Przejdź do treści

Polska: I Męska Pielgrzymka Rowerowa z Gniezna do Gietrzwałdu

Z uśmiechem na ustach, mimo 300 kilometrów do pokonania, w drodze do Gietrzwałdu
20 sierpnia 2026 r. wyruszyła I Męska Pielgrzymka Rowerowa z Gniezna do Gietrzwałdu, zorganizowana przez Bractwo św. Piusa X. Pielgrzymi mieli do przebycia trasę liczącą blisko 300 km, którą rozłożono na 3 etapy. Pierwszego dnia, po porannej Mszy św. w gnieźnieńskiej kaplicy i szybkim śniadaniu, 33 rowerzystów przebyło 110 km, by dotrzeć do Torunia.

Drugi dzień, z takim samym porządkiem, tj. Mszą św., śniadaniem, pokonywaniem trasy z trzema postojami na różaniec, jednym na obiad i jednym, ostatnim, na naukę, zakończył się już o zmierzchu na polu namiotowym pod Iławą. Tego dnia przejechaliśmy 120 km. Wymarzona pogoda, piękne krajobrazy, trasa przebiegająca bocznymi, rzadko uczęszczanymi drogami leśnymi i polnymi, z pewnością ułatwiały przebycie dość długich odcinków, ale pozwalały też skupić się na modlitwie różańcowej, którą najczęściej odmawialiśmy przy przydrożnych kapliczkach lub przy kościołach, oraz na naukach głoszonych przez duchowego przewodnika pielgrzymki, ks. Łukasza Szydłowskiego FSSPX.

Trzeci, ostatni etap, już do samego sanktuarium w Gietrzwałdzie, wydawał się być najłatwiejszy. Pozostało do przejechania jedynie 70 km. W porównaniu do poprzednich etapów było to niewiele, a trasa i jej topografia wyglądały obiecująco, ale nic bardziej mylnego… W nocy miało nastąpić załamanie pogody. Wiedzieliśmy o tym, bo tak przewidywały wszystkie prognozy. Właściciele pola namiotowego pozwolili nam rozejrzeć się za jakimś dachem nad głową, więc rozlokowaliśmy się w przyczepie kempingowej, domku letniskowym i w stodole. Ranek przywitał nas ulewnym deszczem i porywistym wiatrem (oficjalne komunikaty mówiły o średniej prędkości 40 km/h w porywach dochodzącej do 75 a nawet 90 km/h). W nadziei, że aura się zmieni, rozpoczęliśmy dzień odmówieniem różańca, by następnie, po krótkiej dyskusji „jechać czy nie jechać”, wyruszyć w drogę, którą bardzo deszczowa i wietrzna pogoda uczyniła niezwykle trudną.

Ta sytuacja przywodził na myśl anegdotę o św. Teresie z Ávili, która w czasie jednej ze swoich wypraw, podjętych w celu założenia kolejnego klasztoru, podczas przeprawy przez rzekę, spadła z osiołka do zimnej wody. Mokra i zmarznięta zapytała: „Panie Boże, dlaczego mi to robisz?”. Wtedy na modlitwie usłyszała głos Pana Jezusa: „Tak właśnie traktuję moich przyjaciół”. W odpowiedzi Święta rzekła: „Dlatego masz ich tak niewielu”.

Z przygodami, pod „płaszczem” Najświętszej Panny Maryi, szczęśliwie dotarliśmy do sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej i następnie Mszą św. i różańcem zakończyliśmy pielgrzymkę.

Za rok pragniemy znowu wyruszyć na ten szlak, tym razem podzielony na cztery etapy, by po raz kolejny oddać cześć Maryi i pokłonić się Jej z różańcem w ręku; tym razem w 150. rocznicę objawień w Gietrzwałdzie.

Skip to content