnej Podlaskiej, gdzie pokłonili­śmy się przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Leśniańskiej w sanktuarium, które powstało niedługo po tym, gdy 26 września 1683 r. dwóch pastuszków spo­strzegło na dzikiej gruszy jaśniejący niezwykłym blaskiem obraz Bogurodzicy. Bazyli­ka pw. śś. Piotra i Pawła w Leśnej Podlaskiej od wieków pozostaje pod opieką oo. paulinów, którzy przedstawili nam historię objawień i samego sanktuarium. Potem zrobiliśmy duże zakupy w sklepiku oferującym wszystko, co potrzebne dla ducha i dla ciała.

W czasie niespełna pięciu dni nawiedziliśmy 11 sanktuariów, maryjnych lub poświęconych pamięci mę­czenników unickich. Wysłuchaliśmy pięciu godzin wykładów rekolekcyjnych głoszo­nych przez ks. Miłkowskiego oraz około 12 godzin prelekcji związanych z historią na­wiedzanych miejsc, przedstawionych przez tamtejszych kustoszy. Podczas tej pielgrzy­mki codziennie mogliśmy uczestniczyć w Mszy św. oraz we wspólnych modli­twach. Wykorzystaliśmy ten czas także na lepsze poznawanie siebie nawzajem, na dzie­lenie się refleksjami związanymi z wątkiem głównym rekolekcji i innymi ważnymi dla nas tematami. Istotnym elementem wyjazdu była szansa na bliski kontakt z niezrównaną, nadbużańską przyrodą, szczególnie piękną o tej porze roku. Poza nawiedzanymi miejscami kultu w naszej pamięci pozostanie wyjątkowa go­ścinność mieszkańców regionu, smaczna domowa kuchnia i czarująca sceneria pod­laskich wiosek.

Jeden z naszych prelegentów powiedział, że wzdłuż wschodniej polskiej granicy, co około 50 km rozrzucone są stanice, a jej główną obrończynią jest Najświętsza Maryja Panna. Te stanice to oczywiście sanktuaria maryjne – wystarczy sprawdzić na mapie, by przekonać się, że są one rozciągnięte od Różanegostoku na północy po Kalwarię Pacławską na południu. My nawiedziliśmy tylko część z nich, bowiem prze­bywając na Podlasiu przez zaledwie kilka dni nie sposób było znaleźć się w każdym z tych ważnych miejsc. I dlatego warto tu jeszcze powrócić.

Skip to content